KP #72: Walet Pik

W siedemdziesiątym drugim odcinku Karpiowego Podcastu Agnieszka raz jeszcze wraca do twórczości Joyce Carol Oates i tym razem opowiada o powieści “Walet Pik”, wydanej niedawno przez W.A.B.

6 komentarzy

  1. Wspaniała jest ta pisarka;niejeden z czytelników mógłby życie poświęcić na czytanie i analizowanie tylko Jej twórczości i wcale by się nie nudził. No i ten przepiękny język jakiego używa;myślę,że ja u Oates bardziej cenię to JAK jest napisane niż CO jest napisane-zauważyłem to przy powieści “Pustkowia”. Dzięki za podcast.

    • Agnieszka Brodzik
      8 listopada 2015 o 13:12

      Ale właśnie każda jej powieść jest też napisana innym stylem! W “Walet Pik” narracja jest bardzo prosta, pierwszoosobowa (narratorem jest Andrew J. Rush) z infantylnymi wykrzyknieniami. Naprawdę podziwiam Oates, że potrafi tak się wczuć w inny styl narracji, a akurat miałam do czynienia w krótkim czasie z czterema jej powieściami, z których każda była inaczej pisana: w “Zombie” mieliśmy gorączkową, rwaną narrację człowieka chorego psychicznie, w “Tatuli” już coś bardziej neutralnego, bliższego właściwemu stylowi Oates (o ile taki istnieje, haha), w “Przeklętych” udawała egzaltowanego, gadatliwego historyka z początków XX w., a w “Walecie Pik” już udawała autora paperbacków. I w każdym stylu była przekonująca.

      • Dokładnie o to chodzi!:-) W zbiorze “Muzeum doktora Mosesa” każde opowiadanie wydaje się pochodzić od innego autora-co sprawia wrażenie czytania antologi,nie zbioru jednego twórcy. Pierwsze opowiadanie z “Muzeum… ” wbija w ziemię;strumień świadomości (nie chcę zdradzać treści) po którym siedziałem patrząc w książkę i myśląc:co tu się stało…? Każde kolejne to jakby zupełnie inny autor,jedno niezmienne:wciąż ten sam zachwyt;głównie nad stylem;zmiennym ale urzekającym:-).