24
cze

SSSSSSS



Każdy ma swoje ulubione zwierzątko. W wieku szczeniackim truliśmy rodzicom, żeby nam takie kupili a i dzisiaj świecą nam się oczy na jego widok. Jedni lubią pieski, drudzy papużki, inni ptaszniki a ja lubię węże. Pamiętam jak w przedszkolu straszyłem koleżanki gumowymi kobrami i nudziłem panie przedszkolanki opowieściami o różnorodności gatunkowej grzechotników (stąd wnioskuję, że ta miłość rozpoczęła się dosyć wcześnie). Ha, kiedyś nawet przytargaliśmy z ojcem do domu zaskrońca ale zwiał ze słoika jak akurat nie było nas w okolicy i moja mama musiała za nim gonić po całym pokoju, żeby nie wpełznął gdzieś pod meble. Oczywiście po tym incydencie, ku mojej rozpaczy, zaskroniec musiał opuścić nasze mieszkanie (mało brakowało aby podobne fatum nie spotkało mnie i ojca). Pozostało mi oglądanie węży na ekranie. I tak na dobrą sprawę nie pamiętam czy zainteresowałem się tymi gadami przez filmy czy może było odwrotnie. Wiem tylko, że do dzisiaj mam słabość do wszelkiego pełzająco-syczącego animal attack. Co nie znaczy oczywiście, że każde nadaje się do oglądania.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (1)
22
cze

Fringe



Na początku września startuje w USA nowy serial twórców ZAGUBIONYCH, który reklamuje się fringe_ver4.jpgjako mieszankę horroru i sci-fi. Jego zapowiedzi były bardzo tajemnicze i niejednoznaczne. Na początku myślałem, że pewnie będą chcieli odcinać kupony od sukcesu LOST i wciskać nam coś w ten deseń. Jednak po obejrzeniu pilota, doszedłem do wniosku, że ta cała otoczka niedopowiedzeń miała na celu ukryć fakt, iż serial ten to średnio strawny zlepek dziesiątek innych tego typu produkcji. I nie chodzi już nawet tylko to treść. Główna bohaterka to młoda, ambitna i dosyć ładna (chociaż pozbawiona charyzmy) agentka FBI. Ma romans z kolegą z pracy, sceptycznego szefa i nie wiedzieć czemu, tylko ona może rozwiązać zagadkę rozpuszczenia się wszystkich pasażerów pewnego samolotu lecącego z Hamburga do USA. Do tego potrzebny jej będzie psychicznie niestabilny ale też genialny naukowiec, który w przeszłości parał się dziwnymi eksperymentami, i który zna się na prawie wszystkich dziedzinach nauki (nic dziwnego, że wylądował w psychiatryku). W międzyczasie pojawia się jeszcze syn naukowca, który jest skłócony z ojcem (ale szybko mu przechodzi) i przez większość czasu robi maślane oczy w stronę pani agent. Na jaw wychodzi również, że jej szef nie mówi jej wszystkiego. A za wszystkim złem, z którym walczy główna bohaterka, stoi tajemnicza korporacja, zajmująca się dziwnymi eksperymentami na ludziach.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: seriale komentarze: (2)
17
cze

Flower Power



719502.jpgNigdy nie lubiłem M. Night Shyamalan’a. Robi się z niego Hitchcocka XXI wieku ale rzeczywistości, to pozbawiony talentu gawędziarz, który niby ma wiele do powiedzenia, ale rezultat jest przeważnie poniżej wskaźnika tolerancji. SZÓSTY ZMYSŁ był jeszcze całkiem przyzwoity, NIEZNISZCZALNY bronił się ciekawym pomysłem, jednak kolejne tytuły to jakieś nieporozumienie. Głupkowate ZNAKI, pretensjonalna OSADA czy beznadziejna KOBIETA W BŁĘKITNEJ WODZIE, to filmy, które jak najszybciej powinno się wymazać z pamięci (mnie jednak ciągle prześladuje widok Mela Gibsona i pewnych kosmitów). Podobnie jest niestety z najnowszym dziełem Shyamalan’a, które od kilku dni możemy znaleźć w repertuarze polskich kin. Mowa oczywiście o ZDARZENIU.

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy komentarze: (4)
13
cze

Wszyscy (po)kochają Mandy Lane



No może nie wszyscy, bo mimo, że osobiście jestem oczarowany, to film miał swoje all-the-boys-love-mandy-lane.jpgproblemy. Ale po kolei. Wszystko zaczyna się jak standardowy slasher o piękniej dziewczynie, bandzie absztyfikantów i szczeniackim wypadku, który na kilometr śmierdzi potencjalną zemstą. Jest tu bardzo typowo dobrana grupa nastolatków, która wybiera się na odizolowaną od świata farmę by pić piwo, palić trawkę i uprawiać seks, gdzie popadnie. Widz szybko jednak zdaje sobie sprawę, że to nie jest typowy slasher a reżyser ukrywa coś przed jego oczami. Ci nastolatkowie to nie mięso armatnie dla jakiegoś podrzędnego psychopaty tylko prawdziwe dzieciaki z normalnymi, sprytnie przerysowanymi problemami. Na ich czele zaś stoi Mandy Lane – dziewczyna, w której kocha się cała okolica. Miła, słodka, niewinna, ale też emanująca seksem i jakąś nieprzeniknioną tajemniczością.

