Grimm city resurrection
mar23
Nie pisałem o tym, ale po wielokroć mówiłem, że mój niegdysiejszy pomysł na zbiór opowiadań inspirowanych baśniami braci Grimm (“Grimm city”, wspominałem o nim w jednym z pierwszych wywiadów) umarł. Powodem był komiks “Baśnie”, który w zbyt wielu miejscach był bliski mojej koncepcji. A, że “Baśnie” były pierwsze, stwierdziłem, że nie będę ich powielał. Szkoda mi było co prawda zawiązków fabuły, które już mi się zrodziły w głowie, tych splotów między opowiadaniami, które czyniły z owej książki jedną, w założeniu spójną całość. No ale cóż… świat bywa bezlitosny.
Z tym większą radością śpieszę donieść, że projekt “Grimm city” wrócił niedawno do łask. Wymyśliłem bowiem tak nową oprawę dla historii jak i nowy motyw nadrzędny. I, przynajmniej na chwilę obecną, bardzo mi się on podoba.
Pierwotnie Grimm city miało być połączeniem baśni braci i tzw. teenage horrors w konwencji kryminału Noir. Pod wieloma względami miało to być Urban Fantasy bliskie “Polowaniu na jednorożca” Resnicka , gdzie dominuje humor (chwilami czarny), cięte onelinery i chandlerowskie porównania. Czerń świata miała być pozorna, a postaci bajkowe wkomponowane na zasadzie animków z “Kto wrobił królika Rogera”. O, właśnie ten ostatni przykład najlepiej oddaje co chciałem pierwotnie napisać.
Teraz koncepcja jest inna. Nie zamierzam rezygnować z podstawowych założeń (Grimm + teenage horror + czarny kryminał) ale opowieść zupełnie straci na kolorach. Humor ma w założeniu być twardszy, czarniejszy (Wyobrażacie sobie jak wyglądały/brzmiałyby żarty w Breslau Krajewskiego?), świat mroczniejszy i brutalniejszy. Marzy mi się dobre, mocne dark fantasy podszyte “fake- kryminałem” (to moje określenie na na przykład Chandlera - chodzi o kryminały, gdzie często czytelnik nie ma szans na rozwiązanie zagadki, bo w zasadzie nie dostaje wskazówek. W takim tekście ważne jest obserwowanie śledztwa, a nie zabawa w śledztwo, co uważam, znamionować winno prawdziwy kryminał. Można się nie zgadzać). Czy założenie mi się uda? Nie wiem. Na razie notuję pomysły, a książkę ustawiłem w kolejce. Po “Ofensywie szulerów”, “Drzewie Crossa” i czwartym Kłamcy (nie licząc opowiadań, które pewnie stworzę w międzyczasie). Mam nadzieję, że do tego czasu nikt nie napisze nic podobnego. Na razie cieszę się po prostu, że pomysł powstał z martwych. Brakowało mi drania.
