Śliski. Część II

Paweł Kornew

W recenzji pierwszego części „Śliskiego” pisałem, że Kornew w kolejnym tomie może zaliczyć przykre potknięcie o ogrom rozwijanych przez niego wątków. Niestety, moje obawy okazały się słuszne – cała misterna konstrukcja fabularna na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu stron runęła z takim impetem, że zostało z niej tylko przygnębiające i budzące niesmak gruzowisko.

Drugi tom zaczyna się w momencie, kiedy Sopel wraz z drużyną wyrusza poza mury Fortu, by zlikwidować laboratoria produkujące „mózgotrzepy”. Perypetie bohaterów przez długi czas przykuwają uwagę, rosyjski pisarz serwuje najlepsze chwyty ze swojego warsztatu. Jednym z jego sztandarowych zagrań jest przeplatanie ze sobą ciekawych wątków i tworzenie z nich istnego labiryntu, który fascynuje czytelnika. Jednak Kornew w pewnym momencie przedobrzył, wskutek czego ostatnie kilkadziesiąt stron zalewa nas istnym nonsensem.

Po pierwsze, pojawił się wątek ratowania świata. Okazało się, że mroczne siły zawisły nad mieszkańcami Przygranicza i nie tylko, a wybrańcem mającym ocalić wszelkie istoty przed zagłada jest – a jakże – Sopel. To jakże chwalebne i zaszczytne zadanie przydzieliła mu biała istota, będąca Trzecim Opiekunem Wiedzy. Ta nieudolna parodia tolkienowskiego Gandalfa uraczyła Śliskiego – a co za tym idzie, niestety również i mnie – bełkotem o genezie Przygranicza i lodowych wampirach, które opiekują się swoimi słabszymi braćmi.

Po drugie, nawet ten wyciągnięty z kapelusza motyw nie rozwiązał wszystkich zagadek, jakie przedstawił Kornew w obu tomach „Śliskiego”. Trzeba było więc sięgnąć po wybieg stosowany wtedy, kiedy pisarz nie potrafi poradzić sobie z bigosem, jaki ugotował. Unik ten nazywany jest deus ex machina. Czasami jednak pójście po linii najmniejszego oporu przeprowadzone jest z klasą, czego dowodem jest chociażby „Bastion” Stephena Kinga. Rosyjskiemu twórcy tej sprawności jednak zabrakło, przez co po skończonej lekturze poczułem się najzwyczajniej w świecie oszukany.

Skłonny jestem nawet twierdzić, że oszustwo to było zrobione z premedytacją. Cała powieść została rozbita na dwa tomy, dzięki czemu pierwszą część oceniać można pozytywnie, pokładając duże nadzieję w kontynuację. Gdyby historię zamknięto w jednej książce, ocena byłaby mocno zaniżona właśnie przez nieporadność autora w zwieńczeniu całego galimatiasu.

Paweł Kornew poszedł drogą nie tą, co trzeba. „Śliski” bowiem jest najzwyczajniejszym w świecie odcinaniem kuponów od popularności zdobytej dzięki „Soplu”. Powinien on był raczej pożegnać się z wykreowanym przez siebie światem i zostać w pamięci czytelników jako solidny i błyskotliwy pisarz. Niestety, oba najnowsze tomy są zupełnie niepotrzebne i mam nadzieję, że rosyjski twórca nie wyskoczy w najbliższym czasie z kolejnymi powieściami o Przygraniczu.

  • Autor: Paweł Kornew
  • Tytuł oryginalny: Скользкий
  • Przekład: Rafał Dębski
  • Wydawca: Fabryka Słów
  • Data publikacji: 2 października 2009
  • Cena: 29,90
  • Format: 264 s.
  • Opis z okładki:
    Śliski ma problem ze światem, w którym się znalazł, a świat ma problem ze Śliskim
    Tego już naprawdę za wiele. Przemieńcy, wampiry, wilkołaki błotne, źli ludzie (czy aby na pewno ludzie?), dziwne zjawiska…
    Wydaje się, że całe otoczenie sprzysięgło się przeciwko naszemu bohaterowi. Dlatego jest on w stanie zrobić dosłownie wszystko, by uciec z miejsca, w którym nie może być pewien dnia ani godziny. Liczy przy tym przede wszystkim na siebie, swoją determinację i osławioną bezwzględność, lecz także na szczęśliwy zbieg okoliczności i uśmiech losu.
    Cóż, kiedy los – owszem – lubi się czasem uśmiechnąć, ale zazwyczaj… krzywo.