lut 14 2009

Zagubione duchy

Posted by Paweł Mateja

Mary Eleanor Wilkins FreemanDawno dawno temu, gdzieś w Ameryce połowy XIX wieku urodziła się Mary Eleanor Wilkins, przyszła wielka pisarka, mająca niemały wpływ na literaturę kobiecą. Nazwisko Freeman dostała po mężu. Ten niemały musiał mieć wpływ na jej twórczość – pijak i awanturnik finalnie wylądował w szpitalu dla obłąkanych. Wilkins nie przepadała za nazwiskiem męża i raczej nie używała go zbyt często – ale zostało na jej nieszczęście.

Pani M. E. Wilkins pisywała dużo – w większości opowiadania, także powieści, literaturę dziecięcą, wiersze. Tworzyła w większości dla kobiet i o kobietach. O nieszczęściach i przemocy, ale też o kobietach silnych i kierujących własnym życiem. Ciekawa rzecz, że także w swoich opowiadaniach grozy nie odchodziła od swojej tematyki. Mało w jej tekstach mężczyzn – są to twory, chciałoby się rzec, na wskroś kobiece. Pięknie napisane, precyzyjne i opisowe, jakby namalowane. Mnóstwo tu scen jasnych i pozbawionych paranoi znanych z twórczości Poego, czy Lovecrafta, to teksty osadzone nie w głowach szaleńców, a w otaczającym pisarkę świecie. Element nadnaturalny nie jest zawsze wrogi i straszny – wywołuje niepokój raczej swą eterycznością, niż gwałtem. Zda się, że często w tych opowiadaniach to świat duchów lęka się ludzi, nie przeciwnie.

Zagubione duchy to wydany przez C&T kolejny tom Biblioteki grozy. Nie mogę się nachwalić, jak droga jest mi ta seria. Prawda, frekwencja wydawnicza jest raczej mizerna, ale jest to jedna z niewielu inicjatyw tego typu na naszym rynku. Do tego prowadzona jest konsekwentnie i z głową. Miast po raz kolejny wciskać czytelnikowi wznowione opowiadania Poego, czy Lovecrafta, mamy tu rzecz wcześniej w Polsce raczej nieznaną. Głowy nie dam sobie za to obciąć, ale nie przypominam sobie, bym czytał gdzieś już wcześniej przekład jakiegoś opowiadania pani Freeman. A tu proszę – piękny tomik, zawierający wszystkie jej historie z dreszczykiem (prawda, że zbyt dużo ich nie powstało, ale rzecz to godna zauważenia), wszystkie pięknie przetłumaczone, opatrzone wstępem i ilustracjami (które z tomu na tom coraz bardziej mi się podobają, ale jakoś jeszcze nie zachwyciły). Inicjatywa godna pochwały i przede wszystkim atencji czytelników. Przyznam, że z napięciem oczekuję kolejnych tomów, zastanawiając się, kto będzie w kolejce: może Onions? wszak wspominano już o nim. Cieszy, że bez względu na to, jakiego pisarza wybiorą, wiem, że będę zadowolony.

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 1 komentarz »