Posty otagowane jako ‘Proza’
Mamaloi
Tak się zdarzyło, że w tegoroczne Święta pod choinką znalazłem ponad osiemdziesięcioletnią książkę. Prezent ten ucieszył mnie tym bardziej, że było to Mamaloi H. H. Ewersa, na które już od dawna ostrzyłem sobie pazury. Niemalże czysto kolekcjonersko, bo większość tego i tak niewielkiego tomiku dobrze już znam.
Pokrótce postaram się opisać, co znaleźć można w środku. Opowiadania są tutaj trzy, tytułowe Mamaloi, klasyczny już Pająk oraz może mniej znana Śmierć barona Jezus Marja. Pierwsze z nich przeczytać można także w bardzo dobrze dostępnej Damie tyfusowej, cały czas do znalezienia na allegro, tudzież w antykwariatach. Tam też znaleźć możemy opowiadanie drugie, znane też pewnie wszystkim z antologii opowiadań grozy Czarny pająk. Trzeci z wymienionych tekstów, pod innym tytułem (Śmierć barona Friedela) został nie tak dawno wydany w antologii Maska śmierci, tom I, której to drugiej części jakoś nie możemy się niestety doczekać.
Zacząć należy od tego, że do prowadzenia tego bloga zostałem zaproszony, by publikować tu moje przemyślenia na temat starszej nieco literatury grozy. Szczególnie zajmuje mnie w tym temacie groza polska – nie z racji jej domniemanej genialności, lecz dlatego, że często spotykam się ze stwierdzeniem, jakoby w historii naszego kraju było jej tak niewiele, że właściwie jako zjawisko nie istnieje.
Jest to do pewnego stopnia prawda – choć problemem jest tu raczej nieobecność takowej twórczości w obiegu, a nie jej (nie)istnienie. Widać nigdy nie była specjalnie respektowana, ni popularna. A Stefan Grabiński jest przecież wybitnym przykładem tego, że historie niesamowite obce nam nie były. Mam więc nadzieję spłodzić tu nieco tekstu o właśnie naszych, narodowych twórcach.
Niemniej miejsca dla zagranicznych będzie także pod dostatkiem. Może nie koniecznie w osobach Lovecrafta czy Poego, bo ci są eksploatowani permanentnie. Za to warto będzie wspomnieć nieco o choćby genialnej szkole początku XX wieku w Niemczech, skąd wywodzili się tak wybitni przedstawiciele literatury niesamowitej jak Gustav Meyrnik, Hanns Heinz Ewers, czy Leo Perutz. Równie bogatą tradycję ma Wielka Brytania, słynąca przede wszystkim z romansów gotyckich i ich pochodnych.
Dalej Rosja, która zdecydowanie jest w tym temacie niedoceniana, Francja; w miarę możliwości i dostępności materiałów Czechy i dalej, dalej.
Mam nadzieję znaleźć tu także nieco miejsca na poezję – szczególnie tę właśnie mroczną i niepokojącą. Poezję romantyków, modernistów, parę kropel z kielicha średniowiecza i baroku.
Zadanie które sam przed sobą stawiam jest niezwykle trudne, szczególnie, że wykształcenia humanistycznego nie posiadam i sam muszę je wzbogacać na miarę własnych potrzeb i możliwości.
Cóż, przede wszystkim chciałbym tu jednak Was nieco oczarować zapachem pożółkłego papieru i historii napisanych gdy świat był jeszcze inny – mniej techniczny i pełniejszy ducha. Ile tego ducha we mnie, tyle postaram się tu przenieść.
Ad rem!
