sty
Z kamerą wśród zwierząt: Ścieki
Za wikipedia.org: Kanalizacja to podziemny system rur i kolektorów służących
do odprowadzania Å›cieków sanitarnych, deszczowych lub sanitarnych i deszczowych. Åšcieki to zużyte ciecze, roztwory, koloidy lub zawiesiny, a także odpadowe ciaÅ‚a staÅ‚e odprowadzane za pomocÄ… rurociÄ…gów do odbiorników naturalnych jakimi mogÄ… być zbiorniki lub cieki wodne, doÅ‚y gnilne itp. W postaci Å›cieków odprowadza siÄ™ odpadowe substancje przemysÅ‚owe oraz odpady żywnoÅ›ciowe i fekalia z miejskich i osiedlowych gospodarstw domowych. Ze wzglÄ™du na dużą szkodliwość biologicznÄ… Å›cieków, zarówno komunalnych jak i przemysÅ‚owych, przed odprowadzeniem do odbiornika powinno siÄ™ poddawać je oczyszczeniu w oczyszczalniach. W kanaÅ‚ach żyjÄ… najwyżej bakterie i robale z ludzkich jelit. Chociaż jedna z miejskich legend mówi, że ktoÅ› kiedyÅ› spuÅ›ciÅ‚ w toalecie maÅ‚ego aligatora…
Ktoś spuszcza w toalecie małego aligatora. 12 lat później coś zaczyna pożerać bywalców miejscowego systemu kanalizacji, których rozmaite części ciała znajdowane są przez pracowników oczyszczalni ścieków. Kiedy owe coś zjada
partnera dziarskiego detektywa, ten wyrusza pod ziemiÄ™ z osobistÄ… wendetÄ…. Pomagać (i przeszkadzać) mu bÄ™dÄ…: caÅ‚y oddziaÅ‚ policji, samozwaÅ„czy Å‚owca potworów i urocza specjalistka od gadów. Sytuacja komplikuje siÄ™, gdy pan detektyw odkrywa, że wszystkie tropy prowadzÄ… do niedobrej korporacji, eksperymentujÄ…cej na psach i… do naszej uroczej specjalistki od gadów…
Z otchÅ‚ani wczesnych lat 80-tych, wprost do naszych wesoÅ‚ych czasów dominacji VHSów, wyczoÅ‚gaÅ‚ siÄ™ pewien wielki gad. Wtedy, w poÅ‚owie lat 90-tych, serdecznie dziÄ™kowaÅ‚em za ten fakt, ponieważ film Lewisa Teague’a to jedno z najbardziej pamiÄ™tnych przeżyć mojego dzieciÅ„stwa. W tym przypadku, czas zmieniÅ‚ niewiele – ALLIGATOR nadal pozostaje filmem, po którego warto siÄ™gać bez wzglÄ™du na wiek i doÅ›wiadczenia z lat szczeniÄ™cych. I mimo upÅ‚ywu 30 lat od premiery, w kategorii krokodylowych (aligatorowych?) animal attacków nadal nie ma sobie równych.

Niezniszczalny detektyw? Obecny. Åšliczna i zwinna pani naukowiec? Obecna. ŻarÅ‚oczny zwierzak? Jest. Paru dupków, którzy w koÅ„cu lÄ…dujÄ… w paszczy potwora? OczywiÅ›cie. Klimatyczne Å›rodowisko akcji? Również na swoim miejscu. Jak zresztÄ… prawie wszystkie skÅ‚adniki w filmie Teague’a – ALLIGATOR to oldschool na czterech Å‚apach i dowód na to, że konwencja tego typu filmów przyjęła siÄ™ nie bez powodu. Bo wÅ‚aÅ›ciwie można siÄ™ tutaj przyczepić jedynie do dwóch rzeczy: zbyt rozwlekÅ‚ych dialogów w pierwszej poÅ‚owie oraz kilku z dupy wziÄ™tych wÄ…tków (radio-bomba???). Cala reszta gra, buczy i o uwagÄ™ widza woÅ‚a.

Mimo niespójnej akcji, przestrzeÅ„ filmu nie cierpi na żadne wiÄ™ksze braki w warstwie narracyjnej. ALLIGATOR nie nudzi, trzyma siÄ™ solidnej dawki suspensu i potrafi zaskoczyć w kilku momentach, szczególnie przy porcjowaniu czarnego humoru. Twórcy, co widać, rewelacyjnie bawili siÄ™ na planie, unikajÄ…c na szczęście jak ognia destrukcyjnego wpÅ‚ywu akcentów czysto komediowych. Sceny gore bardzo dobrze uzupeÅ‚niajÄ… siÄ™ z momentami dominacji mrocznego klimatu. W efekcie powstaÅ‚ wyjÄ…tkowo udany przedstawiciel kina klasy B, którego główne zaÅ‚ożenie – rozrywka na sterydach – nabraÅ‚o nie tylko metaforycznego znaczenia.
Aktorstwo jest tutaj wysoce ponadprzeciętne. Robert Forster jest kapitalny, jako detektyw walczący z przerośniętymi gadami i postępująca łysiną. Właśnie na takich odjazdowych herosach wykuło się to kino. Tuż obok prężnie skacze przeurocza Robin Riker, która na szczęście dla wszystkich zainteresowanych jest równie śliczna, co wiarygodna. Razem tworzą jeden z najsympatyczniejszych horrorowych duetów lat 80-tych, dzielnie wspieranych przez obsadę drugoplanową.

