18
sie

Nie ma jak w domu



W 1989 roku Kiyoshi Kurosawa porwał się na ekranizację gry komputerowej SUITO sweet-home.jpgHOMU (i to dosyć specyficzną ekranizację, bo zarówno film jak i gra wyszły w tym samym czasie). I w sumie nie spodziewałem się, że  będzie to jedna z moich najciekawszych przygód z  adaptacjami gier video.

SWEET HOME to naiwna i oklepana opowieść o ekipie telewizyjnej zamkniętej w nawiedzonym domu. Główny wątek krąży wokół  owdowiałego producenta filmowego i więzi jego córki z potencjalną macochą. Reszta bohaterów ginie zanim zdążymy poznać ich imiona. Zaskoczyła mnie natomiast ścieżka dźwiękowa (która w jednej chwili przyjemnie rozluźnia, by za chwilę przywalić czymś mroczniejszym) i wysoki poziom wykonania strony technicznej filmu (efekty, scenografia i charakteryzacja robią bardzo pozytywne wrażenie). Scenarzysta oczywiście cały czas zapożycza coś z hollywoodzkich klasyków grozy, okazyjnie robiąc małe uaktualnienie. Dialogi nużą, ale między nimi występują wynagradzające wszystko, efektowne manifestacje tych mniej przyjaznych mieszkańców domu.

Ale  najważniejszy i najciekawszy aspekt filmu to klimat rodem z gier komputerowych. Stopniowe odkrywanie kolejnych pomieszczeń, zdobywanie przedmiotów, które pomagają wyjaśnić sekrety posiadłości i od czasu do czasu walka z przerażającymi przeciwnikami (plus boss w dramatycznym finale). A wszytko podkreślone przez niepowtarzalny styl Kurosawy.

Czułem się jakbym wrócił do czasów pierwszej części RESIDENT EVIL na PlayStation.

Zostaw komentarz:

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin



Notki które mogą cię zainteresować :

Karpie blogujÄ… on Facebook