Wyobraźcie sobie, że dziś nie napiszę ani słowa o “Twarzach szatana” ani “Siedlisku”, którego premiera nadciąga zresztą wielkimi krokami.
Natomiast co do dobrego humoru, to nieodmiennie poprawiam go sobie dzięki publikacjom w tymże piśmie. Żeby nie być gołosłownym – w najnowszym numerze możecie przyjrzeć się „Kwestii smaku”:
Szczur Rattuś był przez współplemieńców uważany za dziwaka i odludka. Nie dość, że nie przepadał za jedzeniem resztek, preferując wyhodowane w swym ogródku świeże warzywa, to jeszcze jak zarazy unikał wszelkich skupisk ludzkich.
Takie, przyznajmy, dość nietypowe dla gryzoni zachowanie wynikało z wyznawanej przez Rattusia filozofii życiowej, głoszącej ni mniej ni więcej, że okruchy z pańskiego stołu nie tuczą, a jeśli nawet tuczą, to nie każdemu smakują.
oraz siedmiu innym moim humoreskom. Z kolei w czterdziestym drugim „Widoku z wysokiego zamku” zadomowiła się makabreska „Odpowiedź”. Tak straszna, że aż sam boję się ją czytać…