Autorzy czasem wracają

mar
16

Wszystko wkoło jakieś takie niemrawe, wiosna niemrawa, niemrawy program w telewizji, nawet ta cholerna zima, która raz jest, raz jej nie ma, mrozi jakoś tak niemrawo. Szczęśliwie zarazki i inne takie też nie tryskają entuzjazmem i jakoś się chwilowo nie imają – dzięki temu człowiek może się przynajmniej wyspać bez trzech pobudek i porannych wyrzutów, że znowu sapał jak parowóz. Wy, szczęśliwcy, którym nigdy nie złamano nosa i przegrody macie proste jak papieski światopogląd, nie doceniacie tej łaski i nigdy mnie nie zrozumiecie.
Zmierzam do tego, że ogólnie wpisuję się w niemrawe otoczenie i sam jestem jakiś taki właśnie… no wiecie. Nie do końca na wszystkich czterech kołach.
Z jednej strony powinienem się cieszyć. Jedna książka w redakcji, druga na ukończeniu po dramatycznych przeróbkach (kiedy “Świnie boże” będą już w redakcyjnej obróbce, opiszę Wam parę anegdot związanych z tą książką), jedno opowiadanie gotowe w pierwszej wersji, drugie w połowie, do tego wszystko przygotowane pod “Ofensywę szulerów 2″, która wygląda na to, będzie naprawdę świetna – jaram się samym pomysłem jak murzyn bateryjką. Naprawdę, powinienem skakać pod niebo.
Tylko, że jakoś nie skaczę. Jestem jak Moist von Lipwig z książek Pratchetta, mówię szybciej niż myślę, nakręcam show, łudząc się, że mam nad nim jakąś kontrolę. Gówno tam! Ze wszystkiego co napisałem powyżej, nie zawalam terminu tylko “Ofensywy 2″, na resztę już ktoś czeka, mniej lub bardziej rozgorączkowany, mniej lub bardziej na mnie wściekły. To nie jest fajne uczucie, dlatego ze wszystkich sił próbuję się wyrwać z marazmu i pracuję jak wściekły. Ktoś mądry powiedział mi ostatnio, że najwyższy czas przestać być chłopcem i choć wszystko się we mnie buntuje, coraz bardziej jestem skłonny poddać się zabiegowi doroślenia. Trzymajcie kciuki!
Dobra, żeby nie było, że tylko smęcę, kilka rzeczy, które mogą być dla Was, kochani, istotne.
Po pierwsze, sprawa z Fabryką jeszcze się nie rozwiązała, nowe wydania książek to jeszcze żaden dowód w sprawie – Wydawnictwo wszak nie straciło jeszcze praw. Ale wiele rzeczy się jednak wyjaśniło, rozwiały się wątpliwości w kwestii “Drzewa”, przepłynęła część pieniędzy, część poszła w koszta, drugie wydania kolejnych tomów mają się pojawić niebawem. Cóż, powiem, że jest dobrze, gdy przestanę dostawać maile w stylu “co jest, kurwa, z tą trójką Kłamcy?!” Do tego czasu pozostanę sceptyczny, nawet na wyrost. Niemniej jednak pragnę zauważyć, że Fabryka się stara.
