Cygańska klątwa
paź15
Zacznijmy od małego uzupełnienia: Nadal nie znam imion ludzi z Wielosfera, którzy zagrali w reklamówce “Ofensywy”, ale że w Fandomie obowiązują raczej ksywki, więc uwaga, uwaga – oto oni: Alfar, Zielona Górka, Barven, Czedol i Azkazz. Dodajcie do tego jeszcze Nikę, która wzięła na siebie rolę producenta tego sekundowego ujęcia w filmie
Skoro tą formalność mamy już za sobą mogę napisać o tym co obiecałem w poprzednim wpisie. Zacznijmy od cyganki.
Dawno temu, miałem wówczas może z pięć lat, szedłem z mamą przez Bielsko-Białą. Niewiele mi się kojarzy, – jakaś wnęka, w niej fontanna, taka ze ściany, przy niej cyganka. Ją samą pamiętam lepiej, bo mnie solidnie wystraszyła. Słowo chuda byłoby eufemizmem. Wyglądała jak śmierć albo – teraz mogę to powiedzieć, wtedy takie zjawiska były mi zupełnie obce – jak osoba po bardzo ciężkiej chorobie z chemioterapią w tle. Na głowie miała czarno-czerwono-białą (albo srebrną) chustkę. T jedyne kolory jakie pamiętam w tamtym szarym obrazku.
Kobieta poprosiła mamę o pieniążek, a mama dała jej jakiś drobiazg. Kobieta obiecała powróżyć, mama się zgodziła. Do wróżby potrzebny był pieniądz papierowy, tylko do wypożyczenia, niezbędny jako symbol powodzenia czy coś tam. Nie wiem jak to wyszło, nie pamiętam, ale mama podała jej pieniądz, a kobieta mówiąc, zaczęła go składać w kostkę. Następną rzeczą jaką pamiętam to przerażona mama siłująca się z cyganką -bała się, że gdzieś w pobliżu czuwa ktoś, kto da jej w łeb, jak później mówiła – i szybka ucieczka z miejsca zdarzenia. Pieniądz poskładany w małą kostkę pozostał naszą własnością.
Nie żeby zaprzątało to moją głowę przez cały czas, ale były chwile, kiedy zastanawiałem się co też cyganka zamierza zrobić z maminym banknotem. No i się dowiedziałem.
Nie tak dawno temu bowiem zaczepiły mnie dwie cyganki i jedna poprosiła o grosik, a w zamian zaoferowała wróżbę. Natychmiast stanęła mi w głowie tamta “przygoda” i skojarzywszy, że największe nominały jaki mam w portfelu to dycha w papierku i piątka w bilonie, zdecydowałem, że zobaczę jak się sprawa potoczy. Trywialność sytuacji mnie dobiła i pozbawiła nastroju. Nigdy nie korzystałem z usług prostytutek, ale tak właśnie sobie wyobrażam ich podejście – znudzenie, oczywiste pytania sprawdzające czy aby nie da się wyciągnąć więcej, szybka akcja i po krzyku. Spadaj frajerze, pieniążek poskładany niknie gdzieś między palcami i tyle go widzieli, ale w zamian nie dostałem żadnego show, żadnej wymarzonej w dzieciństwie sztuczki. Rany, jakby ten pieniądz rozmył się w obłoczku dymu, poczułbym się lepiej.
Nie pochwalam oszustów, ale jeśli już są, to, do cholery jasnej, sprzedajcie trochę magii. Oddaję stówę, ale za to chcę choć przez moment poczuć się panem świata, chcę wiedzieć, że naprawdę mam perspektywę wygrania w totka czy szczęścia do końca swych dni. Oszustwo, które nie zawiera nawet tego to zwykłe tanie kurwienie któremu daleko do eleganckiej wysoko klasowej prostytucji. Jeżeli już dajecie się więc nabierać, to przynajmniej spróbujcie dużym łukiem omijać cyganki. Nie dlatego, że stracicie kasę, dlatego, że zamiast tego zostanie wam wyłącznie poczucie niesmaku. A do tego wystarczy przecież obejrzeć “Wiadomości”.
Miało być jeszcze o Nawikonie, ale tu będzie krótko, tak jak krótka była moja wizyta w Rzeszowie. Przyjechaliśmy (z Andrzejem Pilipiukiem), wygłosiliśmy swoje prelekcje, odbyliśmy spotkania, potem znowu prelekcje i do domu. Po drodze kilka sympatycznych rozmów i z wolna opadająca mnie gorączka zwiastująca choróbsko, którego skutki czuję do teraz. Po dwóch R-konach twierdziłem, że lubię Rzeszów, po Nawikonie nie zmieniłem zdania. Miła, kameralna impreza na którą – po prostu jako fan -nie tłukłbym się pewnie z drugiego końca Polski, ale mając w dwugodzinnym zasięgu, radośnie bym skorzystał.
Aha i jeszcze znalazłem swojego nowego, wymarzonego Lokiego. Włosy nie dość długie, ale za to poza tym jest wow i do tego świetnie gra (w znakomitym serialu “Synowie Anarchii”, o którym już tu pisałem, a tu dodam, że sezon drugi jest równie zajebisty jak pierwszy). Panie i panowie, oto Charlie Hunnam.




Oczywiście ciekawi mnie wasze zdanie, ale od razu zaznaczam, że jeśli ktoś zgłosi się do mnie z tym gościem w obsadzie, prawa ma za pół ceny. Nie to, żeby ktoś proponował cokolwiek…
Tyle.
