16
paź

Ektoplazma z piekła rodem



brilliance

Od jakiegoś czasu chodzi za mną małe tête à tête z ekranizacjami prozy Deana Koontza. Zanim jednak mnie wychodzi, wypadałoby zająć się choć jednym tekstem źródłowym. I tak się akurat niedawno złożyło, że wpadł mi w łapy ODWIECZNY WRÓG (aka PHANTOMS). A mając w pamięci całkiem przyzwoitą ekranizację tej książki (i fakt, że jest to jedna z najlepiej ocenianych powieści Koontza) postanowiłem sobie poczytać do poduszki.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: literatura komentarze: (3)
11
paź

News Flash



- na prośbę Embalmera z Danse Macabre wrzucam małe przypomnienie o listopadowej premierze DZIEWCZYNY Z SĄSIEDZTWA – chwalonej na prawo i lewo książki Jacka Ketchuma. Wszyscy dobrze wiedzą, że ja raczej rzadko znajduje u siebie ciągoty do literatury, jeżeli jack.ketchum-dziewczyna.z.sasiedztwa-coverjednak dalej będę bombardowany pochwałami na temat tej powieści, to możliwe, że się spróbujemy:

Co można pomyśleć, kiedy zaczyna się czytać książkę od słów “Wydaje Ci się, że wiesz co to ból?”. Jack Ketchum swoją “Dziewczyną z sąsiedztwa” zaprasza czytelnika w otchłań, mrok poprzez wszechogarniający ból i strach, których końcem może być jedynie śmiertelne wybawienie. Wydawnictwo Papierowy Księżyc, które podjęło wyzwanie wydania tej jednej z najbardziej wstrząsających powieści grozy, dopuści się tego aktu 10 listopada tego roku. Portal DarkPlanet objął wydawnictwo patronatem medialnym. Wstęp do tej książki napisał sam Stephen King, który Ketchuma, uważa za jednego z najwybitniejszych pisarzy grozy i swojego idola. Za wstępną obietnicą Kinga, szokującej i absolutnie przerażającej powieści napisanej przez Ketchuma w 1989 roku, kryje się znany wielu osobom także film. Ekranizacja “The Girl Next Door” to jednak nic w porównaniu z osobliwym charakterem i wymiarem książki. Mistrz horroru ze swoją najsłynniejszą powieścią pojawi się pierwszy raz na polskim rynku, 20 lat od premiery książki. Na 300 stronach przetłumaczonych przez Łukasza Dunajskiego polski czytelnik znajdzie wszystko to co w powieściach uwikłanych przerażeniem najbrutalniejsze. Więcej tutaj

- już 26 października pojawi się dwupłytowe wydanie TEKSAŃSKIEJ TeksanskaMASAKRY PIŁĄ MECHANICZNĄ z 1974 roku. Filmu nie trzeba raczej nikomu przedstawiać. Fani obrazu Hoopera mogą już sobie ostrzyć kły, bo dodatków jest full wypas. Więcej

- Carisma jest jak amerykańskie karaluchy – nie-do-zdarcia. Słynne już wydawnictwo grozy wraca pod zmienioną nazwą Dream Films (bez jaj!!!) i dzięki temu zmartwychwstaniu od 16 października będziemy mieli okazję nabyć SUSPIRIĘ Dario A. Nic więcej na razie nie wiadomo, a biorąc pod uwagę jaką chałę potrafiła odwalić Carisma w przeszłości (wydanie HOUSE ON HAUNTED HILL ‘58 to kpina), zalecam wstrzymanie się z kupnem do pojawienia się pierwszych recenzji

- 15 października startuje nowe dziecko gazetowej grozy czyli (dwu)miesięcznik LŚNIENIE. Do obadania. Więcej

- w dniach 22-24 października rusza 3 edycja HorrorFestiwalu (tylko Multikino i Silver Screen). Harmonogram może rzeczywiście powalić, ale co najwyżej 10-latka. Trzeba jednak wspierać takie inicjatywy, tym bardziej, że tegoroczna edycja oferuje 2 filmy, na które warto kupić bilet – megaodjazdowy TRAILER PARK OF TERROR i całkiem przyzwoitą fińską SAUNĘ dla posiadaczy wysokiego podniebienia. Z drugiej strony, trzeba również dbać o swój czas i ciężko zarobione pieniądze, wobec czego subtelnie radzę omijać szerokim łukiem DYING BREED, VISIONS i MY NAME IS BRUCE. Szóstej PIŁY i OPEN GRAVES nie widziałem, ale akurat po tych dwóch gagatkach można się spodziewać tylko jednego… Więcej

- TVN-owski NAZNACZONY ssie przeokrutnie. Jeżeli tak ma wyglądać polska groza serialowa, to lepiej żeby się zamknęli i dalej kręcili PLEBANIĘ. Aktor grający diabła-śmierć-czy-cholera-wie-co-to powinien dostać Złotą Maliną w sam środek czoła.

kategoria wpisu: inne komentarze: (8)
10
paź

Kto nie lubi małych dziewczynek?



