26
lut

Zamurowani



Zaczynam coraz bardziej gubić się w logice Amerykanów. W kinach gniot pogania gniota a filmy takie jak WALLED IN bez szumu lądują na DVD. Z oczywistych powodów miałem bardzo niskie oczekiwania względem tego tytułu. Kolejny raz jednak bardzo przyjemnie się xzedy0-1.jpgrozczarowałem. W pierwszej chwili produkcja ta wyglądała jak kolejny tani psychothriller z bandą pseudoaktorów biegających po ciemnych korytarzach, tymczasem obraz Gillesa Paqueta-Brennera okazał się wciągającą, trzymającą w napięciu i unikającą zbytniego powielania schematów, historią o młodej pani inżynier, której przychodzi przygotować do rozbiórki pewien bardzo osobliwy budynek na odludziu.

Na wstępie powiem, że film jest raczej jednorazową rozrywką z powodu pewnych rażących niedociągnięć (jednak o tym później), ale to i tak więcej niż można powiedzieć o większości amerykańskich horrorów, które trafiają do kin. Zaraz po rozpoczęciu seansu rzuca się w oczy najmocniejszy element WALLED IN: fantastyczna scenografia i zaskakująco dobra robota operatora kamery. Główna bohaterka stwierdza w którymś momencie, że budynek, do którego przybyła wygląda jak “coś z Gotham City zbudowane pośrodku bagnistych łąk”. Nawet ten cytat jednak nie jest w stanie oddać diabelskiej architektury owej budowli (śmiem przypuszczać, że ten element zawdzięczamy francuskiemu rodowodowi reżysera).

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (7)
17
lut

13 powodów dla których należy omijać nowy PIĄTEK TRZYNASTEGO



No to zaczynamy jazdę:u7u-1.jpg

01. Słaby wstęp i nie wiele lepsza konkluzja, które zdaje się miały być hołdem czy też nawiązaniem do pierwowzoru. Tak tak Jason, zrób mamie dobrze…

02. Scenariusz czyli 2 bandy głupich nastolatków, które przez cały film bezustannie biegają po lesie plus Jason szukający swojej siostry (chyba to była siostra; miał jej zdjęcie w takim uroczym medalionie).

03. Jason czyli biegający w kółko osiłek z maczetą, którego widok budzi litość i zażenowanie.

04. Reżyser, który próbuje stylizować swój film na TEKSAŃSKĄ MASAKRĘ, zapominając zdaje się z jakim tytułem ma do czynienia.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (26)
12
lut

Coś na Walentynki



722g.jpgWalentynki – jedno z najgłupszych i najbardziej irytujących zwyczajów jakie zerżnęliśmy od Amerykanów. Święto cieszące chyba jedynie niezakochanych, którzy śmieją się pod nosem z pań podniecających się czerwonymi serduszkami na pudełkach bombonierek i panów kupujących 134 kubek w kolorze krwi, gadającego misia z napisem I LOVE YOU i -naście róż, które zwiędną na drugi dzień. Całe szczęście, że pijawki z Hollywood postanowiły zarobić również na tej tradycji i po romantycznej kolacji przy świecach, w ramach odstresowania, można sobie obejrzeć coś z dużą ilością czerwieni (optymistycznie zakładam, że do tego czasu nie będziecie mieli dość tego koloru). Oczywiście z ukochaną osobą.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (9)
07
lut

Wymierający gatunek



Niedobrze. Australia wyprodukowała kiedyś sporo naprawdę świetnych filmów grozy. Dzisiaj natomiast ten r311.jpggatunek zdaje się powoli wymierać w kraju kangurów (może jakiś animal attack  o misiach koala?). Ich ostatnie dzieło zatytułowane DYING BREED to bardzo słaba mieszanka WOLF CREEK i WRONG TURN. W sumie to nie ma nawet za bardzo o czym tutaj pisać. Wyprawa na Tasmanię w poszukiwaniu wymarłego tygrysa tasmańskiego, zamienia się w sztandarowy survival z leśnymi dziwolągami w rolach głównych. Treść do przetrawienia ale już realizacja poniżej poziomu tolerancji. Napięcia brak, akcja rozwija się topornie a bohaterowie są statyczni i niesympatyczni. Rola Nathana Phillipsa (WOLF CREEK) sprowadza się do cwaniakowania i pokazywania wytatuowanego ciała. Leigh Whannell (PIŁA) z kolei nadal uskutecznia marne aktorstwo jako nieudacznik roku. Gdzieś między nimi biegają dwie drewniane panienki ale ciężko je w ogóle dostrzec. Sam schemat całości nie jest zbyt skomplikowany: gadanie, gadanie, gadanie, zabijanie szczeniaków przez nawiedzoną wieśniaczkę, gadanie, bieganie, trochę gore a na koniec sieczka na moście (komputerowy skok do rzeki gratis). W międzyczasie znalazło się też miejsce na irytujący montaż, nic nie wnoszące do akcji flashbacki i tygrysa tasmańskiego w CGI, który biega sobie w tą i z powrotem. Prawie zasnąłem. Trzeba jednak przyznać, że plakat jest oryginalny:

r311-1.jpg

kategoria wpisu: filmy komentarze: (1)
02
lut

Upiór w kuchni



Nie znam się ani na polskim kinie, ani tym bardziej na przedstawieniach puszczanych w cyklu Teatr Telewizji na TVP. Wiem natomiast, że filmowe przedstawienie zatytułowane UPIÓR71236.jpg W KUCHNI z 1993 roku to jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio miałem przyjemność oglądać.

Spektakl Janusza Majewskiego (który pod pseudonimem Patrick G. Clark napisał również scenariusz tego dzieła) to historia dwóch właścicielek małego pensjonatu “Lotus”, który znajduje się na jakimś zadupiu na peryferiach Londynu. Laura Collins i jej córka Cynthia to kobiety na pozór ciche, spokojne i prowadzące bardzo nudne życie. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej ciekawa. Obie panie są bowiem przebiegłymi morderczyniami, które likwidują bogatych biznesmenów, wynajmujących pokój w ich przybytku, a następnie przywłaszczają sobie ich pieniądze. Do tej pory uciekały się do klasycznych sposobów wzbogacenia się (trucizna, gaz w łazience czy prąd). Nastręczało im to jednak pewnych trudności, więc któregoś dnia wpadły na intrygujący pomysł. Starsza pani mianowicie będzie się przebierała za upiora i wykańczała tym sposobem klientów na zawał serca. I wszystko idzie jak po maśle. Do czasu.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (26)

Karpie blogują on Facebook