Nów, ciemno, ciemnogród…
Grudzień 16th, 2009
Minister chce zamykać biblioteki. Oczywiście nie powie tego wprost, ubierze zamiar w ładne słówka, byśmy byli jeszcze mu wdzięczni! W sumie powinniśmy być szczęśliwi, dziura budżetowa olbrzymia, można jakiś jej malutki fragmencik załatać książkami, których przecież statystyczny Polak i tak nie czyta. Nielicznych dziwaków, którzy odstają z szarej masy, powinno się izolować, a przynajmniej leczyć. Przecież zamiast wertować kolejne tomiszcze, winni zasiąść przed telewizorem i oglądać pierwszy lepszy program z rodzaju „Zgłupiej do reszty”. Wystarczy włączyć dowolny kanał…
Pozbywając się bibliotek, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, robi się słuszny krok ku ogłupieniu tej reszty społeczeństwa, która jeszcze próbuje używać mózgu, a przynajmniej jego części odpowiedzialnej za wyobraźnię…
A może źle osądzam zamiary Pana Ministra? Może w tym wszystkim jest podwójne dno? Może przejrzał nas, Polaków, i dostrzegł to, co każdy cudzoziemiec widzi jak na dłoni. Bywamy bohaterami, z upodobaniem cierpimy za miliony i wygrywamy bitwy dla innych, ale naszymi podstawowymi cechami narodowymi są przekora i nieposłuszeństwo. Jeśli jest jak podejrzewam, jego działania są zbyt ostrożne. Zamiast przymierzać się do powolnej likwidacji bibliotek, powinien już teraz zakazać czytania w ogóle. Przecież kościoły były najpełniejsze, gdy kochana władza ludowa dwoiła się i troiła, by wyplenić z głów ciemnego narodu upodobanie do opium dla mas, jakim jest religia. Może więc należy teraz to samo zrobić z kulturą? Pozamykajmy teatry i biblioteki. Zrównajmy z ziemią muzea i księgarnie. To nam wyjdzie tylko na zdrowie, bo na przekór rozporządzeniom władz będziemy czytać nie mniej, a więcej. Pochłonie nas głód literatury, wielkiej, małej i najmniejszej, będziemy chłonąć każde słowo, choćby z etykiet z butelek po piwie.
Czemu zresztą mamy się ograniczać, w graniu przekorą widzę lekarstwo na wszelkie bolączki nękające państwo. Zlikwidujmy szkoły, a dziatwa wnet weźmie się do nauki, szpitale, a przestaniemy chorować, drogówkę, a nikt już po pijaku nie siądzie za kierownicą ani nie przekroczy dozwolonej prędkości. Wreszcie zdelegalizujmy pajaców z Wiejskiej, alei Ujazdowskich i Krakowskiego Przedmieścia – gwarantowane że na przekór zakazom znajdzie się ktoś, kto wreszcie będzie umiał mądrze rządzić.
Filed under: Bez kategorii
3 Responses to “Nów, ciemno, ciemnogród…”
-
Jagoda Says:
Grudzień 17th, 2009 at 9:33Ja w zamyśle Pana Ministra Likwidatora widzę jednak inny zamysł. Może on, podobnie jak ja, jest fanem Raya Bradbury’ego. Może Minister-Likwidator postanawia wcielać niektóre idee, zawarte w powieściach tego pisarza. Na kolonizację Marsa nas nie stać, ale, jak widać, wizja państwa przedstawionego w 451 st. Fahrenheita zdaje się być kusząca… tym bardziej, że dość prosta do zrealizowania. A i masowy zakup wielkoekranowych telewizorów może pomoże zwalczać kryzys? Albo przynajmniej o nim zapomnieć
-
NSZ Says:
Grudzień 28th, 2009 at 19:13Opium dla mas? Sorry, ale gadasz człowieku jak zwykły komunista albo lewak w koszulce z che gevearą.
Już wole być z Ciemnogrodu niż lewakiem.
W sumie Grzedowicz, Ziemkiewicz, Piekara, czy Pilipiuk sa z Ciemnogrodzianami – wiec dobrze mi w takim towarzystwie. -
kaszynski Says:
Grudzień 31st, 2009 at 17:33Chciałbym szanownemu/-ej/ Panu/Pani/Czemuś kryjącemu się pod literkami NSZ zwrócić uwagę, że istnieje coś takiego jak “ironia” i że powyższy tekst,który raczył skomentować, jest ironią w całości – od pierwszej litery do wieńczącej go kropki. Jeśli szanowny/-a/-e Pan/Pani/Coś jest obcokrajowcem lub programem komputerowym udającym samoświadomość, owo niedostrzeżenie tego faktu można wybaczyć, jeśli jednak rodowitym Polakiem powyżej lat 12, cóż, pozostaje tylko się wstydzić…
Co zaś do komuchów, to rachunek prawdopodobieństwa wskazuje, że gdzieś na świecie muszą kryć się też dobrzy lewacy. Nie widziałem jeszcze takich, ale matematyka nie kłamie… Nie sądźmy ludzi po kolorach (koszulek z Che)…
