sty
Wiem co zrobiłyście na ostatnich baletach
Dzisiejsze slashery można podzielić na trzy kategorie: a) wtórne, żaÅ‚osne iÂ
nienadajÄ…ce siÄ™ do oglÄ…dania badziewia (miażdżąca wiÄ™kszość), b) takie, które próbujÄ… zabawić siÄ™ trochÄ™ nieÅ›wieżą już konwencjÄ… tego typu filmów (nieczÄ™ste zjawisko, zwÅ‚aszcza te udane próby), c) produkcje, które nie majÄ… zbyt wielkich ambicji odnoÅ›nie wytartych schematów i ich jedynym celem jest dostarczenie porzÄ…dnej dawki rozrywki (wymierajÄ…ca rzadkość). Kiedy jakiÅ› czas temu usÅ‚yszaÅ‚em, że powstanie remake THE HOUSE ON SORORITY ROW, zaczÄ…Å‚em pukać siÄ™ w czoÅ‚o. LubiÄ™ ten film, nawet uważam go za jeden z flagowych slasherów lat 80-tych, ale bÄ…dźmy poważni: ten obraz nawet w 1983 roku byÅ‚ jednym wielkim odgrzewanym schematem. Czego wiÄ™c można byÅ‚o siÄ™ spodziewać po jego uwspółczeÅ›nionej wersji? Na pewno niczego dobrego. I na wielu poziomach film Stewarta Hendlera nikogo nie zaskoczy. SORORITY ROW to film paraliżujÄ…co przewidywalny i nieskoÅ„czenie gÅ‚upi. Cieszy jednak, że nie przeszkodziÅ‚o mu to być również urzeczywistnieniem sÅ‚owa “cool”.
Tak jak wspominaÅ‚em powyżej, film jest gÅ‚upi, wtórny od pierwszej do ostatniej sekundy i diabelnie przesadzony. Z drugiej strony nikt nie obiecywaÅ‚, że taki nie bÄ™dzie. MaÅ‚o tego. Twórcy SORORITY ROW dawno temu “przyrzekli” nam, że dokÅ‚adnie coÅ› takiego dostaniemy. To nie jest obraz dla fanów KRZYKU czy HALLOWEEN. Ten film polubiÄ… wyłącznie osoby, które darzÄ… sympatiÄ… URBAN LEGENDS, KOSZMAR MINIONEGO LATA czy chociażby remake’i HOUSE OF WAX i BLACK CHRISTMAS. DziÄ™ki kilku aspektom, film Hendlera jest jednak trochÄ™ lepszy niż wiÄ™kszość wyżej wymienionych. OczywiÅ›cie nie czarujmy siÄ™: jest pięć uroczych dam, które przyczyniÅ‚y siÄ™ do Å›mierci swojej koleżanki i jest seryjny morderca, ukryty pod czarnym kapturem, który zna sekret naszych bohaterek i nie spocznie nim nie zapÅ‚acÄ… za grzechy przeszÅ‚oÅ›ci. WspominaÅ‚em, że trup zabitej koleżanki znika ze starego szybu, do którego zostaÅ‚ w sekrecie wrzucony? Przy tego typu zagrywkach niech nikt nie spodziewa siÄ™ nadmiaru suspensu. Zamiast tego na prowadzenie wysuwa siÄ™ zabójcze tempo. SORORITY ROW jest tak szybki, że aż wciÄ…gajÄ…cy. Reżyser nie katuje niepotrzebnymi wÄ…tkami pobocznymi i innymi zapchajdziurami, brnÄ…c energicznie, konsekwentnie i stylowo przez mdÅ‚e schematy slasherów. Dzielnie wspomaga go scenarzysta -- dialogi sÄ… kapitalne. KtoÅ› na forum IMDb napisaÅ‚, że ten film jest jak połączenie KOSZMARU MINIONEGO LATA i WREDNYCH DZIEWCZYN.
Trudno o bardziej obrazowe porównanie. Cycate i długonogie zdziry, przypakowane chłopaki i ostre jazdy. Tutaj nawet podstarzały psychiatra jest napalony i przykuty kajdankami do łóżka. Kilka tekstów mnie dosłownie rozwaliło. Naprawdę nie spodziewałem się, że twórcy tego filmu będą mieli aż taki dystans do swojego działa (duży plus).
Niemniej najwiÄ™ksze brawa należą siÄ™ urodziwym aktorkom. Briana Evigan jako główna heroina porusza nadzwyczaj zwinnie i pÅ‚ynnie. Leah Pipes rzeczywiÅ›cie sprawia, że “bycie sukÄ… nabiera wyrazu artystycznego”. Na dodatek ma najlepsze teksty i wie jak ich używać. CaÅ‚kiem dobrze sprawdzajÄ… siÄ™ również Margo Harshman i Jamie Chung. I tylko Rumer Willis wydaje siÄ™ tutaj kompletnie zbÄ™dna, wyjÄ…c przez pól seansu do chusteczki. OczywiÅ›cie caÅ‚ość kradnie boska rola Carrie Fisher, która wypada o niebo lepiej niż bliźniaczy epizod Andrea’i Martin w remake’u BLACK CHRISTMAS. Na koniec obowiÄ…zkowy finaÅ‚ w ogniu i exit z pÅ‚onÄ…cych wnÄ™trz -- bez napiÄ™cia, przeszarżowane, ale przy tym tak stylowe i fajne, że natychmiast wszystko im wybaczyÅ‚em. Bo w tym przypadku warto przymknąć oko na kilka grzechów Å›miertelnych i zamiast rozmieniać siÄ™ na drobne, zacząć cieszyć siÄ™ z tego, co przygotowali dla nas twórcy tego filmu. Kciuk w górÄ™.
PS. Film nie ma praktycznie nic wspólnego ze swoim pierwowzorem, także można je oglądać w dowolnej kolejności.