William Castle musi przewracać się w grobie. Przewracać ze szczęścia rzecz jasna. W końcu to jego nazwisko znalazło się w nazwie studia “Dark Castle” – ostatniej orphan_ver2długodystansowej nadziei USA. Nadziei, która od 10 lat wiernie podąża ścieżką swego mentora. Dark Castle staje się powoli synonimem dobrego horroru klasy B – kina, które zamiast prowokować nachalnym marketingiem, zbawiać świat niby oryginalną treścią i mydlić oczy pseudoambitnymi zagrywkami, próbuje nas ogłuszyć stylem, rozerwać fajerwerkami i oczarować krzywieniem bezpretensjonalnej fabuły. I dokładnie to samo robił w latach 50-tych i 60-tych sam Castle. Bo rynek horroru może najwidoczniej zbawić również ten, kto nie ma takich ambicji. Kurde, producentom z DC nawet remake’i wychodzą koncertowo (HOUSE ON HAUNTED HILL ‘99, HOUSE OF WAX ‘05). A teraz do zacnego grona filmów ze stajni Dark Castle Entertainment dołączył najnowszy czarny koń czyli ORPHAN (aka SIEROTA). I to z wielkim hukiem.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (16)
07
paź

Zło zadomowiło się tu chyba na zawsze…



…albo i nie. Dziś z cyklu “Wspomnienia z wypożyczalni kaset wideo” będzie szwedzki horror THE VISITORS (aka polscy GOŚCIE) – film, który wieki besktemu wbił się w moją świadomość dzięki dwóm scenom. I to na kilkanaście lat. Niedawna konfrontacja z obrazem Jacka Ersgarda brutalnie uświadomiła mi, dlaczego tych scen było tak mało.

Tytuł “jednego z najlepszych szwedzkich filmów grozy” do czegoś chyba zobowiązuje. Spodziewałem się rasowego horroru z oldschoolowym klimatem, a dostałem skandynawską telenowelę. I to dosyć ubogą. Żadnych zdrad, intryg, żadnych zapasów w basenie czy morderczych trzęsień ziemi. Jest tutaj tylko tatuś, mamusia i dwoje szkodników. Cała czwórka wprowadza się do komunistycznej posiadłości w środku lasu. Chata jest oczywiście nawiedzona i tatuś zaczyna słyszeć dziwne głosy dobiegające ze strychu. Mamusia i dzieci gówno słyszą, wobec czego wywiązują się pełne napięcia dialogi o dupie marynie. I właśnie tak wygląda pierwsza połowa filmu. W drugiej próbują trochę ożywić akcję za pomocą potencjalnego rozwodu i wyjątkowo osobliwego  egzorcysty. Ja nie wiem czy ten ghostbuster to był celowy zabieg reżysera, ale pojawienie się tego jegomościa zwiastuje natychmiastową migrację w stronę komedii. Jego prezencja… cóż, powiedzmy, że przy nim Zelda Rubinstein z POLTERGEISTA wygląda jak rzecznik prasowy Białego Domu. Od czasu do czasu po korytarzach przebiegnie się członek ekipy filmowej w czarnej pelerynie, udając ducha. Dzięki temu aktor grający tatusia ma szansę pokazać przestraszoną minę. Żenująca muzyka wcale nie polepsza sytuacji tego filmu. Przynajmniej finał w pokoju na strychu fajny. To coś z lustra było nawet straszne. Troszeczkę.

kategoria wpisu: filmy brak komentarzy
03
paź

Cukierek i psikus



Trzeba to ogłosić oficjalnie: Amerykanie to ignoranci, pojeby i genetyczne porażki. Polityka działań tamtejszych studiów filmowych jest poza treatmożliwościami logicznej dedukcji zdrowego człowieka. Jak można zrozumieć kraj, w którym wydaje się grube miliony na samą tylko promocję gówien pokroju NIENARODZONEGO czy UDRĘCZONYCH, a jeden z najlepszych filmów ostatnich lat zostaje zamrożony na 2 lata, by w końcu bez szumu wylądować na krążkach DVD. Tak, tak, TRICK ‘R TREAT niewątpliwie dostał od losu niezłego psikusa. Teraz jednak przyszedł czas na coś słodkiego.

