KP #93: Splątanie Macieja Lewandowskiego

W dziewięćdziesiątym trzecim odcinku Karpiowego Podcastu Agnieszka, Michał i Paweł omawiają „Splątanie” Macieja Lewandowskiego. Jest o kawie, o agonalnym jestestwie, o przekroczonej normie przymiotników i o horrorowych samograjach, które jednak nie grają. I są cytaty. Całe trzy.

  • Piotr Borowiec

    O rany, nie wiem co o tym myśleć. Ciężko mi uwierzyć, że Maciek odwalił taką chałę. Nie piszę to dlatego, że faceta znam osobiście i po ludzku lubię, lecz po prostu czytałem krótkie formy Lewandowskiego i były OK, naprawdę. Językowo przynajmniej poprawne, intryga w porządku,. Pomysły jakieś tam były, raz lepsze, raz gorsze. No nic, „Splątanie” chodzi w e- booku za 9 zł z groszami, skonfrontuje.

    • Agnieszka Brodzik

      Nie czytałam chyba żadnego z jego opowiadań, ale słyszałam coś o poważnych wyróżnieniach i wprawiło mnie to w konsternację. Jeśli jest gdzieś na necie fragment z pierwszymi stronami książki to powinno wystarczyć. Ogólnie przy zwyczajnym referowaniu wydarzeń, że ktoś poszedł gdzieś i powiedział coś, jest jeszcze znośnie. Najgorzej robi się wtedy, gdy Lewandowski chce zrobić klimat i opisać „straszną scenę”. Wtedy jest naprawdę, naprawdę źle.

    • Piotrek, daj znać co myślisz jeśli przeczytasz. Mnie jest naprawdę przykro, że tak pojechałem po książce gościa, z którym piłem raz piwo i któremu nie chciałbym dogryzac. Z drugiej strony mimo wszystko gdybym wydał coś kiedyś, liczyłbym na szczerość.

      Dwa razy podchodziłem do „Splątania” i gdyby nie to, że Aga i Jerry podobnie książkę odebrali, chyba bym zwątpił w mój rozum i ze dwadzieścia lat czytania. A naprawdę liczyłem na fajną książkę, nawet gadalem przed premierą karpikom, że to może być fajna rzecz i żeby się zainteresować.

  • Krzysztof Korsarz Biliński

    Tego podcastu nie chciałem słuchać wcześniej, bo byłem w trakcie lektury „Splątania”. Wczoraj zakończyłem, dziś przesłuchałem podcast i, cholera, z większością Waszych uwag się zgadzam. Swoje wyrażę w najbliższym Misterium we czwartek, choć zastanawiam się teraz, jak tu nie powtarzać po Was :o Swoją drogą, wcześniej czytałem jedno opowiadanie Maćka Lewandowskiego w „Bramie”. Nie było może rewelacyjne, ale całkiem fajne, czytało się ok. „Splątanie” jednak przerosło Maćka. Zdecydowanie jestem zdania, że jak na debiut powieściowy, książka ta powinna być krótsza i ktoś powinien przysiąść razem z Maćkiem nad jej przeredagowaniem porządnym, żeby powstrzymać go właśnie od tego ogromu przymiotników i określeń, które owszem są ukłonem w stronę Lovecrafta (oczywiście wiadomo, że nie tylko one w tej książce), ale nie mają w sobie tego drygu gawędziarstwa. Ten styl opisywania niepotrzebnie dąży do hiperbolizacji, a ona w wielu momentach nie jest wcale potrzebna, czy też jest groteskowa wręcz (np. krótkie spięcie Sądeckiego z Bauerem. Wejście prawicowego olbrzyma, było pisane, jakby co najmniej sam Robocop wchodził na posterunek. A wiele tam jest takich momentów, gdzie językowo Maciek się strasznie zapędza. No i w tym gubi się dynamika akcji, a czasami gubi się i wątek, bo sam wiele razy wracałem do wcześniejszych akapitów, żeby zrozumieć, co czytam obecnie :/ A wiele sobie obiecywałem po tej książce, tym bardziej, że miały być wątki okultystyczne. Jednak chyba więcej było ich w „Siódmej duszy”.