Standardowo na koniec trzeba pospuszczać siÄ™ nad gatorkiem, który przecież jest najważniejszÄ… gwiazdÄ… tego filmu i który zgarnia tutaj wszystkie najlepsze sceny. Efekty animatroniczne sÄ… o dziwo bardzo solidnie wykonane (zwÅ‚aszcza biorÄ…c pod uwagÄ™ upÅ‚yw czasu). Tam gdzie zaczynajÄ… przeÅ›witywać oczywiste braki finansowe, reżyser siÄ™ga po prawdziwego aligatora, który biega sobie po zminiaturyzowanym mieÅ›cie – triki perspektywiczne sÄ… na szczęście doszlifowane i wyglÄ…da to zupeÅ‚nie przyzwoicie. Pod ziemiÄ… mamy wiÄ™c tylko Å‚eb i fruwajÄ…cy gdzie nigdzie ogon, a na ekranie dominuje cisza i niepokój. Prawdziwa zabawa zaczyna siÄ™ dopiero na powierzchni – wyjÄ…tkowo paskudna scena w przydomowym basenie, maÅ‚y spacer ulicami Chicago czy masakra na balu, zmierzajÄ…ca do bombowego finaÅ‚u – te wszystkie atrakcje przyczyniÅ‚y siÄ™ do faktu, iż ALLIGATOR zasÅ‚użyÅ‚ sobie na miano kina kultowego. Kciuk w górÄ™.
Styczeń 24th, 2010 o 20:35
KiedyÅ› oglÄ…daÅ‚em taki azjatycki horror o wielkim krokodylu, ale za diabÅ‚a nie mogÄ™ sobie przypomnieć tytuÅ‚u. Fabularnie bardzo przypominaÅ‚ “SzczÄ™ki”. Mam do niego sentyment, bo byÅ‚ to bodajże pierwszy film, który obejrzaÅ‚em na VHS.
Styczeń 24th, 2010 o 23:54
nie znam żadnych azjatyckich animalii :D byś musiał spytać panów z animalattack.pl, oni pewnie znają ;]
Styczeń 25th, 2010 o 13:40
Jak na moje oko (skoro podobne do “Jaws”) to na 99% bÄ™dzie “Chorake” aka “Crocodile” – http://www.imdb.com/title/tt0377707/ SwojÄ… drogÄ… puszczali to wieki temu na sierpeckeij kablówce i pamiÄ™tam, że za maÅ‚olata oglÄ…daÅ‚em – ogólnie caÅ‚a koÅ„cówka to “Jawsy” jak siÄ™ patrzy – jest łódź, pojebany kapitan i inne ;) Bardzo przyjemny filmik :)
OdnoÅ›nie “Alligatora” – nigdy nie potrafiÅ‚em pojąć VHS-owego czy jakiegokolwiek innego fenomenu tego filmu – dla mnie zwykÅ‚e przeciÄ™tniactwo, momentami strasznie nudne, z pasujÄ…cym jak pięść do nosa wÄ…tkiem miÅ‚osnym i ogólnie bzdurnÄ… do granic fabułą. Do “Rogue”, “Black Water” czy nawet takiego “Lake Placid” toto siÄ™ nawet nie umywa, ba, taki wÅ‚oski “Killer Crocodile” jest nawet odrobinÄ™ lepszy i to ten tytuÅ‚ w czasach VHS-ów podobaÅ‚ mi siÄ™ zdecydowanie bardziej.
A co do pana Teague i jego filmów, to zdecydowanie podzielam sam poglÄ…d reżysera, że najlepszym jego obrazem jest “Cujo” a potem dÅ‚ugo, dÅ‚ugo nic :)
Styczeń 25th, 2010 o 18:18
swoją drogą to ja nie wiedziałem, że takie rzeczy u nas na VHSach były ;) pewnie za dzieciaka omijałem wszystko co azjatyckie :D
co do ALLIGATORA to akurat wÄ…tek miÅ‚osny po mnie spÅ‚ynÄ…Å‚, ale radio-bomba do dnia dzisiejszego mnie zastanawia :] a CUJO wcale nie jest taki fajny… za to dobrze, że napisaÅ‚eÅ› o KILLER CROCODILE – tego chyba nie widziaÅ‚em, a wedÅ‚ug IMDb to “Very cheesy Italian killer crocodile flick” :D
ogólnie rzecz biorÄ…c cieszy, że stare animalo-monsterowe kino wraca do Å‚ask – w tym roku najpierw specjalna edycja widescreenowa KINGDOM OF SPIDERS i jakaÅ› mega zajebista edycja starej PIRANII, a potem RELIKT na blu-ray i (w koÅ„cu) reżyserska wersja MUTANTA.. jest na co czekać :)
Styczeń 25th, 2010 o 19:27
@slepy51 – to chyba ten :D
http://www.die-besten-horrorfilme.de/horror/film34-Krokodile.csp
To chyba na pewno ten, bo ja także oglądałem z niemieckim dubbingiem (kaseta kupiona w Niemczech).