Wspominałem już, że bardzo lubię netmuzykę. Taką, co to można za darmo i legalnie pobrać z Internetu i radować się jej dźwiękami bez większych ograniczeń. Czas więc na drugą odsłonę muzyki mrocznej a darmowej, nieco skromniejszą ilościowo niż uprzednio, ale jakże bogatą treścią.
Towary Zastępcze, to polski zespół wykonujący muzykę z pogranicza electro, alternatywy rockowej, jazzu i poezji śpiewanej. Pierwsze i jak na razie nieodzowne skojarzenie numer jeden to Świetliki. Tyle, że Towary są tworem już dojrzałym i o własnej tożsamości. Niemniej muzyka i koncept artystyczny przypomina ten Świetlickiego.
Pierwszą płytę wydali trzy lata temu. Były to smutne, melancholijne dźwięki i jeszcze smutniejsze, jeszcze bardziej melancholijne wiersze. Bez wielkiego zadęcia, ale pięknie wykonane pod każdym względem. Album nosi nazwę Ciche dni.
Tegoroczne, drugie dziecko urodziło się z gdańskiej kurwy i papierosowego dymu. Nazywa się Dolne miasto i imituje soundtrack do kryminału w stylu chandlerowskim. Powinienem napisać: album, ale to mało powiedziane. To jest całe przedsięwzięcie, czyli ze dwadzieścia, chyba, minut paradokumentów o zamordowaniu pewnej prostytutki. Takie rozmowy ze świadkami, osobami, które o czymś słyszały, coś wiedzą. Czarno-białe, świetnie zrealizowane, wprowadzają w nastrój historii. Dalej mamy pytania, na które trzeba odpowiedzieć poprawnie, by album ściągnąć. Dalej świetną muzykę, przegenialne teksty, świetnych wokalistów i nastrój dobrego kryminału.
Dla chętnych są także płyty w cenie 25zł. Zakochany w albumie kupiłem i zakochany jestem jeszcze mocniej. Dostałem pocztą teczkę jak z akt policji, w środku CD, zdjęcia z miejsca zbrodni i – cholera – połamany tips czerwony w foliowym opakowaniu. Proszę państwa, tak się powinno płyty wydawać! Do tego egzemplarzy jest jeno 997. Mój ma numer dwieście pierwszy.
Po więcej zapraszam na stronę twórców mojego numeru jeden w polskiej muzyce 2009. Można tam znaleźć oba opisane powyżej albumy do darmowego ściągnięcia.
Zapraszam również na stronę netaudio.pl, gdzie także jest moja recenzja tego krążka.

Taa, słuchałam tego, nie powiem, w czyim domu i przy czyim komputerze, bo to chyba oczywiste. :D Uczyniło mi ładny podkład do dołującej sceny, którą opisywałam. Chyba zacznę to lubić… Chyba…