lip 26 2008

Między Skyllą a Charybdą

Posted by Paweł Mateja

Lekturę Homerowskiej Odyseji zacząłem właściwie po to, by lepiej przygotować się do karkołomnego zadania pokonania Joyce’owskiego Ulissesa.

Wpierw zatrzymał mnie nazbyt długi początek i wręcz komiczny w kontekście współczesnego języka polskiego początek drugiej pieśni. Pozwolę sobie zacytować:

Gdy świt różanopalcą urodził Jutrzenkę,
Syn Odysa się z łoża porwał, wdział sukienkę

Nic nie pomógł fakt, że Telemach zdecydowanie nie był zwolennikiem damskich ciuszków, nie pomógł przypis, tłumaczący sukienkę jako chiton i chlajnę, ni to, że była ona chędoga. Na głowę spadł mi wtedy fortepian czy może dziesięciu tonowy odważnik. Po patosie, po czytaniu.

Czytaj więcej »

Filed under : Poezja, Proza, Sztuka | 3 komentarzy »