07
sie

Strefa zagrożenia



bz96002.jpg

Ostatnio było o serialach, wcześniej o legendach dzieciństwa -- teraz przyszła pora połączyć oba te trendy. THE BURNING ZONE to swoista mieszanka ARCHWIUM X i klimatów mikrobiologicznych, która swego czasu spektakularnie zawojowała kawałek moich lat szczenięcych. Mamy tutaj ściśle tajną grupę naukowców, mamy śmiertelne the_burning_zone_1_german-cdcovers_cc-front.jpgwirusy, jest i międzynarodowy spisek, którego ma na celu wyplenić całą ludzkość za pomocą zabójczych mikrobów (dlaczego wszystkie seriale tego typu muszą mieć jakąś bzdurną mitologię?). Wydawałoby się cud, miód i orzeszki. Niestety pomijając już fakt, że kiedyś niespecjalnie przeszkadzał mi  marny scenariusz i niewydarzona obsada, STREFA ZAGROŻENIA paskudnie się zestarzała. Chociaż z drugiej strony ciężko mieć o to pretensje -- przecież to tylko kolejny, zbudowany na schematach serial, który wykluł się na ogonie wspomnianego X-FILES. Aktorstwo jest drugorzędne, chociaż nie irytujące. Szkielet scenariusza nie potrafi zaskoczyć absolutnie niczym: od charakterystyki grupy (oszołom-lekkoduch, genialna piękność, tajemniczy kierownik i czarny osiłek do ochrony), poprzez drętwe dialogi, na fatalnie skonstruowanej mitologii kończąc -- wszystko tutaj jest przewidywalne i raczej nie sprzyja falom ożywczego suspensu. Na szczęście twórcy bronią się kilkoma intrygującymi pomysłami z pogranicza nauki i absurdu. Czego tu nie ma:

- starożytne wirusy, którym wydaje się, że są bogami i mają monopol na knucie perfidnych intryg
- broń chemiczna nie pierwszej świeżości, która zalega sobie w piwnicach nowoczesnego budynku a uwolniona powoduje u delikwenta coś w rodzaju wyrzutów sumienia
- paskudne wirusy na pokładzie lecącego samolotu (oczywiście tak się przypadkowo złożyło, że na lot załapała się również nasza spec-grupa)
- szatan (?) rozsiewający pleśni-halucynki, które powodują agresywne zachowanie u księży
- samoistne zapłony w liceum
- zamrożony zombie-medium
- nazistowskie eksperymenty ze szlachetnymi kamieniami
- kult przerośniętych węży-duchów-czegoś, który składa ofiary z brzuchów niewiast

To i kilka innych niespodzianek czeka odważnych, którzy zdecydują się na seans z pierwszym sezonem (drugi to jakaś żenada). Mogło być gorzej, mogło być lepiej, wnioski końcowe nasuwają się dwa -- FRINGE najwidoczniej nie wziął się z powietrza, a niektóre wspomnienia lepiej pozostawić w spokoju.

PS. Kurde słońce za oknem, wiec może pora na przygodę z jakimiś letnimi serialami, które dawno temu rządziły moim czasem:

komentarze: (3) dla “ Strefa zagrożenia ”

  1. Azel:

    Thunder in Paradise! Hulkomania 4ever! ;)

  2. guru:

    ciekawe czy hulk jeszcze żyje :D

  3. Azel:

    Å»yje, żyje – ostatnio ciÄ…gle jakieÅ› reality show na MTV robi ;)

Zostaw komentarz:

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin



Notki które mogą cię zainteresować :

Karpie blogujÄ… on Facebook