O, właśnie, w temacie maili i komentarzy też miałem coś napisać. Ja naprawdę doceniam, że kupujecie i czytacie moje książki. Z wieloma osobami spośród Was rozmawiałem i rozmawiam na konwentach, część z Was pamiętam. Myślę sobie, że nie możecie na mnie narzekać i że jestem otwarty na kontakty. Nawet na Facebooku przyjmuję znajomych jak leci, jeśli mi napiszą gdzie się poznaliśmy albo co. Jako, że zdarza mi się nie kojarzyć, wierzę Wam na słowo. Tym niemniej…
Daję słowo, że jeśli jeszcze raz zobaczę gdzieś wpis, komentarz, albo dostanę mail jak ten przytoczony wyżej, albo teksty w stylu “Co z tym Kłamcą 4? Ile można czekać?!” zacznę bluzgać. A bluzgać, słowo daję, umiem. Ja naprawdę rozumiem nerwy, niepokoje, chęć poznania kolejnych przygód, ale, słonka moje, nie tym tonem, nie w ten sposób. A już najbardziej wkurza gdy jeden z drugim nawet nie przeczyta notki, którą komentuje, a gdzie ma dokładnie wyjaśnione, co się dzieje, jak i dlaczego. Umówmy się, jeżeli ktoś łapie kontakt z pisarzem po to, by mu nawrzucać, to kontakt ten szybko straci.
Dobra, ale dalej o palących sprawach. Niektórzy widzieli już zapowiedzi “Krzyża Południa.Rozdroża” w wydawnictwie Bellona i teraz oficjalnie je potwierdzam. Tak, ta książka, o której pisałem już przy okazji Crossgate, wyjdzie jakoś w czerwcu i opowiada o wojnie secesyjnej. Mimo tematyki historycznej, bliższa jest Lokiemu niż Ofensywie. Jest voo-doo, trochę steampunka, parę naprawdę zabawnych akcentów. Oraz, co oczywiste, liczne odwołania do popkultury.
Następne w kolejce są “Świnie boże” moja chyba najbardziej osobista książka, a to za sprawą przede wszystkim lokacji – akcja dzieje się w Głuchołazach i okolicach. Właściwie trudno mi określić “Świnie” gatunkowo – chwilami jest zabawnie, chwilami groźnie, czasem obrzydliwie. Narracja pierwszoosobowa.
Kolejną powieścią na ten rok jest wspomniana “Ofensywa szulerów 2″, tym razem mocno osadzona w klimatach gangsterskich, Capone, Dillinger, Baby Face Nelson i cała reszta, a do tego Orson Welles, Clark Gable i cała paczka szulerów. W głowie całość prezentuje się kapitalnie, mam nadzieję, że uda mi się to przelać na pamięć kompa bez poważniejszych strat na jakości. Ta książka zamknie mi, powieściowo, rok 2010.
Wiem, tu zaraz pojawią się pytania o Kłamcę 4. Nie w tym roku. Raz, że jeszcze nie ustabilizowała się sytuacja, a dwa, że jak sobie rozpisałem wątki i motywy, uwzględniłem uwagi z recenzji trójki i dołożyłem parę pomysłów, to doszedłem do wniosku, że będzie z tego całkiem gruba książka, której nie mogę już przecież podzielić na tomy. Potrzebuję czasu, by tego nie spieprzyć, potrzebuję wolnej głowy i grafiku bez innych zobowiązań. Na pocieszenie mogę dodać, że wcześniej pojawi się opowiadanie z Kłamcą i Kłamczuchem w rolach głównych. Gdzie? Jeszcze nie wiem. Dam znać.

