25
kwi
Filmy paradokumentalne są ostatnio w modzie. Trzeba przyznać, że w tego rodzaju stylistyce tkwi spory potencjał i dziwne, że na wysyp tego rodzaju obrazów musieliśmy czekać aż 9 lat od premiery pioniera tego rodzaju filmowania czyli THE BLAIR WITCH PROJECT (lub jak kto woli 10 lat bo teoretycznie pierwszy był THE LAST BROADCAST z 1998 roku). Metoda ta zaczyna chyba dawać twórcom pewien rodzaj spełnienia, że ich film posiada chociaż jakiś mały ułamek oryginalności. I nawet jeżeli treść i wszystkie zagrania są do bólu oklepane, to przynajmniej obraz z kamery skacze nam przed oczami. Mieliśmy więc ostatnio dokumenty o duchach, pracy seryjnego mordercy i gigantycznym potworze. Teraz przyszła kolej na innych ulubieńców publiczności – żywe trupy.

czytaj więcej…
18
kwi
Śmiercionośna zaraza dziesiątkuje populację ludzką. Giną wszyscy bez względu na płeć, wiek, status materialny, czy wyznawaną religię. Ale jednej osobie udaje się uciec od śmierci. Jak się wkrótce okaże, ten ktoś będzie ostatnim człowiekiem na Ziemi. Prawie ostatnim…
W 1954 roku, Richard Matheson książką I AM LEGEND podsunął Hollywood kolejny pomysł na zarobienie kilku zielonych. Pomysł dosyć ciekawy i umiejętnie wykorzystany, faktycznie mógł zrodzić coś fajnego. Oczywiście producenci nie oparli się pokusie i w ciągu tych 50 lat od premiery książki, już kilka razy sięgali po materiał w niej zawarty. Jak to zwykle bywa, z bardzo różnym skutkiem.
czytaj więcej…
14
kwi

Nie jest żadną tajemnicą, że amerykański przemysł filmowy przeżywa w XXI wieku poważny zastój jeżeli chodzi o tamtejsze kino grozy. Jedyna rewolucja jaką przez ostanie osiem lat udało się tam osiągnąć, to PIŁY i HOSTELe, które mnie osobiście coraz bardziej nużą (szczególnie tasiemcowata PIŁA). I podczas gdy oczy amerykańskich nastolatków otwierają się ze szczęścia na widok kolejnych bezsensownych torture porn movies, wzrok trochę dojrzalszych fanów gatunku skierowany jest w stronę pewnego europejskiego państwa, które z każdym rokiem zaskakuje coraz bardziej. Mowa oczywiście o Francji (już nazywanej przez niektórych stolicą współczesnego horroru), która w nowym millenium spłodziła sporo przyszłych klasyków, wyróżniających się pierwszorzędną muzyką, zdjęciami, niebanalnym aktorstwem i niezwykle sugestywnym oddziaływaniem na widza, przy praktycznie minimalnym budżecie.
Poniżej mój osobisty TOP 11 (dzięki Orbit za przypomnienie) nowej fali francuskiego kina grozy: czytaj więcej…