31
sty

Egzorcyzmy Dorothy Mills



illse172c.jpgZ radością śpieszę donieść, że niespodziewanie pojawiła się pierwsza gwiazda 2009 roku.  Irlandzko-francuski chiller DOROTHY MILLS po cichu wkradł się na arenę światowego horroru i miejmy nadzieję, że zrobi się o nim głośno, kiedy zawita do naszych kin na początku czerwca. Bo zdecydowanie sobie zasłużył.

Film Agnès Merlet to intrygująca opowieść o pani psycholog z przeszłością, która przybywa na odizolowaną od świata wyspę, by zbadać nastoletnią dziewczynę Dorothy Mills oskarżoną o próbę zabójstwa małego dziecka. Początkowa diagnoza to wielokrotne rozdwojenie jaźni. Pani doktor szybko jednak będzie musiała ją zweryfikować bo wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a mała Dorothy przemawia głosem jej zmarłego synka…

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (3)
26
sty

Amerykańska kwarantanna



Wkurwiają mnie przekalkowane przeróbki. Jaki jest sens quarr.jpgrobienia drugi raz tego samego filmu, scena w scenę praktycznie identycznego z pierwowzorem? Dlatego też QUARANTINE, mimo, że obiektywnie rzecz biorąc jest to film aż średni, zasługuje na wszystkie cięgi jakie do tej pory zebrał. Jedno z najbardziej beznadziejnych i pazernych studiów filmowych  o nazwie Screen Gems, połasiło się na przeróbkę hiszpańskiego hitu [REC] już rok po jego premierze (co nadaje się chyba tylko do Księgi rekordów Guinnessa). Efekt jest delikatnie mówiąc mało zadowalający. Kto chce oglądać znowu te same sceny tylko źle wystylizowane i gorzej zagrane? Teoretycznie film był robiony w konwencji paradokumentu, w praktyce jednak całość śmierdzi telewizyjnym szmelcem filmowanym trzęsącą się kamerą. Amerykanie całkowicie zniszczyli surowy i oldschoolowy klimat wersji hiszpańskiej.

Inna sprawa, że obsada wcale im nie pomagała. Aktorzy drugoplanowi wypadają jeszcze znośnie, nie obyło się jednak bez zgrzytów na pierwszym planie. Jennifer Carpenter nie ma za gorsz dziewczęcego wdzięku i talentu Manueli Velasco. O ile w początkowych scenach wypada wiarygodnie, to wraz z rozpoczęciem maskary zaczyna biegać i krzyczeć z takim natężeniem i nadekspresją, że aż się człowiek dziwi, że jej nikt tam nie przywalił. Potwornie przerysowana kreacja (scena w windzie to już było zbyt wiele). Trzeba też wspomnieć, że twórcy nowej wersji strasznie nieudolnie budują suspens. Hiszpanie mieli pewne przestoje na początku ale mniej więcej od połowy ich film zamienia się prawdziwy rollercoaster. W rimejku natomiast cały czas czekałem aż zaczną się fajerki ale zanim to oczekiwanie przyniosło jakieś katharsis, dwójka bohaterów była już na strychu. I tutaj przechodzimy do całkowicie spieprzonej końcówki, która zamiast skupić się na głównym przeciwniku każe nam oglądać wykrzywioną gębę Carpenter, 5 centymetrów od obiektywu kamery.

Remake [REC] przypomina mi konstrukcyjnie zależność między starą i nowa wersją OMENU. Te same sceny, inni aktorzy, kilka kosmetycznych dodatków. Nikt jednak nie będzie skakał z radości oglądając bonusy QUARANTINE w postaci CGI gore czy sceny z narwanym pieskiem, który posila się panem w windzie. Nędza.

kategoria wpisu: filmy komentarze: (4)
21
sty

15 najgorszych remake’ów ever



Wszyscy zaopatrują swoje strony w listy najgorszych/najlepszych rimejków, więc i ja nabrałem ochoty. A co. Poniżej więc 15 najważniejszych (choć zdecydowanie nie jedynych) powodów, dla których cały świat miesza z błotem Amerykanów i ich przeróbki (to zdjęcie z KLĄTWY jest boskie):