Aha i właśnie. Mam też już pomysł na bohaterów, którzy zastąpią Kłamcę. Sądzę, że stałym czytelnikom Lokiego przypadną do gustu nie mniej niż trickster. Zadebiutują najpewniej w przyszłym roku.

I tak zupełnie na koniec trochę się pożalę. Nienawidzę przerwy zimowej w amerykańskich serialach. Zawsze kończy się tym, że biorę wtedy jakiś serial z już lecących (najlepiej długi) i próbuję przeczekać, a potem… mam więcej do oglądania. Tym razem w taki sposób wchłonąłem całe “Desperate housevives”, “United States of Tara” i zaniedbany przeze mnie po pierwszym sezonie, a wciąż zabawny “Chuck” . Tym samym lista seriali, które oglądam i które lubię przedstawia się obecnie następująco (nie wliczam tych, które zaczną się znowu od września, tylko bieżące, ewentualnie te, które wrócą naprawdę niebawem):

1. How I met your mother
2. Big Bang Theory
3. Burn Notice
4. House
5. Supernatural
6. Glee
7. Chuck
8. Desperate Housvives
9. United States of Tara
10. Hustle
11. Castle (zawieruszył się wcześniej, stąd edit… bo nie powinien)

Z całym tym cholerstwem (prócz hustle’a, którego sobie dawkuję) jestem na bieżąco albo prawie (jeden, dwa odcinki w plecy) i aż się boję co będzie za rok. Zwłaszcza, że czeka mnie do nadrobienia Soprano i Shield, a to dwa seriale wybitne. No i we wrześniu wrócą Sons of Anarchy, których kocham nad życie. I Californication które w trzecim sezonie słabowało, ale i tak będę oglądał. A tu jeszcze Orbitowski, szuja paskudna, mówi, że sezon trzeci Dextera trzeba przeboleć, bo czwarty daje radę. A już myślałem, że choć od tego gościa (Dextera nie Orbita) się oderwałem. Diabli nadali. Jak tu pisać??
Ale przynajmniej mam dostać od rzeczonego Orbita “Brutal legend”, grę z Jackiem Blackiem, więc mu wybaczam. Przynajmniej do Pyrkonu, na który oczywiście zapraszam…

PS. Byłem na R-konie. Jak zawsze było fajnie, bo to fajna impreza.

 

Odpowiedzi: 17 do wpisu “Autorzy czasem wracają”

  1. ingo mówi:

    Jak będziesz miał kolejną lukę w serialach to zapoznaj się z “Breaking Bad” – nie ma tego dużo, pierwszy sezon 7 odcinków, drugi 13, trzeci rusza na dniach – rewelacyjny dramat, z pewną dawką czarnego humoru. Polecają go również mądrzejsi (czytaj King) ode mnie ;)
    Wiadomo już kto wyda “Świnie boże”, czy to tajemnica? ;)

  2. Marta mówi:

    Wiem, że to była tylko wzmianka i cała notka dotyczyła czegoś innego, ale Glee? Naprawdę? ;d;d
    Dla muzyki, fabuły czy bohaterów? : D

    “Wy, szczęśliwcy, którym nigdy nie złamano nosa i przegrody macie proste jak papieski światopogląd, nie doceniacie tej łaski i nigdy mnie nie zrozumiecie” – Nieprawda, mam współlokatorkę z krzywą przegrodą, doceniam każdą noc kiedy jest cisza i nie trzeba rzucać w nią poduszką czy innym miękkim (póki co…) przedmiotem.

    Podpisuję się pod pytaniem ingo :)

    PS Polecam Britannia High ;)

  3. Jakub Ćwiek mówi:

    Marta: Wiele można załatwić zatyczkami do uszu. Niestety nie brak oddechu :D Poza tym ja nie chrapię (a przynajmniej nie często i nie głośno) to raczej posapywanie, które podobno nie budzi. A chrapanie przeszkadza mi tylko wtedy, gdy jest skrajne i do tego chrapiący co chwila zmienia rytm.
    Co do Glee to tak, naprawdę. Dla wszystkiego, bo ten serial jest cudny. Rewelacyjna krzyżówka tego co podobało mi się w Buffy i w serialu Fame, całość opowiedziana z odpowiednim przymrużeniem oka, znakomity muzycznie i z cudnymi postaciami. A scena tańczących futbolistów… miodzio.

    Ingo: Świnie boże wyjdą nakładem wydawnictwa Otwartego.

    A za propozycje seriali nie dziękuję, bo was teraz dziko, z całego serca nienawidzę. Ot co!

  4. Mandriell mówi:

    Cześć Kuba ;)
    Na początku sorry że jestem taki nieuchwytny, wiem jakie to wku** może być. Jeszcze ten tydzień i myślę że będę bardziej “dostępny”.

    Pocieszę Cię – ja na Kłamcę 4 nie czekam, najpierw muszę przeczytać poprzednie części. Ty pisz i nie przejmuj się opiniami nadgorliwych fanów, albo takich, co to fanami nie są i tylko chcą sprawdzić “ile mogą” zanim wybuchniesz. A co do całej tej niemrawości.. skądś to znam niestety, i chyba jedyne co pozostaje, to przeboleć swoje i iść do przodu, w końcu będzie zacnie i jak najbardziej mrawo ;)

    Z seriali jakie wymieniasz na bieżąco jestem tylko z House’m, reszty niestety albo nie znam, albo widziałem kilka odcinków. Lostów nie oglądasz?

    A z rzeczy polecanych : słabo znany mini serial : “Pięć Dni” z 2007 roku.

    Do zgadania, a jak nie to do zobaczenia na Pyrkonie ;)

  5. Yola mówi:

    Hm.
    No to co z tym Kłamcą 4?

