maj 27 2008

Wizerunek człowieka rudego

Posted by Paweł Mateja

Na początku XX wieku był sobie pewien dosyć popularny pisarz, o którym dzisiaj raczej się nie pamięta – nic nowego, przyznacie. Być może jego utwory straciły aktualność, z całą pewnością przyćmiły go eksperymenty literackie Joyce’a czy perfekcja Manna. Nie miał biedak wielkich szans, choć pisał bardzo dobrze i tak też się sprzedawał. Ale cóż, historia tworzy własne statystyki.

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 3 komentarzy »
maj 22 2008

Sześć zaklęć średniowiecznych

Posted by Paweł Mateja

Mojej inwencji nie ma tu za wiele. Ot, tyle że sięgnąłem w bibliotece po Muzę łacińską – antologię poezji wczesnochrześcijańskiej i średniowiecznej wydaną przez Zakład narodowy imienia Ossolińskich, czyli po prostu BNkę.

Ciekawe i grubaśne tomisko w dużej mierze zawiera poezje religijne o mniej lub bardziej wysmakowanej formie literackiej. Warto rzucić na nie okiem, zaręczam, choć od deski do deski przeczytać mogą to tylko nadgorliwi studenci filologii polskiej – choć ci pewnie nawet by tej antologii nie tknęli. Ale do rzeczy.

Jest tu kilka dzieł, które bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyły i – co ważne – zachwyciły. Znajdują się w rozdziale Anonimowych zaklęć. Nie sprawię chyba nikomu krzywdy, jeśli je tu przepiszę. Wszak autorów kości już kilka razy zdążyłyby spróchnieć.

Poprzedza je informacja, że są to zaklęcia rymowane z XIII w. Nie wiadomo, czy są to autentyczne zaklęcia, czy ich parodie. Zaręczam jednak, że wrażenie robią.
Czytaj więcej »

maj 22 2008

W cieniu zamku

Posted by Paweł Mateja

Nie będę specjalnie się rozpisywał. Ta powieść to kanon nie tylko literatury grozy, ale literatury w ogóle i jest na tyle dobrze udokumentowana, że moje elukubracje mogą okazać się tyle zbędne, bo mało zgrabne. Niemniej kilka słów się należy choćby ze względu na przynależność tej powieści do literatury niesamowitej.

Przynależność ta może się wydawać co po niektórym niesmaczna i nieodpowiednia, ale dla mnie jest oczywista. Prawda, Kafka duchami nie straszył, nie wskrzeszał zmarłych, nie wywoływał piekieł.

Coś gorszego było przecież wokoło. Nazywało się światem.

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 5 komentarzy »
maj 10 2008

Zdecydowanie osobiste, ale i o książkach

Posted by Paweł Mateja

Przede wszystkim pragnę się pochwalić następującą statystyką:

  • Około piętnastu miesięcy pracy
  • Jakieś dwa tysiące pięćset do trzech tysięcy złotych w sumie
  • Około sześćdziesięciu godzin przygotowań w sumie
  • Siedem terminów
  • Dwa udane podejścia do teorii (drugie po dezaktualizacji papierka)
  • Kilka litrów potu
  • Dziesiątki myśli skrajnie pesymistycznych
  • Całe tony stresu

Do jasnej cholery – zdałem prawo jazdy! I czuję ulgę, jakbym doznał pierwszego stopnia zbawienia.

Druga rzecz jest następująca: wyprowadziłem się z akademika do domu rodzinnego. Trochę więcej będzie dojazdów, ale i więcej czasu.

A gdzie książki? Książki będę czytał w pociągu, w autobusie i przy śniadaniu, miast przeglądać joemonster. Inaczej mówiąc: będę miał o czym tu pisać.

I – na Boga – będę jadł normalne obiady.

Dziękuję za uwagę, następnym razem wracam do konkretów. Będzie raczej surrealistycznie i przygnębiająco, choć Ameryki nie odkryję. Choć będę niemal o krok od niej. To jednak za kilka dni.

Filed under : Osobiste | 3 komentarzy »
maj 08 2008

Co nieco o tajemnicach szafotu i innych okrutnych przyjemnościach.

Posted by Paweł Mateja

Pierwsze, co kojarzy mi się z horrorem w przypadku Jean-Marie-Mathias-Philippe-Auguste de Villiers de L’Isle Adama, hrabiego de Villiers de L’Isle Adam to wymowa jego nazwiska. Mogę tylko rozłożyć bezradnie ręce. Ukochana – z francuszczyzną zaznajomiona – eksplikowała mi tę kwestię, ale cóż, jeśli mój mózg nie chce przyjąć tego do wiadomości. Nie będę jednak się katował, wszak przyjęło się używać skróconej formy Auguste de Villiers de L’Isle-Adam.Villiers de l’Isle-Adam

Ale przepraszam, kogo to interesuje. I właściwie jakie ma znaczenie moja oporność, kiedy do czynienia mamy z takim pisarzem.

Należałoby traktować go jako jednego z twórców modernizmu – jeszcze nie tworzącego w egzaltacji. Ot, zubożały i nieszczęsny szlachcic, którego pasją stała się literatura. Prawdę mówiąc słowo zubożały nie do końca trafnie oddaje postać rzeczy. Długi szalonego ojca i pragnienie utrzymania się z literackich prac doprowadziły go do absolutnej nędzy. I do śmierci, rzecz jasna.

Może jego sława nie trwa w pełnej krasie do naszych czasów, ale jego wpływ na literaturę jest niebanalny. Do pewnej fascynacji jego twórczością przyznawał się i Gautier i Mallarme; także Baudelaire. Wielu innych także, ale to właściwie niezbyt w tej sytuacji istotne.

Czytaj więcej »

Filed under : Proza, Sztuka | 2 komentarzy »