700grud-16.jpg

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (36)
17
sty

Nic zabawnego



Ameryka to taki dziwny kraj, w którym nie nadające się do oglądania gnioty trafiają do kin a poster.jpgfilmy znacznie lepsze pozostają w zawieszeniu przez rok czy dwa, by wylądować w końcu na DVD. Z drugiej jednak strony lepsze wcale nie oznacza dobre. AMUSEMENT można uznać za produkcję świetną i przerażająca o ile nie ma się więcej niż 10 lat (a w dzisiejszych czasach to pewnie nie więcej niż 3). Bo tak na dobrą sprawę jest to po prostu rozciągnięty do 90 minut epizod CZY BOISZ SIĘ CIEMNOŚCI (i to tej nowej wersji, która była z 10 lat temu puszczana u nas w tv). Oczywiście wszyscy lubiliśmy takie rzeczy dawno temu ale dzisiaj nikt z nas nie strawiłby ani jednego odcinka wspomnianego serialu. Podobnie jest z filmem Johna Simpsona. Senna stylistyka horroru dla dzieci jest  tutaj aspektem zdecydowanie dominującym. Twórcy nie zwracają uwagi na aktorstwo ani sens, historia jest podzielona na quasi-antologię,  pełno biegania po z dupy wziętych labiryntach, clowny, dziwaczne pomysły, beznadziejna kreacja mordercy itd. Pod tą całą pokręconą warstwą kryje się natomiast zwykły i mało efektowny slasher z komputerowym gore w72156233.jpg roli głównej. Pierwsza opowieść to standardowa sieczka z leśnym psychopatą, dwójka to KIEDY DZWONI NIEZNAJOMY z clownem zamiast nieznajomego, a trzecia sama nie wie za bardzo czym chce być. Wszystkie łączy głupkowaty twist, który szybko zmienia całość w bezsensowną gonitwę po jakiś lochach. Sugerując się tytułem, można by uznać, że może chociaż coś zabawnego nas spotka podczas seansu. Szybko się jednak okazuje, że to morderca miał się śmiać  z nie wiadomo czego a nam zostają desperackie próby pozostania przytomnym.

kategoria wpisu: filmy komentarze: (11)
10
sty

Genetyczny chaos



Nie powiem żebym z jakimś specjalnym nastawieniem czekał na REPO! THE GENETIC OPERA – najnowszy film Darrena Bousmana (tego od PIŁ 2, 3 i 4). Poza całkiem udanym i kultowym już THE ROCKY HORROR PICTURE SHOW, mix horroru i musicalu nieggg.jpg posiada praktycznie żadnej przeszłości w filmowym światku. I osobiście nie przewiduje żadnego na- czy odrodzenia w tym temacie, bo Bousman kolejny raz udowodnił, że jest sprawnym rzemieślnikiem ale talentu to on niestety nie ma za grosz.

REPO! jest stylowy, piękny wizualnie i na pierwszy rzut oka, całkiem oryginalny. Niestety wszystkie te zalety bardzo szybko zostają zepchnięte w kąt przez całą masę niedociągnięć. Najbardziej razi kompletny brak spójności. W tym filmie próbuje się pokazać stanowczo zbyt wiele i nawet jego specyficzna konwencja nie jest w stanie tego usprawiedliwić. Reżyserowi się jednak wydaje, że jest zupełnie na odwrót, przez co na ekranie króluje potworny chaos. W tym bałaganie ginie już nie tylko sam przekaz, ale i treść tego obrazu. Naprawdę ciężko jest się momentami połapać kto jest co.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (3)
08
sty

XTRO



Pamiętam jak będąc brzdącem zachwycałem się serią XTRO (oprócz trójki bo nawet oxtro.jpgdziecko zauważy, że to straszne gówno). W sumie nie bardzo nawet wiem dlaczego. Był potwór, była krew i to zdaje się mi wystarczało. Ba, nawet się bałem. Z czasem przybyło lat, przybyło doświadczenia i pojawiła się też ochota na sprawdzenie jak tam ma się moja ukochana niegdyś trylogia. Cóż, zniszczone wspomnienia z dzieciństwa swoją drogą ale z drugiej strony mogło być  znacznie gorzej.

Pierwsza część XTRO pochodzi z 1983 roku i obrosła już małym kultem (głównie dzięki temu, że trafiła do słynnej kolekcji brytyjskich filmów zakazanych Video Nasty). Sama historia to jakiś bełkot o porwaniu pewnego pana przez UFO. Po 3 latach wraca on do swojej rodziny i nie jest już oczywiście tym samym człowiekiem.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (2)

Strona 1 z 2
      12
Karpie blogują on Facebook