Osiem

Krzysztof Maciejewski

Cieszę się, że istnieją na polskim rynku wydawnictwa takie jak Forma. Może to trochę dziwna deklaracja jak na początek recenzji, ale gdyby nie takie właśnie oficyny, tomik opowiadań Krzysztofa Maciejewskiego pewnie pozostał by w szufladzie po wsze czasy lub umknął rozbity na poszczególne teksty gdzieś w prasie.

Teksty Maciejewskiego obracają się wokół różnych motywów, wydarzeń i postaci. Mamy więc świat, w którym wszystko oparte jest na matematyce, pisarza-mordercę, który zabija swoja powieścią ( a może to tylko kolejna szkatułkowa historia, w której sami uczestniczymy?), przeinaczenie opowieści o Hamlecie na coś pokroju „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” Spielberga czy też ostatecznie wizytę w Niebie. Nie będę ukrywał: opowiadania Maciejewskiego są dziwne, ale w taki sposób, który igra z  spostrzeżeniami czytelnika, a także z samą materią opowieści. Ciężko przyporządkować opowiadania z „Osiem” do jakiegoś konkretnego gatunku: jest tu horror, science fiction, znalazłoby się nawet trochę popularnego ostatnio bizarro fiction. Wszystko to zostało wymieszane  w sposób surrealistyczny i podlane poetyckim, gęstym stylem Maciejewskiego.

Ta gatunkowa różnorodność ma też odbicie w tematyce utworów – teksty fabularnie nie mają nic wspólnego. Istnieje jednak pewna klamra, którą można by spiąć opowiadania z tego zbioru – jest nią zdecydowanie oniryczny nastrój, który miesza się z próbami logicznego postrzegania, dając specyficzny, niepokojący efekt. Największą siłą „Osiem” jest  właśnie klimat –  nieznane miesza się ze znanym, historie oddziałują na siebie nawzajem, a ludzie  na plany boskie i odwrotnie, a wszystko to intensywnie odbija się na czytelniku, który siedzi pochłonięty lekturą i zapamiętale przewraca strony. Sam tak siedziałem pochwycony w czar opowieści.

Na osobny akapit i pochwałę zasłużyli sobie Agnieszka Kościsz (za ilustracje na okładce) i Krzysztof Ramocki (za grafiki poprzedzające każde z opowiadań) – obrazy pozostają w doskonałej harmonii z tekstem, ukazując jednocześnie, jak obie te formy wyrazu mogą wzbogacać się nawzajem.

Opowiadania z tomu „Osiem” to bezpardonowa próba stworzenia czegoś we własnym stylu, czegoś, co korzystałoby ze znanych motywów, jednocześnie je dekonstruując. Takie przynajmniej  wrażenie towarzyszyło mi podczas lektury. Dobrze, że powstaje taka literatura, nie ma jednak co się oszukiwać – nie trafi ona pewnie poza grupkę zapaleńców interesujących się taka niszową prozą, a wielka szkoda.

  • Autor: Krzysztof Maciejewski
  • Wydawca: Forma
  • Data publikacji: 2 listopada 2011
  • Cena: 22,00
  • Format: 74 s.
  • Opis z okładki:

    Osiem to zbiór opowiadań, bohaterami których są psychopatyczni mordercy manipulujący osnową opowieści, anioły i demony, szekspirowscy protagoniści, zadziwiające istoty prowadzące długie, mailowe dysputy oraz zwykli ludzie. I wszyscy oni mają do przekazania własną prawdę. Mimo wyraźnie onirycznego charakteru, opowiadania Krzysztofa Maciejewskiego, nie są typowymi zapiskami marzeń sennych i koszmarów. Nachodzą na siebie i meandrują wbrew utartym schematom, łamią konwencje horroru i fantastyki naukowej. Są metaforycznymi opowieściami o współczesności, w których prawdziwe matematyczne dowody brzmią jak poezja, a delikatnie wplecione w narrację figury stylistyczne, sugestie i dyskretne nawiązania do Borgesa, Baricco oraz bizarro fiction, powodują, iż opowiadania z tomu Osiem odznaczają się hipnotyczną siłą wyrazu i wiodą czytelnika ku nieznanym wcześniej światom.