maj 15 2010

Kilka słów na boku

Posted by Paweł Mateja


Właśnie wyszedł nowy numer Magazynu Fantastycznego – dostać można go w Empikach i jakiś kioskach. W środku znaleźć można moje opowiadanie o przydługim tytule Kłosówka, trzęślica, kostrzewa. Nie jest to co prawda horror, ale też nic gatunkowo konkretnego. Taka dziwna fantastyka baśniowa.

Wczoraj wyszedł też nowy numer Grabarza Polskiego. W nim jak zawsze cała masa fajnych rzeczy i na koniec moje wiersze – częściowo improwizowane dziwactwa o duchach i dziwach, które spłodziłem dawno temu. Numer do zassania jak zawsze ze strony Grabarza.

kwi 06 2010

Karnawał w październiku

Posted by Paweł Mateja

Październikowa krainaRay Bradbury to prawdziwy klasyk dwudziestowiecznej literatury fantastycznej. Znany głównie jako twórca historii osadzonych w estetyce science-fiction, pisywał także grozę – już choćby jego debiut Mroczny karnawał wydany przez legendarne Arkham House. Było to w roku 1946. Po ośmiu latach autor dokonał wyboru najlepszych opowiadań z tegoż tomiku, uzupełnił go kilkoma nowymi tytułami i po przeredagowaniu wydał jako Październikową krainę – w Polsce wydaną w roku 2009 nakładem nieocenionego C&T we wspaniałej serii Biblioteki grozy.

Ilekroć wracam do tej serii, piszę w niemal samych superlatywach. Tym razem nie jest inaczej; nie znając wcześniej specjalnie Bradbury’ego, notabene w Polsce z jakiegoś powodu mocno niedocenionego i nie nagłośnionego pisarza, nie miałem zupełnie pojęcia, czego mogę się spodziewać. Tytuł sugerował mi coś gotyckiego – no tak, październik, więc kolorowe liście lecące z drzew, melancholia.

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 6 komentarzy »
lut 24 2010

Masterton na miękko

Posted by Paweł Mateja

Strach ma wiele twarzy

Masterton jawił mi się zawsze jako autor sympatycznych (co za słowo!), ale raczej niespecjalnie ambitnych powieści. Przy Wyklętym ciarki chodziły po plecach, Walhalla potrafiła przerazić całkiem mocno, a taki Manitou to nie była znowu taka żenada, jak często się powtarza. Tylko finał był z przysłowiowej dupy. To akurat zresztą zdarzało się Grahamowi nadzwyczaj często. Świetne pomysły jakoś traciły na subtelności i w finale zazwyczaj coś wybuchało, albo wielkie demony robiły generalny remont w organizmach bohaterów i ich otoczeniu. Do mnie to nie trafiało, a mimo to bawiłem się dobrze. Był seks, była makabra i dobrze kreowany (do momentu) nastrój, to się człowiek cieszył. I nie przeszkadzało mi specjalnie, że przemoc była wybitnie obrzydliwa a płyny fizjologiczne i alkohol lały się na prawo i lewo. Masterton robił horror, ustalał reguły tak, że trzeba było nieco przymknąć oko. Dlatego mam też do niego ogromny sentyment.

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 4 komentarzy »
sty 23 2010

Landrynki, krówki i toffi

Posted by Paweł Mateja

Saramonowicz - Sanatorium

Małgorzata Saramonowicz - Sanatorium

Wszyscy dobrze wiedzą, kto w Polsce pisze horrory: Orbitowski, Kain, Małecki, Grzędowicz i inni. Można by wymieniać, ale po co, skoro i tak wszyscy wiedzą, co tam wstawić. Dlatego ja dodam tylko jedno nazwisko: Saramonowicz. Małgorzata Saramonowicz. Powinna zostać wymieniona w ścisłej czołówce.

Poniekąd właśnie przed momentem skłamałem, bo przeczytane niedawno przeze mnie Sanatorium wcale horrorem nie jest. Ale nie jest nim tylko dlatego, że trzeba by rozciągnąć ramy tematyczne tego gatunku, by tę powieść weń wetknąć. Z drugiej strony, skoro Stephen King wymienił Malowanego ptaka Kosińskiego wśród najlepszych horrorów w historii, to dlaczego by Saramonowicz miała się krępować? Jej realizm magiczny może nie straszy stricte, ale jest niepokojący, jest mroczny. No i może zwyczajnie taka etykieta nieco dodała by wspaniałej pisarce rozgłosu?

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 5 komentarzy »
kwi 15 2008

Groza pantofla, czyli rzecz o Ludwiku Sztyrmerze

Posted by Paweł Mateja

Wstęp
Z miejsca zaznaczam: mowa tu o Pantoflu przez duże pe, o człowieku, którego obdarowano niezbyt chlubnym pseudonimem. Nie pozostawię go jednak samego, bo nie wypada tak, szczególnie, że jest on samotnikiem i raczej dziwakiem. Wpierw jednak kilka słów o autorze tej dosyć specyficznej postaci.

Krótko o życiu autora
Urodził się w roku pańskim 1809, dnia 30 kwietnia z Jakuba Stürmera i Julianny z Linkowskich. Ojciec jego był przybyłym do Polski po rozbiorach Niemcem, z zawodu lekarzem wojskowym. Człowiek ten srogi i surowy negatywnie wpłynął na charakter syna. Mężem był trudnym, jednokrotnie rozwiedzionym i nie stroniącym od alkoholu. Matka to kobieta prosta i dobra, jednak niewykształcona i ledwie potrafiąca nauczyć sie języka polskiego. Spłodzili trzy córki i syna – nieśmiałe i skryte w sobie dziecię. Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | Brak komentarzy »