maj
Prosto w serce
Kiedy ostatnio jakiś remake dało się obejrzeć z choć odrobiną przyjemności? 14 luty co
prawda już dawno za nami, nie powinno to jednak nikomu przeszkodzić w dobrej zabawie podczas obcowania z przeróbką MY BLOODY VALENTINE. Oryginał uważam za jeden z lepszych slasherów lat 80-tych, a nowa wersja na swój bezczelny, amerykański sposób ładnie kontynuuje jego tradycję.
Sam scenariusz już bardziej prosty być nie mógÅ‚. WrzeszczÄ…ce nastolatki, trójkÄ…t miÅ‚osny i zamaskowany psychopata w masce górniczej na twarzy i kilofem w rÄ™ce. Dialogi sÄ… oczywiÅ›cie horrendalne a zwroty akcji poniżej krytyki, jednak przecież nie o to tutaj chodzi. Reżyser poskÄ…piÅ‚ co prawda widzom klimatu i wiÄ™kszej dawki suspensu, ale dostosowujÄ…c film do techniki 3D, udaÅ‚o mu siÄ™ obdarzyć go potężnÄ… dawkÄ… energii, faktoru rozrywkowego i czarnego humoru. GoÅ‚ym okiem widać, że twórców nie specjalnie interesowaÅ‚y takie zagadnienia jak aktorstwo czy scenariusz i całą swojÄ… uwagÄ™ poÅ›wiecili na podporzÄ…dkowanie filmu efektom trójwymiarowym. DziÄ™ki temu mamy na ekranie wszystko czego dusza zapragnie – od wyrywania serc goÅ‚ym paniom do nadziewania karłów na czubek kilofa. Wszystko w Å›wietnie wystylizowanej technice gore. Z jednej strony sprawia to, że seans upÅ‚ywa niespodziewanie szybko i przyjemnie, z drugiej jednak nastrÄ™cza kilku poważnych wpadek, przez które MBV 2009 jest co najwyżej rozrywkÄ… jednorazowego użytku. O ile absurdy i prostotÄ™ scenariusza można przeÅ‚knąć, to już aktorstwo momentami dziaÅ‚aÅ‚o mi na nerwy. Kerr Smith i Jamie King sÄ… jeszcze do zaakceptowania ale caÅ‚a reszta nadaje siÄ™ najwyżej na mydÅ‚o. Szczególnie tragiczna rola Toma Atkinsa, który ginie zdecydowanie zbyt późno (powinni go wypatroszyć już na wstÄ™pie, kiedy wyrzuca z siebie monolog do lustra). Jensen Ackles z tÄ… swojÄ… wytapetowanÄ… i niewyrażajÄ…cÄ… żadnych emocji buźkÄ…, idealnie nadawaÅ‚by siÄ™ na ofiarÄ™ nr 2 lub 3, ale na pewno nie na bohatera pierwszego planu. Bez jaj (choć i tak daleko mu do żenady jakÄ… zaprezentowaÅ‚ jego przyjaciel Padelecki w przeróbce PIÄ„TKU 13-TEGO). Również finaÅ‚ MBV rozczarowuje. I nie chodzi o absurdalny i do bólu przewidywalny twist, a o kompletny brak fajerwerków. LiczyÅ‚em na coÅ› wiÄ™cej. Mimo wszystko jednak warto zapoznać siÄ™ z obrazem Lussiera bo pewnie prÄ™dko nic tak dobrego z USA nie przyfrunie. A jak ktoÅ› celuje trochÄ™ wyżej, to od czego krąży po Å›wiecie oryginalny MY BLOODY VALENTINE?