Koszmarnie nam tu razem będzie…

7 Marzec 2010
autor: Michał Krzywicki



Należy się Wam kilka słów wyjaśnień, ode mnie, nie od Pana D.

Nie jestem odpowiedzialny za żadne jego słowo. A będzie szydził i kłamał, to pewne, rozrzucał kalumnie jak błoto. Przyznaję, że będę się starał „ujarzmić” polot jego słów. Nie pozwolę mu wszystkiego dopisać do Waszych komentarzy. Już teraz wyzywa mnie od faszysty. Kpi, że słowo „cenzura” powinno być wpisane w kanon siedmiu grzechów głównych choćby zamiast lenistwa, tej tępoty duchowej, która jest przypisana naszemu wiekowi. Tak twierdzi. Zresztą z tego co wiem, ma wyrobioną opinię na każdy z grzechów, o czym zapewne niedługo wspomni.

Pozwolę mu pisać, ale nie na tyle, by zdominował ten blog, więc zwracajcie uwagę, kto podpisuje wpisy albo komentarze.

Stworzę też osobną kategorię wyłącznie dla siebie.

A jak to się stało, że On tutaj jest. Możecie uznać to za przechwałkę, ale po prostu – nieważne jak – złapałem drania. Siedzi tuż obok mnie, zerka tęsknym wzrokiem na moją klawiaturę i szepcze do mnie:

- S p i e r d a l a j stąd.

Pomimo wszystko życzę Wam wszystkimi, żebyście złapali swego diabła, oswoili się z nim, posadzili obok siebie i…

Co z nim zrobicie, to już Wasza sprawa.

Odpowiedzi: 28 do wpisu “Koszmarnie nam tu razem będzie…”

  1. Mateusz mówi:

    Jeżeli oprócz ciekawych opinii i niezłego talentu literackiego potrafi jeszcze sprzątać, to koniecznie będę musiał spróbować go jakoś spętać, by mieć jednego na własność. Jakieś rady jak to zrobić? :]

  2. Michał Krzywicki mówi:

    Łatwiej go złapać, trudniej oswoić:) W obu przypadkach atrakcji nie zabraknie. Ale myślę, że i jakaś podpowiedź na blogu się znajdzie:)

  3. Nina mówi:

    O łapaniu własnego diabła pisała Joanna Chmielewska… zapomniałam tytułu (a raczej: tytułów, bo Diabeł występował w co najmniej dwóch jej powieściach), ale z zawodu był prokuratorem. Był też bardzo przystojny, ale niestety nie w typie najbardziej pożądanym przez Joannę, ponieważ był brunetem, a jej wróżka przepowiedziała, że największą miłością jej życia będzie blondyn, więc za takowym się rozglądała. Nie przypominam też sobie, aby Diabeł Joanny wykazywał jakieś specjalne inklinacje do prac domowych, co bez wątpienia dodatkowo zmniejszało jego atrakcyjność.

    No trudno, Michale, skoro nie chcesz powiedzieć, jak go złapałeś, to napisz chociaż, jak wygląda :-> Brunet, blondyn, rudy? Wysoki, średniego wzrostu, niski? (To interesujące, bo w dawnych czasach ludzie byli podobno niżsi, więc diabeł bardzo wysoki wg standardów średniowiecznych mógłby być dziś zdecydowanie niski — choć może wzrost takich istot jest cechą zmienną?). A ponadto, przekazy ludowe mówią, że niektóre części ciała diabłów bywały bardzo zimne… może przy okazji jakiejś niewinnej rozmowy o rozmiarach udałoby się zweryfikować tę informację? ;-)

  4. tesska mówi:

    Diabeł u Joanny Chmielewskiej pojawił się w książkach “Wszyscy jesteśmy podejrzani” i “Całe zdanie nieboszczyka”… ;)

  5. Michał Krzywicki mówi:

    Nie chcę odbierać Panu D. przyjemności chwalenia się swoją urodą. Zapewniam, Nino, że nie pominie także interesujących Ciebie szczegółów:) Zresztą, znając go, zapewne nie pominie i kobiet w swoich wywodach. Wszystko jednak ma swój czas. Nie zapominajcie, że mamy tylko jedną klawiaturę.
    BTW: zastanawiam się, czy ci, którzy nie uwierzyli w mojego diabła, zaczną mnie podejrzewać o schizofrenię.

