Jakub Małecki

Wpis 62, czyli krótka rzecz o machaniu piórem.

Jak informuje mój wydawca, w najbliższą sobotę w godzinach 11.00 – 11.50, będę podpisywał swoje książki, albo jedynie siedział, wyrażając gotowość do podpisywania. Każdego, kto ma ochotę zamienić ze mną dwa słowa, zdobyć autograf tudzież uścisnąć prawicę, serdecznie i gorąco zapraszam.

Wpis 61. Eurocon

Tegoroczny Polcon, czyli konwent miłośników fantastyki, przybiera rozmiary iście gargantuiczne. Łączy się z konwentem czeskim i Euroconem, przybierając tym samym nazwę Tricon. W nomenklaturze idzie się pogubić, ale samo wydarzenie na pewno będzie czymś szczególnym, nawet jeśli trzeba tam dojechać 500 km.

W mrowiu spotkań, dyskusji i prelekcji znalazł się też panel dyskusyjny opatrzony tytułem mrocznym a wodnistym: HORROR NA GRANICY NURTÓW. 

Udział w panelu wezmą: Paweł Paliński, Łukasz Orbitowski, Michał Cetnarowski i ja.

Sobota, godzina 17.00.

Wpis 60, długi wywiad w magazynie “Gentleman”.

 Tworzy Pan fantastykę czy horror? Jak Pan sądzi: gdzie jest granica między tymi gatunkami?

Definicyjnie i niezależnie od tego, czy się z tym zgadzam, horror to jeden z rodzajów fantastyki. Granica zaś jest dla mnie niezwykle jasno wytyczona. Wyobraźmy sobie dwie książki:

Książka A: Obiecujący młody aktor Jaś w przerwie wystawianego spektaklu dowiaduje się o perfidnej zdradzie żony (powiedzmy, że z ojcem Jasia). Na oczach rozbawionej tłuszczy, wciąga na scenę niewierną małżonkę i w sposób okrutny, a finezyjny pozbawia ją głowy. To samo czyni z ojcem, a wszystko w burzy oklasków nieświadomych prawdziwości przedstawienia ludzi. Tu granica jest jasna: książka mieści się w literaturze nazywanej horrorem, ale w żadnej mierze nie jest fantastyką.

Książka B: Obiecujący młody aktor Jaś w przerwie wystawianego spektaklu dowiaduje się o perfidnej zdradzie żony (z ojcem Jasia, a jakże). Na oczach rozbawionej tłuszczy, wciąga na scenę niewierną małżonkę i wzywa Okrutnego Demona Hieronima, który pojawia się, aby spalić niewierną kobiecinę, jak i Jasia i cały teatr. Tu granicy nie ma – historia jest horrorem, jak i fantastyką.

I tyle – horror zawierający elementy nadnaturalne jest fantastyką, a ten ich pozbawiony – nie.

Całość w nowym numerze magazynu “Gentleman”.

Wpis 59. Recenzjofelieton o “Horns” w “Czasie Fantastyki”

“Niektórzy pisarze wyznają zasadę, że w książce powinny znajdować się wyłącznie sceny, które popychają akcję do przodu, inni uważają, że to bzdura – wolą pisać, jakby jechali rowerem bez trzymanki. Hill wybiera trzecią drogę – zaczyna, jakby pędził ze stromej górki, ale kolejne metry udowadniają, że wszystko dokładnie przemyślał. Na głowie widać kask, na łokciach ochraniacze, rower ma wzmocnienia, a w plecaku tkwi gotowy do otwarcia spadochron. Akcja, pozornie wystrzelona na ślepo, pędzi w dokładnie określonym kierunku.”

Całość w najnowszym “Czasie Fantastyki”, od jutra w Empikach.

Wpis 58. Nominacje do nagrody im. Janusza A. Zajdla

Bardzo mile zaskoczony, z przyjemnością informuję, że podczas wczorajszej uroczystości opowiadanie „Za godzinę powinna tu być”, zostało nominowane do nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2009.

 Nominowane opowiadania:

  • Jakub Małecki – “Za godzinę powinna tu być” (“Zaksięgowani”)
  • Łukasz Orbitowski – “Głowa węża” (Nowa Fantastyka, 10/2009)
  • Robert M. Wegner – “Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami” (“Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe”)

Nominowane powieści:

  • Anna Brzezińska – “Letni deszcz. Sztylet”
  • Anna Kańtoch – “Przedksiężycowi”, część 1
  • Łukasz Orbitowski – “Święty Wrocław”
  • Maciej Guzek – “Trzeci Świat”
  • Jacek Dukaj – “Wroniec”

Szczegółowe informacje znaleźć można na oficjalnej stronie nagrody.

Wpis 57. Szczegółem i nastrojem.

Pierwsze sygnały zmian w prozie Krajewskiego pojawiły się w jego poprzedniej powieści, „Głowie Minotaura”, która oprócz konwersji scenerii, wprowadziła także nowego wyrazistego bohatera.

Komisarz Edward Popielski (w przestępczym światku nazywany Łyssym), w poprzedniej książce odgrywający jeszcze rolę drugoplanową, przysłoniętą potężną sylwetką Eberharda Mocka, w „Eryniach” gra pierwsze skrzypce i robi to nadzwyczaj skutecznie. Znawcy prozy Krajewskiego dostrzegą zapewne wiele podobieństw pomiędzy Mockiem a Popielskim (podobna postura, wygląd i hobby, zbliżone słabostki i namiętności) – wydaje się jednak, że nie jest to pójście na łatwiznę, a wyraz osobistych fascynacji i zamiłowań klasycznego filologa Krajewskiego.

Całość recenzji tutaj.

Wpis 56. O „Dżozefie”

Wreszcie, po piętnastu miesiącach od ukończenia pierwszej wersji tekstu, mogę coś napisać w sprawie „Dżozefa”. Otóż książka ukaże się nakładem wydawnictwa W.A.B., a termin jej publikacji ustalony jest na przyszły rok (choć za wcześnie jeszcze, by mówić o konkretnym kwartale). Umowa podpisana, a prace redakcyjne rozpoczną się najprawdopodobniej latem – jeśli takowe w tym roku w ogóle będzie.

Wpis 55. “Zaksięgowani”, kolejna recenzja.

“Jakub Małecki bardzo umiejętnie łączy realizm z groteską oraz absurdem. Już w swoich poprzednich książkach udowodnił, że lubi tworzyć surrealistyczne sceny. Podobnie jest w Zaksięgowanych, autor jednak nie nadużywa tego typu zabiegów, lecz stosuje je w przemyślany sposób. Każdy element czy postać ma swoją rolę oraz znaczenie (na przykład dziwaczne stwory mogą symbolizować ludzkie lęki, wyrzuty sumienia czy poczucie winy). Motywy fantastyczne w opowiadaniach Małeckiego odgrywają wiele różnych ról – niekiedy bardzo marginalnych, czasem są pretekstem do ukazania naprawdę tragicznych wydarzeń. Ciekawym utworem jest Śmierć Szklanego Kazimierza, gdzie pojawiają się wątki science–fiction. Jednak, moim zdaniem, opowiadania bardziej realistyczne i obyczajowe prezentują się dużo lepiej – przykładem jest znakomity Pocałunek Białego Chłopca – z tej dosyć banalnej historii autor stworzył naprawdę ciekawą i pełną napięcia opowieść.

W zbiorze z pewnością nie znajdziemy klasycznych elementów, jakich przeciętny czytelnik spodziewa się po horrorze – wampirów, hektolitrów krwi czy sadystycznych morderców. Groza w ujęciu Małeckiego ma przede wszystkim psychologiczny, miejscami groteskowy i psychodeliczny wymiar, choć autor nie stroni też od obrzydliwych i niekiedy brutalnych wizji.”

Całość recenzji na tej stronie.

Wpis 54. Wielkie nadzieje.

Praca wre.

Jakiś czas temu ukończyłem 7-mą wersję „Dżozefa”, którego fragmenty mógłbym już chyba recytować. Tekst wysłałem, jest czytany i oceniany. Nie wykluczam, że będę go musiał redagować po raz ósmy, chociaż jeśli to nastąpi, istnieje prawdopodobieństwo, że podczas pracy oszaleję. Mam wielką nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby, proszę więc o trzymanie kciuków i innych takich.

 Aktualnie natomiast pracuję nad powieścią „W odbiciu”, co jest o tyle przyjemniejsze, że w tym wypadku poprawiam wspólnie z redaktorem. Najbliższe tygodnie (miesiące?) upłyną mi więc nad tym tekstem i żywię wielką nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego. W międzyczasie powstało też opowiadanie, które znowu – nieco wbrew zamierzeniom – wyszło obrzydliwe. I to jak. „Michał” ukaże się w magazynie Science Fiction, Fantasy i Horror w październiku.

 Z rzeczy ostatnio przeczytanych najbardziej  zapadają w pamięć: „Kompleks Portnoya” Rotha, „Awantury na tle powszechnego ciążenia” T. Lema, a także – ma się rozumieć – „Wielkie nadzieje” Dickensa.

Wpis 53 – „Za godzinę…” drugim najlepszym opowiadaniem roku 2009.

Opowiadanie „Za godzinę powinna tu być” opublikowane w zbiorze „Zaksięgowani”, zajęło 2 miejsce na najlepsze opowiadanie polskiego autora w roku 2009 w plebiscycie portalu poświęconego literaturze fantastycznej Katedra.

Zwyciężyła Anna Kańtoch z opowiadaniem “Za siedmioma stopniami”, a trzecie miejsce zajął Michał Cetnarowski i jego ”Labirynty”.

 Tutaj szczegóły, a ja serdecznie dziękuję wszystkim, którzy głosowali.