Archiwum miesiąca Październik 2009

Cygańska klątwa

paź
15

Zacznijmy od małego uzupełnienia: Nadal nie znam imion ludzi z Wielosfera, którzy zagrali w reklamówce “Ofensywy”, ale że w Fandomie obowiązują raczej ksywki, więc uwaga, uwaga – oto oni: Alfar, Zielona Górka, Barven, Czedol i Azkazz. Dodajcie do tego jeszcze Nikę, która wzięła na siebie rolę producenta tego sekundowego ujęcia w filmie :)

Skoro tą formalność mamy już za sobą mogę napisać o tym co obiecałem w poprzednim wpisie. Zacznijmy od cyganki.
Dawno temu, miałem wówczas może z pięć lat, szedłem z mamą przez Bielsko-Białą. Niewiele mi się kojarzy, – jakaś wnęka, w niej fontanna, taka ze ściany, przy niej cyganka. Ją samą pamiętam lepiej, bo mnie solidnie wystraszyła. Słowo chuda byłoby eufemizmem. Wyglądała jak śmierć albo – teraz mogę to powiedzieć, wtedy takie zjawiska były mi zupełnie obce – jak osoba po bardzo ciężkiej chorobie z chemioterapią w tle. Na głowie miała czarno-czerwono-białą (albo srebrną) chustkę. T jedyne kolory jakie pamiętam w tamtym szarym obrazku.
Kobieta poprosiła mamę o pieniążek, a mama dała jej jakiś drobiazg. Kobieta obiecała powróżyć, mama się zgodziła. Do wróżby potrzebny był pieniądz papierowy, tylko do wypożyczenia, niezbędny jako symbol powodzenia czy coś tam. Nie wiem jak to wyszło, nie pamiętam, ale mama podała jej pieniądz, a kobieta mówiąc, zaczęła go składać w kostkę. Następną rzeczą jaką pamiętam to przerażona mama siłująca się z cyganką -bała się, że gdzieś w pobliżu czuwa ktoś, kto da jej w łeb, jak później mówiła – i szybka ucieczka z miejsca zdarzenia. Pieniądz poskładany w małą kostkę pozostał naszą własnością.
Nie żeby zaprzątało to moją głowę przez cały czas, ale były chwile, kiedy zastanawiałem się co też cyganka zamierza zrobić z maminym banknotem. No i się dowiedziałem.
Nie tak dawno temu bowiem zaczepiły mnie dwie cyganki i jedna poprosiła o grosik, a w zamian zaoferowała wróżbę. Natychmiast stanęła mi w głowie tamta “przygoda” i skojarzywszy, że największe nominały jaki mam w portfelu to dycha w papierku i piątka w bilonie, zdecydowałem, że zobaczę jak się sprawa potoczy. Trywialność sytuacji mnie dobiła i pozbawiła nastroju. Nigdy nie korzystałem z usług prostytutek, ale tak właśnie sobie wyobrażam ich podejście – znudzenie, oczywiste pytania sprawdzające czy aby nie da się wyciągnąć więcej, szybka akcja i po krzyku. Spadaj frajerze, pieniążek poskładany niknie gdzieś między palcami i tyle go widzieli, ale w zamian nie dostałem żadnego show, żadnej wymarzonej w dzieciństwie sztuczki. Rany, jakby ten pieniądz rozmył się w obłoczku dymu, poczułbym się lepiej.
Nie pochwalam oszustów, ale jeśli już są, to, do cholery jasnej, sprzedajcie trochę magii. Oddaję stówę, ale za to chcę choć przez moment poczuć się panem świata, chcę wiedzieć, że naprawdę mam perspektywę wygrania w totka czy szczęścia do końca swych dni. Oszustwo, które nie zawiera nawet tego to zwykłe tanie kurwienie któremu daleko do eleganckiej wysoko klasowej prostytucji. Jeżeli już dajecie się więc nabierać, to przynajmniej spróbujcie dużym łukiem omijać cyganki. Nie dlatego, że stracicie kasę, dlatego, że zamiast tego zostanie wam wyłącznie poczucie niesmaku. A do tego wystarczy przecież obejrzeć “Wiadomości”.

Miało być jeszcze o Nawikonie, ale tu będzie krótko, tak jak krótka była moja wizyta w Rzeszowie. Przyjechaliśmy (z Andrzejem Pilipiukiem), wygłosiliśmy swoje prelekcje, odbyliśmy spotkania, potem znowu prelekcje i do domu. Po drodze kilka sympatycznych rozmów i z wolna opadająca mnie gorączka zwiastująca choróbsko, którego skutki czuję do teraz. Po dwóch R-konach twierdziłem, że lubię Rzeszów, po Nawikonie nie zmieniłem zdania. Miła, kameralna impreza na którą – po prostu jako fan -nie tłukłbym się pewnie z drugiego końca Polski, ale mając w dwugodzinnym zasięgu, radośnie bym skorzystał.

Aha i jeszcze znalazłem swojego nowego, wymarzonego Lokiego. Włosy nie dość długie, ale za to poza tym jest wow i do tego świetnie gra (w znakomitym serialu “Synowie Anarchii”, o którym już tu pisałem, a tu dodam, że sezon drugi jest równie zajebisty jak pierwszy). Panie i panowie, oto Charlie Hunnam.




Oczywiście ciekawi mnie wasze zdanie, ale od razu zaznaczam, że jeśli ktoś zgłosi się do mnie z tym gościem w obsadzie, prawa ma za pół ceny. Nie to, żeby ktoś proponował cokolwiek…
Tyle.

Parada Szulerów

paź
11

Już pewnie widzieliście, ale trudno, żeby ten trailer nie zjawił się na tej stronie, więc dla tych wszystkich, do których filmik nie dotarł wcześniej, proszę oto teaser “Ofensywy szulerów”.

Wiem, że zabrzmi to cholernie “oscarowo”, ale muszę napisać, że do zrobienia tego krótkiego filmiku przyczyniło się parę świetnych osób. Znakomicie się z nimi bawiłem i jestem im bardzo wdzięczny, że zgodzili się mi pomóc. I tak, wymieniając bez ładu i składu, dziękuję Szamanowi i Goro, których na tym filmiku widzicie, podobnie jak bliżej mi nieznaną – nie z imion, niestety – grupę ludzi z Wrocławskiego Wielosferu. To mocno budujące, że wciąż wystarczy parę telefonów i już jest grupa ludzi, gotowa pomóc w nieważne jak szalonym czy nieprofesjonalnym przedsięwzięciu. Na wyżyny wspięli się: Ara – robiąc charakteryzację dla Goro – i Elvis, pomagając mi przerabiać filmiki klatka po klatce gdy nie było już innego wyjścia.
Muzyka, którą słyszycie w tle to trochę przerobiony i pocięty kawałek zespołu Anima Liberti przygotowywany na zeszłoroczne przedstawienie “Sług Metatrona”. Pierwotnie miał się pojawić utwór specjalnie do trailera, ale częściowo zawaliłem to sam, mówiąc chłopakom za późno, a częściowo problemem stała się wszechpanująca grypa. Tak czy owak uważam, że jest nieźle, ale mogło być jeszcze lepiej. W końcu na Animie nie zawiodłem się jeszcze nigdy.
Oczywiście nie należy także zapominać wszystkim tym ludziom, dzięki którym wszystko to wciąż było frajdą, zamiast stać się pracą. Oczywiście cierpliwe nad wyraz Patti i Taida, które siedziały z nami do naprawdę późna i wspierały miłym słowem, ogrowie Innych Sfer i cały legion innych osób. Dzięki, kochani. Było super.
Mam nadzieję, że poziomem fajności efekt końcowy dorównuje choć w części procesowi powstawania.
No ale filmik filmikiem, a książka jest już w księgarniach. Część z Was już czytała i póki co opinie jakie do mnie docierają są w miarę pozytywne. Mam nadzieję, że się taki stan rzeczy utrzyma.

A teraz może parę słów bardziej o książce (choć oczywiście nie o treści, bo ileż można). Jeśli macie ją w rękach, odwróćcie na koniec i zwróćcie uwagę na zapowiedź drugiego tomu. Brzmi ona dokładnie tak:

Jest rok 1935. John Dillinger — według FBI wróg publiczny numer jeden, brawurowy przestępca i ulubieniec tłumów — okazuje się niemieckim szpiegiem. W ślad za nim i wykradzionymi przez niego dokumentami rusza agent specjalny Gable, do niedawna obiecujący aktor. Stawką jest pokój na świecie i życie tysięcy istnień, bo sygnały z Europy brzmią coraz poważniej — idzie nowa wojna, jeszcze bardziej krwawa niż poprzednia…

Na czym dokładnie polega plan fałszerza Smolianowa? Czy można uciec z Alcatraz? Co siedzi w głowie Orsona Wellesa i dlaczego Jasper Maskelyne — wojenny magik — nienawidzi prawdziwych magów?

Wszystkie figury są już na swoich miejscach, czas rozpocząć rozgrywkę. Największe kłamstwo w historii świata… Ofensywę szulerów.

Tak, jak widać Ofensywa to znowu żaden stand alone tylko cykl. Może dwu, może trzytomowy (tu się nie zarzekam) ale na pewno nie większy. Od razu lojalnie uprzedzam, że z Drzewem Crossa będzie podobnie. No ale jeśli mam wypracować jakiś kompromis pomiędzy tym czego ode mnie oczekujecie (na przykład finał przygód Kłamcy) a tym co chciałbym opowiedzieć, muszę te historie dzielić. Obiecuję jednakowoż w najbliższym czasie także powieść zamkniętą w jednym tomie.
No ale miało być o Ofensywie. Jak już doskonale wiecie, ma ona trójkę głównych bohaterów, autentyczne postaci z czasów wojny. Na powstającej właśnie stronie książki zamieścimy wraz z Wydawcą parę zabawnych historyjek i anegdotek związanych z ową trójką, ale już teraz chciałbym was zaprosić na konwenty i spotkania, gdzie będę opowiadał właśnie o tych ludziach. Trzy prelekcje (nie zawsze trzy na jednym konwencie) i trzy postacie. Wszystko wzbogacone o multimedia. Może być fajnie.

———-

A następnym razem napiszę o Nawikonie i o tym jak dałem się oszukać cygance, by… zaspokoić ciekawość tkwiącego we mnie dzieciaka.