  6. Mateusz mówi:

    Ci którzy nie wierzą w diabła, w tym czy innym wydaniu, rzadko kiedy poczytują fantastykę, więc zapewne wiele takich heretyków się tutaj nie znajdzie ;)
    Pozostaje zatem czekać na Diable prelekcje, albo też zbierać siły do szturmu nań

  7. Michał Krzywicki mówi:

    Ciekawe:)
    Heretyk, to ten, który nie wierzy w Diabła:) Pan D. bardzo się z tego ucieszy. Widać, że dużo się zmieniło od czasu IV wieku:)
    A czytelnicy fantastyki to sataniści:)

  8. Mateusz mówi:

    Zgodnie ze słownikiem języka polskiego heretyk to:

    1. wyznawca herezji, poglądu religijnego sprzecznego z dogmatami 2. przenośnie: człowiek o śmiałych, sprzecznych z powszechnie głoszonymi, poglądach

    Istnienie diabła jest jak najbardziej zgodne z większością dogmatów religijnych na świecie (choć czasem występuje pod innymi imionami) więc wydaje mi się, że takie określenie jak najbardziej jest na miejscu :]

  9. Michał Krzywicki mówi:

    No jest, jest…:) Jak najbardziej:)
    Ale tak przy okazji, to jakiego diabła akceptują dzisiejsze religie? Wydumanego, czy z krwi i kości?:) Dziś jest na koszulkach jak Che Guevara, Adam Małysz itp. Daleko mu do wizerunku, którym mógł się pochwalić w średniowieczu (o czym zresztą będzie Pan D. tutaj wspominał).

  10. Mateusz mówi:

    Obawiam się, że większości wypadków diabeł ma dziwnie dużo podobieństw z drugą stroną (dla arabów niedawno zyskał nieco bardziej ziemisty kolor, dla amerykanów od lat ma długą, bujną brodę) i faktycznie coraz ciężej o porządnego, cuchnącego siarką, parzystokopytnego cynika z sarkastycznym językiem. A szkoda.

  11. Michał Krzywicki mówi:

    Podsumuję nieco filozoficznie (Pan D. rzekłby, że z nutką nostalgii): szukamy diabła w innych, nie znajdujemy w sobie.
    Z drugiej strony, w XIX wieku zabiliśmy Boga, więc może teraz przyszedł czas na diabła:) Ale w sumie, co jego śmierć zmieni? Winni zawsze się znajdą, o czy piszesz, Mateuszu.

  12. Mateusz mówi:

    Zabiliśmy? A może po prostu przestaliśmy go dostrzegać w innych ludziach i rzeczach, a znajdujemy go tylko w sobie?
    Jeżeli tak, to ciekawe gdzie początkowo był bóg i Pan D.

    Skoro już wdepnęliśmy w nostalgię filozoficzną… ;)

  13. Pan D. mówi:

    Nie wytrzymam, muszę się wtrącić.
    Czym sobie zasłużyłem, że moje imię pisze się z dużej litery, a Wielkiego Improwizatora z małej? Nie narzekam, ani się tym nie podniecam, tylko pytam.
    A Boga zabił Nietzsche. I tu taka uwaga: miał filozof łeb na karku.

  14. Mateusz mówi:

    Zaczynając od końca, jak to było?
    “Bóg nie żyje” – Nietzche
    “Nietzche nie żyje” – bóg

    Co zaś do pisania z małej i dużej litery – Pan D., w tym wypadku, to nazwa własna, zaś bóg – ogólna, tak samo jak drzewo, kwiat, czy cokolwiek innego. To, że dotyczy istoty potencjalnie nadnaturalnej tego nie zmienia.
    No, ale to pewna prywatna skaza związana z poglądami religijno-filozoficznymi (nie, nie satanizm, raczej coś na kształt świata idei Platona, choć mocno zmienione ;)

  15. Nina mówi:

    Popieram Mateusza. Z powodów wiadomych („Nie będziesz wzywał imienia Jahwe, Boga twego, nadaremnie. Jahwe ześle bowiem karę na każdego, kto będzie wzywał Jego imienia nadaremnie.” — Biblia Warszawsko-Praska, http://www.dekalog.pl/alter/przeklady5m/warszawsko-praska.htm) w naszym kręgu kulturowym unika się nazywania Jahwe po imieniu, natomiast zawłaszczono dla niego rzeczownik pospolity „bóg”, co jest zwykłym draństwem. To jak z gazetami, jest ich legion, mają różne nazwy żeby się odróżniać i żeby było wiadomo, o której mowa, a potem przychodzi jakiś cwaniak i nazywa swój nowy produkt „Gazeta”. Jest też zdaje się jakaś zupa z torebki o nazwie „Smaczna” ;-)

  16. Nina mówi:

    A tak na marginesie — kiepsko widać te czerwone linki. Może dałoby się je zmienić na jakieś jaśniejsze, np. pomarańczowe…?

  17. Cedrik mówi:

    Pozdrów Pana D. ;]
    I właśnie – jak go złapałeś? A może to on tak naprawdę złapał Ciebie? ^^

  18. Mateusz mówi:

    @Nina: Najlepsze w tym wszystkim jest to, że większość tytułowych Gazet to nie gazety, tylko dzienniki, albo wręcz czasopisma ^^ zresztą podobnie jest z dziennikami, które często są gazetami, a i kilka wypadków czasopism się znajdzie. Zabawy z nazwami są na tym rynku (i zresztą na wielu innych) bardzo popularne.

  19. Ina mówi:

    Kwasząc taką miłą dyskusje, kwestia liter dużych i małych jest uregulowana ortografią i zalezy od kontekstu. :)

    Bóg
    Słownik języka polskiego
    rz. mos IIa, C. Bogu, W. Boże, blm
    w religiach monoteistycznych: niewidzialna, wieczna, wszechmogąca, niczym nieograniczona, istniejąca sama z siebie istota nadprzyrodzona, będąca przedmiotem kultu religijnego, charakteryzująca się pozytywnymi przymiotami w stopniu najwyższym; stworzyciel świata (w tym życia), mający absolutną władzę nad istnieniem i przyszłością, będący absolutną i nierozwiązalną tajemnicą

    Bóg zapłać – chrześcijańska formuła podziękowania

    ——————————————————————————–

    bóg
    Słownik synonimów
    Według mitologii bogowie greccy zamieszkiwali Olimp.
    synonimy: bożyszcze, bóstwo; pot. bożek
    Słownik języka polskiego
    rz. mos IIa a. IIIb, C. bogu, W. boże; lm M. bogowie | bogi
    w religiach politeistycznych: istota nadziemska, przedmiot kultu religijnego, uosabiana w postaci ludzkiej, zwierzęcej bądź przedmiotowej, charakteryzująca się cechami pozytywnymi i negatywnymi; bóstwo, bożyszcze

    Proszzz :)

  20. Ina mówi:

    A zasady ortografii nie zależą od poglądow religijnych ani filozoficznych, co by to było, gdybym zaczęła pisać – Herbata, Polimeraza, francuzi – nikt by się nie połapał, o co chodzi.

  21. Ina mówi:

    Jakby co – nie mam w mózgu komórki od przejmowania się religią, natomiast mam od przejmowania się pisownią…

  22. Pan D. mówi:

    Koszmarnie nam tu razem będzie:)

  23. Mateusz mówi:

    Problem z boskością Boga w mojej pisowni polega na tym, że Bóg to bóg chrześcijański. Jeden, konkretny, który nota bene zawłaszczył sobie nazwę. Ja z kolei wychodzę z założenia, że istot takich jak Bóg, a zatem bogów, jest wiele. Choćby Allach, Siddartha Gautama, Quetzacoatl i setki innych. Ponieważ wychodzę założenia, iż tak jak bóg w chrześcijaństwie ma trzy osoby, tak równie dobrze może mieć ich o wiele więcej – przykładowe wymieniłem wcześniej. I tak bogowie olimpijscy są aspektami boga. I Bóg też jest aspektem boga. Dlatego też za jak najbardziej zgodne z zasadami ortografii uważam pisanie “bóg” z małej.

  24. Nina mówi:

    Ino, zasady ortografii nie zależą od poglądów, ale pisownia wielkimi/małymi literami słów takich, jak „bóg” i „szatan”, oraz odnoszących się do w/w istot zaimków („on”, „jego”) już tak.

    No bo co to znaczy, że słowo „Bóg” pisze się wielką literą „w religiach monoteistycznych”? Otóż tylko to, że wyznawca danej religii monoteistycznej może/powinien tak pisać o swoim bogu. Wyznawca religii politeistycznej, który uważa, że bogów jest wielu, będzie pisał słowo „bóg” małą literą — zarówno mając na myśli swoich wielu bogów, jak i wielu bogów wielu monoteistycznych religii. Przykład takiej pisowni znajdziesz w „Plagach tej ziemi” autorstwa gospodarza tego bloga: kiedy chrześcijanie mówią/myślą tam o Jahwe, pojawia się słowo „Bóg” pisane wielką literą; kiedy natomiast o tym samym Jahwe mówią/myślą wyznawcy dawnych religii słowiańskich, używają słowa „bóg” pisanego małą literą. To jest w jednej książce, pewnie nawet na tej samej stronie znajdziesz dwojaką pisownię odnoszącą się do tego samego desygnatu, i wbrew temu, co sugerujesz, podając jako przykład herbatę & Co., pomaga to zorientować się w treści książki, a nie przeszkadza. A także jest zgodne z zasadami pisowni polskiej.

    Ale jeśli znajdziesz słownik lub inne źródło językoznawcze, wg którego pisownia „bóg Jahwe” jest niepoprawna, to z zainteresowaniem zapoznam się z zamieszczonym tam uzasadnieniem :-)

  25. Mateusz mówi:

    Jak na moje, Nino, to w środkowym akapicie właśnie dałaś przykład tego, że ortografia czasem bywa zależna od poglądów :]

    Pogląd monoteistyczny wymaga używania słowa Bóg, politeistyczny – bóg. A zatem sposób myślenia o świecie determinuje to, jak, ortograficznie, ten świat opisujemy ;)

    Co więcej (i śmieszniej) są jeszcze ciekawsze przykłady, np. budda.
    Otóż większość ludzi z naszego kręgu kulturowego pisze to jako Budda, tak samo jak Bóg.
    I tu jest cały urok, ponieważ budda nie jest imieniem. Jest określeniem. Budda to osoba oświecona. I w buddyzmie buddą jest zarówno Siddartha Gaudama (przez chrześcijan często nazywany właśnie Buddą), ale i Muhammad, Jezus, a nawet Jan Paweł II. I stąd poprawnym zapisem powinno być budda.

  26. Ina mówi:

    Nie mam zielonego pojęcia, czy pisze się Budda czy budda (we “Wprowadzeniu do buddyzmu zen” jest ten konkretny Budda, lecz osoba oświecona – budda), ale o pisowni słowa Bóg dyskutowałam kiedyś z językoznawcami i niestety, ortografia lex dura lex. Jeżeli chodzi o Szatana/szatana, podejrzewam, że ten konkretny Szatan, ale szatany, szataaaaan! albo borowik – szatan. To bardziej skomplikowane niż pisownia “nie” z imiesłowami, bo po drodze była jakaś zmiana i nie do końca sobie updejtowałam.

  27. Ina mówi:

    A pisownia w “Plagach” to ładne rozwiązanie, przyznam :)
    Ale chyba się to wlicza w licencia poetica.

  28. Mateusz mówi:

    Chyba chodziło Ci o Dura ortografia sed ortografia, aby to miało sens ;]

Zostaw odpowiedź

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin