<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Mateja &#187; Magazyn osobliwości</title>
	<atom:link href="http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/tag/magazyn-osobliwosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja</link>
	<description>Groza, baśniowość i rzeczy nadnaturalne w literaturze.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 21 Jul 2010 22:45:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Dickens sam w domu</title>
		<link>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2008/12/29/dickens-sam-w-domu/</link>
		<comments>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2008/12/29/dickens-sam-w-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Dec 2008 13:07:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Mateja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Boże narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[Charles]]></category>
		<category><![CDATA[Dickens]]></category>
		<category><![CDATA[Magazyn osobliwości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2008/12/29/dickens-sam-w-domu/</guid>
		<description><![CDATA[Pewnie w czasie Świąt oglądałbym telewizję gdybym się nudził. Po raz n-ty zliczyłbym rendez-vous z Kevinem, walczącym z przygłupimi złodziejami, czy inne osobliwe show, które telewizja przygotowała nam specjalnie na tę okazję. Kto wie, może i dobrze bym się bawił. Problem w tym, że ja raczej nie zwykłem się nudzić. Takie życie &#8211; książki leżą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnie w czasie Świąt oglądałbym telewizję gdybym się nudził. Po raz n-ty zliczyłbym <em>rendez-vous</em> z Kevinem, walczącym z przygłupimi złodziejami, czy inne osobliwe show, które telewizja przygotowała nam specjalnie na tę okazję. Kto wie, może i dobrze bym się bawił. Problem w tym, że ja raczej nie zwykłem się nudzić. Takie życie &#8211; książki leżą wszędzie i w milczeniu domagają się atencji.</p>
<p>Tak więc święta spędziłem pod znakiem książki &#8211; różnica w stosunku do reszty roku była głownie w intensywności lektury, bo zazwyczaj nie mogę sobie pozwolić na taką rozpustę. Książka, kilka filmów, masa jedzenia i takie tam. Może mało świątecznie, ale w tym roku nie było lepszych planów.</p>
<p><span id="more-81"></span>Mam takie natręctwa, że często jeden tytuł lubię czytać po kilka razy &#8211; często w określonych sytuacjach. Tak więc będąc młodym dzieciakiem, w chorobie namiętnie czytałem <em>Pamiętniki Tatusia Muminka</em>. Ze wstydem przyznaję, że minął mi już ten chlubny zwyczaj, ale dalej na przykład czytam <em>Opowieść wigilijną</em> Charlesa Dickensa w&#8230; no tak, w Wigilię Bożego narodzenia. A właściwie czytałem, bo w tym roku odstąpiłem z bólem i od tego. Nie dlatego, że tamta książka mi się znudziła. Między Bogiem a prawdą, wyznaję, że uważam ją za rzecz niemal idealną i gdyby Boże Narodzenie występowało z dwa razy większą częstotliwością, wcale nie czytałbym tego opowiadania z mniejszą radością. Jest po prostu piękne. Ale jak już wspomniałem &#8211; od zwyczaju odstąpiłem. Powód jest niezwykle prozaiczny &#8211; czytałem <em>Magazyn osobliwości</em> nie kogoś innego, a samego Karola Dickensa. Tak, tego samego. Bo bez przesady muszę stwierdzić, że święta bez niego byłyby mniej bogate.</p>
<p>Ot, po prostu miast bożonarodzeniowej nowelki zasiadłem nad cegłą mającą na oko siedemset stron. I na kilka dni praktycznie zniknąłem ze świata. <em>Explicite z</em> naszego, bo na ulicach wiktoriańskiego Londynu mógł mnie zobaczyć, kto tylko chciał.</p>
<p>Uwielbiam te czasy, te historie i czarowny nastrój. W takich opowieściach rozpływam się jak masło, wsiąkam i trzeba mnie wycisnąć, jak ze szmaty, cobym wrócił i zechciał zająć się <em>tu i teraz</em>. Takie życie, że zawsze człowieka gdzieś ciągnie. I nie wstyd, że mnie na brudne, biedne ulice starego Londynu, gdzie bieda i zimno nawet w lecie. Nie wstyd mi, że uwielbiam te rzekomo naiwne i przejaskrawione marionetki mistrza Karola. Jak ich zresztą nie lubić? Jak nie smucić się losem małej Nell, która wraz z obłąkanym dziadkiem rusza w bezcelową podróż, by zacząć życie żebraka. Życie biedne, ale szczęśliwie i szlachetne. Jak nie wielbić wstrętnego karła Quilpa, który jest postacią tak wredną i złośliwą, a przy tym groteskową, że nie może być postrzegany jako całkowicie zły? To jest życie i teatr jednocześnie. Spektakl pełen pasji i uczuć; wciągający jak lawina i pulsujący życiem.</p>
<p>Kto czytając nie zadrżał choć raz, kto nie poczuł dreszczy, gdy dziadek Nell błąkał się po cmentarzu, ten gorszy jest od samego chyba Quilpa! Jak nie przejąć się historią małej, nieco zbyt może szlachetnej dziewczynki, gdy autor wlał w nią tyle swej duszy, swych uczuć? Nikt, powiadam, nikt jak Dickens nie tworzy nastroju, nikt nie potrafi tak ciepłych i patetycznych scen opisać w sposób równie bezpretensjonalny. To rusza serce i grzeje jak najlepsza herbata.</p>
<p>Wielbię Dickensa i w przyszłe święta znów sięgnę po jakieś jego dzieło. W między czasie nie wykluczam lektury innych. Le Fanu &#8211; inny wielki pisarz epoki wiktoriańskiej w tym czasie tworzył doskonałe powieści grozy, jedne z najlepszych w swym gatunku. Dickens z grozy lekcje odrobił raczej przeciętnie &#8211; tych kilka opowiadań, które z tegoż gatunku pozostawił, nie zachwycają (rzecz jasna, <em>Opowieść wigilijna</em> jest wyjątkiem). Za to doskonały był z anatomii duszy i w tym też głównie celował. W ludziach: tych zwykłych i szarych, ale jakby odmienionych, bo szlachetnych i dobrych. A przede wszystkim świetnie nakreślonych.</p>
<p>Zresztą &#8211; co ja będę długo gadał. Dla tej książki zawaliłem w Święta wiele spraw, olałem naukę, inne lektury, a kontakty z ludźmi ograniczyłem dosyć drastycznie. Niech to będzie zarówno zachętą, jak i ostrzeżeniem. Ale zaręczam, że rzecz warta jest grzechu.</p>
<p>Charles Dickens<br />
<em>Magazyn osobliwości</em></p>
 <img src="http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/wp-content/plugins/feed-statistics.php?view=1&post_id=81" width="1" height="1" style="display: none;" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2008/12/29/dickens-sam-w-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic Page Served (once) in 0.383 seconds -->
