Biała śmierć

Ken McClure

Thriller medyczny jest gatunkiem, z którym przez długi czas nie miałem ochoty się zapoznać. Kierowało mną niejasne przeczucie, że medycyna nie jest dziedziną, wokół której można zbudować pełną napięcia intrygę. W końcu jednak sięgnąłem po książkę będącą reprezentantką tego typu literatury i już nie pierwszy raz okazało się, że moje „niejasne przeczucia” nie wytrzymują konfrontacji z twardą rzeczywistością, która tym razem przybrała formę „Białej śmierci” Kena McClure’a.

Wskutek obawy przed terrorem biologicznym rozpoczęto w Anglii badania nad nowym typem szczepionki przeciw gruźlicy. Wskutek niechęci koncernów farmaceutycznych do podjęcia się tego zadania, rząd zaproponował specjalnie bonusy w postaci ustępstw w dopuszczaniu szczepionki do obrotu. Kilka miesięcy później podana została ona dzieciom z obozu letniego. Jedno z nich umiera, u innych zaś pojawiają się niepokojące objawy. Doktor Steven Dubar z Inspektoratu Medycznego prowadzi śledztwo, w czasie którego odkrywa, że twórca szczepionki zginął w tajemniczy sposób, a jeden z lekarzy opiekujących się chorą popełnił samobójstwo. 

„Biała śmierć” jest powieścią, która nie tylko we wciągający sposób przedstawia wszelkie kwestie czysto medyczne, ale też ciekawie obrazuje problem, jakim jest wprowadzanie nowych szczepionek. Co więcej, autor ukazuje tę sprawę wielowymiarowo, z kilku punktów widzenia, dzięki czemu czytelnik może poznać drogę, jaką muszą przebyć nowe leki, by zostały dopuszczone na rynek. Mając w pamięci wydarzenia ostatnich lat: epidemie grypy i kontrowersje ze kupowaniem szczepionek, temat wydaje się wielce aktualny.

Sama intryga, już dostatecznie dobra dzięki zagadce medycznej, okraszona jest dodatkowo pościgami, zagadkami kryminalnymi, wybuchami i wszystkim tym, co miłośnicy dobrej akcji lubią najbardziej. Główny bohater zaś jest osobą może odrobinę schematyczną, ale niedoskonałość ta jest z dobrym skutkiem maskowana przez jego wisielcze poczucie humoru, którym Dubar bez problemy zdobywa sobie przychylność i sympatię czytelnika.

Warto parę słów poświęcić też warstwie językowej. Mimo że książkę napisał lekarz, stylu mogłoby mu pozazdrościć kilku zawodowych pisarzy. Język książki jest przystępny, a przez strumień narracji płynie się gładko i przyjemnie. Nawet jeśli pojawią się tam skomplikowane terminy, co w przypadku powieści traktującej o medycynie jest nieuniknione, to są one zrozumiale wyłuszczone czy to przez kontekst, czy to przez wyjaśnienie umieszczone bezpośrednio przez którąś z postaci.

Ken McClure jest naprawdę dobrym pisarzem i słusznie chyba uważany jest za wybitnego lekarza: mnie bez osobistej konsultacji skutecznie wyleczył z awersji do thrillerów medycznych. Co więcej, powieść ta jest też doskonałym lekarstwem na nudę. Jednak jak z każdym medykamentem, trzeba uważać, by nie popaść w nałóg. A w przypadku dzieł tej klasy, uzależnienie od nich może nastąpić naprawdę szybko.

  • Autor: Ken McClure
  • Tytuł oryginalny: White Death
  • Wydawca: Amber
  • Data publikacji: 23 lutego 2010
  • Cena: 29,80 zł
  • Format: 256 s.
  • Opis z okładki:

    Przypadek gruźlicy na obozie młodzieżowym wywołuje zrozumiały niepokój władz. Wszystkie dzieci zostają zaszczepione najnowszą szczepionką. Wkrótce jedno z nich umiera, u innych pojawiają się zatrważające objawy. Doktor Steven Dunbar z Inspektoratu Naukowo-Medycznego ma zbadać tę sprawę. Ale twórca szczepionki ginie w zagadkowym wypadku, lekarz opiekujący się jedną z chorych popełnia samobójstwo. A Dunbar staje się celem kogoś, kto usiłuje zatrzeć wszelkie ślady przerażającego spisku…