<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Mateja &#187; Dwanaście</title>
	<atom:link href="http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/tag/dwanascie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja</link>
	<description>Groza, baśniowość i rzeczy nadnaturalne w literaturze.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 21 Jul 2010 22:45:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Trzynaście czyli Świetlicki</title>
		<link>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2009/04/05/trzynascie-czyli-swietlicki/</link>
		<comments>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2009/04/05/trzynascie-czyli-swietlicki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Apr 2009 14:08:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Mateja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Dwanaście]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Świetlicki]]></category>
		<category><![CDATA[mały mistrz na tropie]]></category>
		<category><![CDATA[mistrz]]></category>
		<category><![CDATA[Trzynaście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2009/04/05/trzynascie-czyli-swietlicki/</guid>
		<description><![CDATA[Przed powieścią Trzynaście było Dwanaście. A wcześniej moje lata licealnego buntu spod znaku brejkania wszystkich rul i bycia w nastroju nieprzysiadalnym. Bo o ile poezji dawniej nie czytałem, to jako młodzian raczyłem się muzyką gitarową bez umiaru.
Marcin Świetlicki &#8211; wielki polski poeta współczesny; aktor poniekąd, wokalista i prozaik od niedawna. Do tego wielka ikona polskiej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed powieścią <em>Trzynaście</em> było <em>Dwanaście</em>. A wcześniej moje lata licealnego buntu spod znaku <em>brejkania wszystkich rul</em> i bycia w nastroju <em>nieprzysiadalnym</em>. Bo o ile poezji dawniej nie czytałem, to jako młodzian raczyłem się muzyką gitarową bez umiaru.<img src="http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/files/2009/04/12-13.jpg" alt="“Dwanaście” i “Trzynaście” Marcina Świetlickiego" align="right" /></p>
<p>Marcin Świetlicki &#8211; wielki polski poeta współczesny; aktor poniekąd, wokalista i prozaik od niedawna. Do tego wielka ikona polskiej kultury wysokiej a zbuntowanej. Wbrew woli, albo zgodnie z myślą.</p>
<p>Marcin Świetlicki &#8211; prozaik nadprzeciętny, piewca Krakowa i wódki &#8211; zarówno czystej jak i kolorowych świństw. Promotor papierosów &#8211; a w szczególności wszelkich mocnych, także amator knajp i bohater dzieciństwa. Pardon &#8211; to już o <em>mistrzu</em> &#8211; literackim bohaterze pseudo-kryminalnym było.</p>
<p><span id="more-91"></span>Marcin Świetlicki &#8211; człowiek który wiersze i/lub piosenki tworzył nad zwyczaj prozaiczne; oraz prozaik piszący nad zwyczaj poetycko. Do tego piszący oryginalnie i wciągająco. W sumie można by po prostu powiedzieć: pisarz cholernie dobry.</p>
<p>Marcin Świetlicki, którego widziałem niegdyś na koncercie <em>Świetlików</em> w raciborskiej knajpie, nie w Krakowie, a który pisze podobno krakowskie kryminały. Moim zdaniem jest to etykietka podwójnie głupia i czysto marketingowa &#8211; tak jak wrocławskie kryminały Krajewskiego. Na Boga! jakieś muszą być. Dobre osadzenie w konkretnych realiach, dawka sympatii odautorskiej i ludzie zaczynają robić <em>halo</em> nie tam gdzie trzeba. Ani <em>Dwanaście</em>, ani kolejna powieść Świetlickiego nie są przewodnikami turystycznymi. Kryminałami nie są właściwie również. To mocno postmodernistyczna proza, bawiąca się konwencjami &#8211; i wiem, że walę tu truizmami, ale tak jest. <em>Mistrz</em> to nie Holmes, ani żadne wcielenie Bogarta. Nawet wyglądu nie ma odpowiedniego, jest przecież spuchnięty i siwy. I utył. Owszem, prywatny detektyw tak może &#8211; Hercules Poirot jest tu przykładem całkiem trafnym jak sądzę, ale bohater Agaty Christie miał przymioty, które czyniły go adekwatnym. Mistrz nie. Mistrz z zasady niewiele posiada.</p>