Twórcy naświetlają nam tą bandę w bardzo ciekawy sposób. Nie kombinują z parodią ale kierują się raczej w stronę zabawy ze schematami, tak jak robił to Wes Craven w KRZYKU. Udało im się stworzyć magiczną i leniwą atmosferę, którą podkreślają genialne zdjęcia (dużo żółtego koloru i ziarnistość kapitalnie stylizują film na lata 70-te), ml.jpgbajeczna sceneria i klimatyczna muzyka. Wszystko jest tak piękne, że momentami aż trudno oderwać wzrok od ekranu. I tutaj niestety wychodzi pierwszy minus. Za długo każe się nam czekać na zmianę tego nastroju (to w końcu horror a nie Beverly Hills). Na szczęście zanim ta jednostajność staje się irytująca, reżyser zaczyna reanimować akcję i ratować honor gatunku przyzwoitą dawką krwi. Kiedy trzeba, bywa przy tym bezkompromisowy. Niestety praktycznie do samego końca, ma duże kłopoty z budowaniem i utrzymaniem napięcia (głównie przez to, że tożsamość mordercy znamy już w połowie seansu). O dziwo jednak, nie jest to strasznie odczuwalne jak na tego typu film. A odwracaniem naszej uwagi od wszelkich niedociągnięć, bezbłędnie zajmuje się świetna obsada. Cała grupa zagrała niesamowicie swoje (nie)typowe postacie. Jednak kluczem do sukcesu tego obrazu było znalezienie aktorki, która poradzi sobie z trudami pokazania perfekcyjnej Mandy Lane. s7.jpgI tutaj pan reżyser dostał więcej niż mógł oczekiwać – ten film należy do ślicznej i diablo utalentowanej Amber Heard. Nie wiem jak ona to zrobiła ale udało jej się stworzyć kogoś tak charyzmatycznego, że nawet spojrzenie czy przerzucenie włosów nacechowane jest tutaj siłą, która nie pozwala przestać na nią patrzeć. Bardzo wiarygodnie pokazała zarówno ciszę jak i zmianę emocji pod koniec filmu, kiedy zaczyna się walka o życie.

No i najważniejsza kwestia: finał. Nie 7ml.jpgwszystkim przypadnie on do gustu. Umiarkowanie przewidywalny (umiarkowanie bo tylko jeden ze zwrotów akcji przewidziałem po pierwszych 10 minutach seansu) i bardzo przewrotny. Przez moment byłem negatywnie zaskoczony jego naiwnością i brakiem logiki. Ale potem przyszły ostatnie minuty ALL THE BOYS LOVE MANDY LANE i doznałem olśnienia. Utaplana w błocie i krwi Amber Heard, zatopiony we wschodzącym słońcu krajobraz po rzeźni, ostatnie zdanie jakie pada w filmie i spojrzenie widoczne w tylnym lusterku samochodu. A w tle szlagier z lat 70-tych Sealed With A Kiss Bobby’ego Vinton’a. Trzeba przyznać, że żonglowanie konwencją i drażnienie się z widzem, wyszło reżyserowi mistrzowsko do samego końca. Aż się uśmiechnąłem sam do siebie.

kategoria wpisu: filmy komentarze: (2)
10
cze

O czym śnią seryjni mordercy?



Hollywood miewa tendencje do wypuszczania w tym samym czasie filmów o bardzo podobnej tematyce, co szczególnie rzucało się w oczy pod koniec lat 90-tych. Na ekranach kin brylowały wtedy 2 niszczycielskie komety, 2 erupcje wulkanów, 2 królowe Elżbiety, 2 animowane mrówki i 2 remake’i o nawiedzonych domach (te ostatnie miały nawet prawie identyczne tytuły – THE HAUNTING OF HILL HOUSE i HOUSE ON HAUNTED HILL – ale ponieważ daty premier obu filmów dzieliły zaledwie 3 miesiące, producenci skrócili nazwę tego pierwszego). Podobnie rzecz miała się  w przypadku dwóch kobiet, które zmuszone były udać się w podróż do wnętrza umysłu seryjnego mordercy.

in-dreams.jpgthe-cell.jpg

czytaj więcej…

kategoria wpisu: filmy brak komentarzy

Karpie blogują on Facebook