Archiwum dla ‘Poezja’ »
Kilka słów na boku
Właśnie wyszedł nowy numer Magazynu Fantastycznego – dostać można go w Empikach i jakiś kioskach. W środku znaleźć można moje opowiadanie o przydługim tytule Kłosówka, trzęślica, kostrzewa. Nie jest to co prawda horror, ale też nic gatunkowo konkretnego. Taka dziwna fantastyka baśniowa.
Wczoraj wyszedł też nowy numer Grabarza Polskiego. W nim jak zawsze cała masa fajnych rzeczy i na koniec moje wiersze – częściowo improwizowane dziwactwa o duchach i dziwach, które spłodziłem dawno temu. Numer do zassania jak zawsze ze strony Grabarza.
Między Skyllą a Charybdą
Lekturę Homerowskiej Odyseji zacząłem właściwie po to, by lepiej przygotować się do karkołomnego zadania pokonania Joyce’owskiego Ulissesa.
Wpierw zatrzymał mnie nazbyt długi początek i wręcz komiczny w kontekście współczesnego języka polskiego początek drugiej pieśni. Pozwolę sobie zacytować:
Gdy świt różanopalcą urodził Jutrzenkę,
Syn Odysa się z łoża porwał, wdział sukienkę
Nic nie pomógł fakt, że Telemach zdecydowanie nie był zwolennikiem damskich ciuszków, nie pomógł przypis, tłumaczący sukienkę jako chiton i chlajnę, ni to, że była ona chędoga. Na głowę spadł mi wtedy fortepian czy może dziesięciu tonowy odważnik. Po patosie, po czytaniu.
Czasem można mieć wrażenie, że Poe winien nosić kruczy dziób na wszystkich portretach. Byłaby to jednak raczej dlań kara, nie chluba. Rzecz jasna, Kruk to świetna ballada, ale ma do siebie to, że jej popularność przyćmiła resztę dorobku lirycznego Edgara Allana, tak jak Zagłada domu Usherów przysłoniła inne opowiadania. Smutne to, bo (zaprawdę) niesłuszne i niesprawiedliwe.
Tego przykładem jest moim zdaniem wspaniały wiersz Robak zdobywca, którego cenię sobie o wiele więcej nad Kruka. Jest genialnie skomponowany, oniryczny, zmusza wyobraźnię do działania i posiada przesłanie jasne i brutalne. Jak w Kruku, prawda? Ale jednak inaczej. Poskładać te elementy razem potrafi tylko mistrz. Jak tu się dziwić, że tak wielką inspiracją były jego dzieła modernistom?
Sześć zaklęć średniowiecznych
Mojej inwencji nie ma tu za wiele. Ot, tyle że sięgnąłem w bibliotece po Muzę łacińską – antologię poezji wczesnochrześcijańskiej i średniowiecznej wydaną przez Zakład narodowy imienia Ossolińskich, czyli po prostu BNkę.
Ciekawe i grubaśne tomisko w dużej mierze zawiera poezje religijne o mniej lub bardziej wysmakowanej formie literackiej. Warto rzucić na nie okiem, zaręczam, choć od deski do deski przeczytać mogą to tylko nadgorliwi studenci filologii polskiej – choć ci pewnie nawet by tej antologii nie tknęli. Ale do rzeczy.
Jest tu kilka dzieł, które bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyły i – co ważne – zachwyciły. Znajdują się w rozdziale Anonimowych zaklęć. Nie sprawię chyba nikomu krzywdy, jeśli je tu przepiszę. Wszak autorów kości już kilka razy zdążyłyby spróchnieć.
Poprzedza je informacja, że są to zaklęcia rymowane z XIII w. Nie wiadomo, czy są to autentyczne zaklęcia, czy ich parodie. Zaręczam jednak, że wrażenie robią.
Czytaj więcej »


