wrz
W dół
W 1983 roku nasi holenderscy sąsiedzi wyprodukowali średnio ciekawy horror o nawiedzonej windzie zatytułowany DE LIFT. W 2001
roku jego reżyser, Dick Maas postanowiÅ‚ film przerobić i dostosować do amerykaÅ„skich warunków (czyt. kolejny remake). Tak powstaÅ‚ DOWN, w którym głównÄ… rolÄ™ podrzÄ™dnej reporterki wpadajÄ…cej na trop windy z piekÅ‚a rodem, zagraÅ‚a Naomi “uzależniÅ‚am-siÄ™-od-wystÄ™powania-w-remake’ach-horrorów” Watts. Film przeszedÅ‚ bez echa, ale jako że zbiegÅ‚o siÄ™ to z sukcesem komercyjnym THE RING (w którym panna Watts również graÅ‚a podrzÄ™dnÄ… reporterkÄ™ ale tym razem walczyÅ‚a z nawiedzonÄ… kasetÄ… wideo), producenci DOWN wywÄ™szyli niezłą okazjÄ™. Zmienili tytuÅ‚ filmu na THE SHAFT i postanowili maksymalnie upodobnić plakat swojego dzieÅ‚a do tego, który reklamowaÅ‚ THE RING (pewnie też z tego samego powodu na posterze DOWN/THE SHAFT znajduje siÄ™ tajemniczy chÅ‚opiec, którego obecnoÅ›ci podczas projekcji nie odnotowaÅ‚em). Efekt jest taki, że część ludzi chociaż usÅ‚yszaÅ‚a o tym dziele a część nabraÅ‚a siÄ™ i kupiÅ‚a myÅ›lÄ…c, że to RING/jego sequel/coÅ› podobnego/horror z Naomi Watts i maÅ‚ym chÅ‚opcem nie może być zÅ‚y. Czasem jednak warto pomyÅ›leć dwa razy.

Mi osobiście ten film wyznaczył nowe standardy odnośnie oczekiwań. Widziałem czym to pachnie ale takiego śmietnika się nie spodziewałem. Reżyser cierpi chyba na zaawansowane stadium jakiejś choroby neurologicznej, bo nikt zdrowy nie byłby w stanie stworzyć tak potwornego chaosu. Na dodatek lepszy scenariusz napisałby 5-latek w przedszkolu. Już sam pomysł przeraża (eksperyment z chipami zbudowanymi z żywej tkanki, wymyka się spod kontroli gdy jeden z nich trafia do systemu sterowania wind w jednym z największych wieżowców w USA) ale wykonanie to policzek dla przeciętnego ilorazu inteligencji. Efekty specjalne jak ze SCI-FI Channel. Pierwszy raz w życiu też widzę windę, która spada do góry,
pozbywa się swojej podłogi, świeci dziwnym światłem, wsysa ludzi jak odkurzacz (a potem ich wypluwa) i bawi się z małymi dziewczynkami w niszczenie lalek. I to wszystko przez biochipy?
Porażające dialogi są w idealnej symbiozie z tragicznym aktorstwem. O ile James Marshall ze swoim tępym wyrazem twarzy świetnie pasuje do roli przygłupiego osiłka w stylu od zera do bohatera a Ron Perlman i Michael Ironside grają typowo przerysowane szwarccharaktery, to niechlubna pałeczka pierwszeństwa należy się tutaj bezapelacyjnie Naomi Watts (która chowa się pewnie pod kamień ze wstydu, za każdym razem jak ktoś ją spyta o ten film). Z drugiej strony pracując z takim scenariuszem, to pewnie ciężko się w ogóle przychodzi na plan nie wspominając już o odegraniu czegokolwiek. Poniżej kilka intrygujących przykładów:
- Naomi Watts w stroju taniej prostytutki, wciska siÄ™ z mikrofonem do karetki i próbuje wyciÄ…gnąć jakieÅ› informacje od poturbowanej kobiety wypalajÄ…c tekstem “Może mi pani wszystko opowiedzieć, jestem pielÄ™gniarkÄ…”
- NW w stroju taniej prostytutki (ale innym niż poprzednio) dochodzi na głos do wniosku, że skoro winda oderwała komuś głowę to musi być nawiedzona (winda, nie głowa)
- NW dowiaduje się, że samowolka windy jest wynikiem eksperymentu i dochodzi do wniosku, że winda mści się na ludzkości (pewnie za brudne buty i powypalane przyciski)
- NW w stroju taniej prostytutki (ale przykrytym roboczymi ciuchami, bo przecież reporterki muszą czasem działać incognito) próbuje wyciągnąć coś od mechanika naprawiającego nawiedzoną windę ale kiedy zgarniają ją ochroniarze i próbują odciągnąć, ona drze się wniebogłosy i nie wiadomo po co, że ów mechanik ją zgwałcił (to już było dla mnie zbyt wiele, dużo w życiu widziałem ale czegoś takiego to jeszcze nie)
Biedna Naomi Watts. Ale jak to mówią, każda gwiazda rodzi się z jakiegoś kanału.