Wpis 41, w którym pojawia się sympatyczna recenzja “Zaksięgowanych”
by jakubmalecki
Tu i ówdzie pojawiają się recenzje Zaksięgowanych, jednak nie chcąc zaśmiecać tego bloga samymi odnośnikami do kolejnych opinii o książce, wybieram tylko niektóre z nich. Ani najlepsze, ani najgorsze. Dlaczego linkuję tę akurat, w zasadzie nie wiem. Może dlatego, że pochwalono mnie za to, iż “autor nie popełnia błędu wielu pisarzy płci brzydkiej, którzy, opowiadając historię z perspektywy kobiety, sprowadzają wszystko do świata szminek i butów, przesłaniających rzeczywistość.” A może z innego powodu. Nie wiem.
Recenzje można przeczytać w tym miejscu.






Comments
Jeżeli ta książka NIE BYŁA straszna, to zjem swoje kapcie.
Ja mało nie wykitowałam na zawał kilka razy.
Ja tradycyjnie się nie zgadzam, tym razem z autorką recenzji – ja w zbiorze widzę raczej spore zróżnicowanie na lepsze i gorsze opowiadania, zakończenia kilku z nich udało mi się przewidzieć- może dlatego, że przeczytałam poprzednie książki Pana Gospodarza Bloga, nieistotne.
Najbardziej nie zgadzam się z tym, że opowiadania nie są straszne. Być może Panią autorkę recenzji zwyczajnie straszą inne rzeczy. Ja po przeczytaniu tych lepszych opowiadań najpierw siedziałam bez ruchu bo mnie zamurowywało ;), później klęłam pod nosem co ten Małecki ma we łbie i że On jest bardziej popier*** niż ja, a na koniec czułam jakąś dziwną niepewność kładąc się spać. Za co Autorowi serdecznie dziękuję ;).
Autor także serdecznie dziękuje i życzy Spokojnych Świąt.
Wesołych Świąt!
Wczoraj skończyłam czytać.
Dochodzę do siebie.
Powoli.