Pełnometrażowy debiut Michaela Dougherty’ego to powrót do kompletnie dziś zakurzonego podgatunku antologii grozy. A skoro tematem przewodnim jest tutaj święto Halloween – czas przerażająco dobrej zabawy – nie dziwi fakt, że film Dougherty’ego jest zdecydowanie bardziej ukłonem w stronę OPOWIEŚCI Z KRYPTY niż hołdem dla poczciwych produkcji Amicusa. Na dodatek twórcom udało się tak zręcznie uchwycić klimat lat 80-tych, że chwilami miałem wrażenie obcowania z jakimś odrestaurowanym starociem. Jest kolorowo i makabrycznie, jest humor i garść morałów, są wreszcie cycki oraz strumienie krwi. A wszystko razem jest smakowicie stylowe, podejrzanie spójne i choć niezbyt oryginalne, wyraziste i w starym dobrym stylu (czyt. bez tandety, pretensji i CGI).

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (15)
28
wrz

The Wzgórza Bieganie Krew



hillssCzyżby twórcy THE HILLS RUN RED układając tytuł swego dzieła próbowali nam w niezwykle sprytny sposób zasygnalizować skład rzeczonego filmu? Gdyby jeszcze dorzucili “cycki” można by ich oskarżyć o spojlery. Trzeba przyznać, że reżyser, Dave Parker, miał bardzo ambitny koncept do zaoferowania. W końcu nie codziennie można doświadczyć prób zabawy konwencją gatunku. I to w stylu Cravena. Problem w tym, że Parker zamiast poświęcić się grzebaniem w slasherach, woli zrzynać z CIGARETTE BURNS Carpentera i giąć konwencję PIŁY (to akurat z marnym skutkiem, bo tam nie ma za bardzo czego giąć). W sumie źle nie jest, ogólne wrażenie nawet przyzwoite (panowie z DARK CASTLE muszą się bardzo natrudzić, żeby im coś nie wyszło), jednak THE HILLS RUN RED jest koszmarnie niedopracowany. Najważniejsza laurka za ten stan rzeczy idzie do zerowego budżetu – gdyby twórcy mieli więcej kasy, mogłoby z tego wyjść małe arcydzieło. A tak mamy przegadaną, dysproporcjonalną i pozbawioną klimatu opowieść o polowaniu na kultowy slasher. Film Parkera cierpi dodatkowo na wrodzony zanik napięcia i irytującą grę głównego bohatera. Niestety z gadania tej wesołej czwórki zupełnie nic nie wynika, a ich błąkanie się po lesie jest równie bezcelowe. Akcja z każdą minutą siada coraz bardziej…

Całe szczęście jednak, twórcy dostali w końcu szansę na pokazanie pazurów. Skoro nie mamy kasy na fajerwerki, to skupmy się na aktorstwie. O ile wspomniany główny bohater jest drętwy, to pozostała zgraja spisuje się nadzwyczajnie. William Sadler jest oczywiście stworzony do takich ról, jednak odkryciem sezonu jest tutaj pewna cycata blondynka z seksownym głosem i kocimi oczami. Sophie Monk nie tylko kradnie pozostałym każdą wspólną scenę, ale najzwyczajniej świecie ciągnie cały film na swoich barkach. Jest śliczna, drapieżna, niewinna i zawsze tak samo wiarygodna. Szkoda tylko postaci psychola – Babyface jest tak odjazdowy, że przy lepszym zapleczu rozwaliłby kult Jasona w drobny pył. Chociaż konkurencja nie spała podczas ostatnich 20 minut THRR – kilka ciekawych spostrzeżeń na temat kondycji współczesnego kina grozy, garść udanych twistów i klimatyczny seans zamykający. Bez szału, ale pozycja w sam raz dla fanów slasherów i jako terapia zastępcza dla osób, które nadal bardzo chcą obejrzeć remake PIĄTKU 13-TEGO.

kategoria wpisu: filmy komentarze: (14)

Strona 10 z 28
« Pierwsza89      10111220Ostatnia »
Karpie blogują on Facebook