<p>Marcina Świetlickiego widziałem niegdyś na koncercie w Raciborzu. Może trochę był spuchnięty, ale trzymał formę. Trzymał też papierosa, krzywiąc się do mikrofonu popijał ze szklanki jakieś procenty. Widziałem Świetlickiego dokładnie takiego, jak chciałem, jaki powinien być autor swojej książki.</p>
<p>Czytałem <em>Trzynaście</em>, wcześniej &#8211; dawno temu &#8211; <em>Dwanaście</em> i czułem, że lektura mnie zjada i wciąga przez słomkę jak piwo z sokiem. Mroczny Kraków, ciemny i knajpiany &#8211; taki, w którym można się stoczyć i z bohatera serialu dla dzieci stać się spuchniętym i osiwiałym widmem. Taki jest ten Kraków, pełen turystów i chętnych na spotkanie z <em>mistrzem</em> młodocianych artystów. Ale to nie jest powieść o Krakowie. Bohaterem jest <em>mistrz</em>, który lubi spacery ze swoją suką i wódkę. Człowiek znienawidzony przez społeczeństwo za swoją obojętność wobec społeczeństwa. Przez społeczeństwo wciąż wciągany w nowe kabały. Człowiek pechowy przez siebie samego i przez odgórne zrządzenia. Bez przyszłości, za to z garścią wspomnień. Bez pracy, ale z pieniędzmi na alkohol to i owszem.</p>
<p>Antybohater.</p>
<p>Fabuła <em>Trzynaście</em> nie ma wybitnych walorów rozrywkowych, nie jest finezyjnie usnuta, nie trzyma w niewyobrażalnym napięciu i nie zarywa człowiekowi nocy. Niemniej można przy tej powieści noc zarwać. Fenomen?</p>
<p>Świetlicki zmyśla bohaterów, bawi się językiem i rzeczywistością. Troszkę komentuje, dużo się śmieje. Prowadzi <em>mistrza</em> po ulicach i knajpach, wywozi go do Warszawy i zmusza do powrotu, morduje kobiety i stawia przed knajpami osiłków do ochrony. Komisarz, czy też porucznik za pozwoleniem twórcy ściga mordercę, <em>mistrz</em> z jakiegoś powodu ucieka. Dlaczego? Sam tego do końca nie wie.</p>
<p>Dobry pisarz potrafi sprawić, że czytelnik po zamknięciu książki myśli stylem autora. Dobra książka na kilka chwil co najmniej zmienia percepcję, sprawia, że świat zyskuje nowe barwy, że idąc tą samą ulicą po raz kolejny, mamy inne myśli. Nie mieszkam w Krakowie &#8211; właściwie byłem tam ze trzy razy turystycznym przelotem. Piłem jakąś wódkę bodaj, były gołębie i inni turyści. No i piękny Kraków, którego pamiętam tylko zarysy. Czytałem <em>Trzynaście</em> i widziałem Gliwice, Rybnik, cokolwiek. Gród Kraka też, ale co ja z niego właściwie mogłem widzieć? Niewiele więcej, niż ze USA, czytając powieście Kinga, czy innego takiego. Nie czytałem kryminału krakowskiego, jeno rzecz świetlicką, trudną do ocenienia, bo niby z czym ją porównać? Właściwie jest to to samo, co w <em>Dwunastce</em> i co mam nadzieję otrzymać, jeśli Biblioteka Publiczna w Kędzierzynie-Koźlu będzie wyposażona w <em>Jedenastkę</em>. Degradacja o dwa na pewno nie będzie złym znakiem. Po Świetlickim ja się złych rzeczy nie spodziewam.</p>
 <img src="http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/wp-content/plugins/feed-statistics.php?view=1&post_id=91" width="1" height="1" style="display: none;" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://carpenoctem.pl/wordpress/pmateja/2009/04/05/trzynascie-czyli-swietlicki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic Page Served (once) in 0.426 seconds -->