  6. Jakub Ćwiek mówi:

    Mandriell, spoko. Też często bywam równie nieuchwytny, należy mi się. Lostów nie oglądam, bo czekam aż się skończą. Choć wtedy też nie wiem, widziałem pierwszy sezon i jakoś nie tęsknię. Podobnie jak do prison breaka, który podobno (tako rzecze Teklak, a ja mu wierzę) jest całkiem przyzwoity w czwartej serii. Cóż, pożyjemy, zobaczymy – może kiedyś. I skąd ja wiedziałem, że jak powiem “nie mam czasu nic więcej oglądać” to się posypią propozycje? Na szczęście wielu seriali nie oglądam świadomie, bo nie chcę. Tak ratuję się przed fringe, lost, fast foward, v i paroma innymi.

  7. Agnieszka mówi:

    Yola przeczytaj wpis, przecież jest napisane…

  8. Yola mówi:

    Agnieszka: a Ty się obejrzyj, co Cię w kostkę gryzie…

  9. Tony mówi:

    Jakubie, udało Ci się więc pozostać zawodowym pisarzem i w twórczości nie przeszkadza Ci żadna full- ani part-time job?

  10. Zaba 2501 mówi:

    No to zapowiada się ciekawy rok wydawniczy – w sumie to niemal już środek roku ;) .

    Dexter sezon 4 … dla wielu zakończenie epickie … dla mnie spieprzenie tak ramowe, że aż boli. Liczyłem na coś naprawdę nowatorskiego i oryginalnego, a wyszło jak zawsze. Cóż, czekam na Twe sprawozdanie z zakończenia sezonu 4 i czy się podobało. Ja niestety jestem na NIE.

    A w sumie co do seriali jeszcze to ja się ostatnio zaraziłem “Sanctuary”. I pomyśleć, że debiutował praktycznie TYLKO w sieci :].

  11. pavel mówi:

    Widzę Jakubie, że dywersyfikujesz swoje źródło dochodu i publikujesz i tu i tam :D

  12. hasita86 mówi:

    Co z tego, że niemrawo, ważne, że COŚ rusza ;)

    A swoją drogą, to podziwiam regularności w oglądaniu seriali.
    Ja jedynie “Glee” z Twojej listy regularnie oglądam, a “Supernatural” nadrabiam od jakiegoś roku :D

    Oglądałeś może serial “Hex”?

  13. Naridena mówi:

    How I met Your mother jest niemożliwe. I te ciągłe rozważania – co to za tytuł? xD

  14. Arieen mówi:

    O tak, 4 sezon “Dextera” daje radę, koniecznie trzeba obejrzeć. Dołączam się do ingo i również polecam “Breaking bad” (jak to dobrze, że wraca!). Jakby ktoś miał za dużo czasu, to można zerknąć na pierwsze 2 sezony brytyjskiego serialu “Skins” (potem wymieniają bohaterów i już nie jest tak fajnie).

    Hmm, co do bieżących sezonów “Big bang theory” i “How i met your mother”, to mam wrażenie, że są nieco słabsze od wcześniejszych – ktoś podziela to zdanie?

  15. Srebrna mówi:

    To co z tym Kł… no dobra :>

    A jak nie masz czasu oglądać, to jest świetny miniserial…

    (spieprzam w podskokach, rzucając tytuł “Life on Mars” i hasło: muzyka Bowiego)

    A tak naprawdę, to dobrze przeczytać, jakie są plany i zamiary, można się już prewencyjnie zaślinić na myśl o następnych książkach.

  16. Nivellen mówi:

    Jakubie, tylko nie zrób fanom Lokiego takiego numeru jaki wykonał Akira Toriyama, twórca Dragon Ball. Stwierdził on iż przez nad gorliwość fanów, nie dających mu żyć, nie będzie kontynuować dalszych perypetii naszych bohaterów. Oburzenie fanów było wielkie, ale Akira się nie złamał…

    PS.
    A mnie bardzo ciekawi jaka będzie okładka Kłamcy 4 :]
    Ciekawe czy poziom z poprzednich grafik zostanie utrzymany? :P

  17. Bartek mówi:

    No myślałem ze cię zabije jak skończyłem 4 tom :)
    Przestań tyle oglądać to szybciej napiszesz książkę :)

Zostaw odpowiedź

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin