Tworzy Pan fantastykę czy horror? Jak Pan sądzi: gdzie jest granica między tymi gatunkami?
Definicyjnie i niezależnie od tego, czy się z tym zgadzam, horror to jeden z rodzajów fantastyki. Granica zaś jest dla mnie niezwykle jasno wytyczona. Wyobraźmy sobie dwie książki:
Książka A: Obiecujący młody aktor Jaś w przerwie wystawianego spektaklu dowiaduje się o perfidnej zdradzie żony (powiedzmy, że z ojcem Jasia). Na oczach rozbawionej tłuszczy, wciąga na scenę niewierną małżonkę i w sposób okrutny, a finezyjny pozbawia ją głowy. To samo czyni z ojcem, a wszystko w burzy oklasków nieświadomych prawdziwości przedstawienia ludzi. Tu granica jest jasna: książka mieści się w literaturze nazywanej horrorem, ale w żadnej mierze nie jest fantastyką.
Książka B: Obiecujący młody aktor Jaś w przerwie wystawianego spektaklu dowiaduje się o perfidnej zdradzie żony (z ojcem Jasia, a jakże). Na oczach rozbawionej tłuszczy, wciąga na scenę niewierną małżonkę i wzywa Okrutnego Demona Hieronima, który pojawia się, aby spalić niewierną kobiecinę, jak i Jasia i cały teatr. Tu granicy nie ma – historia jest horrorem, jak i fantastyką.
I tyle – horror zawierający elementy nadnaturalne jest fantastyką, a ten ich pozbawiony – nie.
Całość w nowym numerze magazynu “Gentleman”.