Kfason 2013 – kilka słów i materiały

W sobotę miałem zaszczyt być jednym z prelegentów pierwszego Kfasonu – to jest Krakowskiego Festiwalu Amatorów Strachu, Obrzydzenia i Niepokoju, który z założenia miał być pierwszym polskim konwentem miłośników horroru i sztuk pokrewnych. Czy jest nim rzeczywiście?

Ma się rozumieć! Na trzech piętrach krakowskiej Arteki chętni mogli słuchać prowadzonych od 9:30 do późnego wieczora prelekcji, paneli dyskusyjnych czy spotkań autorskich. Tak prelegentów jak i słuchaczy było niedużo, ale – chciałoby się powiedzieć: w sam raz. Było kameralnie, fachowo i interesująco. Moją prelekcję dotyczącą klasyków polskiej grozy przyszło posłuchać kilka osób, ale mam wrażenie, że przynajmniej część z nich udało mi się zainteresować mało podnoszonym w środowisku tematem. Później wraz z Mateuszem Kopaczem z HPLovecraft.pl prowadziliśmy prelekcję o Thomasie Ligottim, następnie Mateusz wraz z Michałem Jutkiewiczem zaimprowizowali w mojej opinii bardzo interesujący dialog o House of Leaves Danielewskiego. Może na przyszłą edycję udałoby się sprowadzić tego – ogromnie przecież znaczącego – twórcę literatury współczesnej? Wszak ma nawet polskie korzenie i z całą pewnością wie, gdzie jest nasz kraj na mapie! Czy to wszystkie interesujące wydarzenia? Oczywiście nie! Wartych uwagi punktów programu było ogromnie dużo, ale nie wszystkie miałem okazję odwiedzić, bo organizm domagał się odpoczynku i jedzenia. A jeszcze współprowadziłem wraz z Mateuszem prelekcję przygotowaną przez Stanisława Żuławskiego z wydawnictwa Agharta. Rzecz była o mistyce, okultyzmie i przede wszystkim Gustavie Meyrinku. Tutaj Staszek miał pierwszy głos i warto było go posłuchać. To dalej nic: były jeszcze spotkania z Anną Kańtoch, Pilipiukiem, były prelekcje o pracy redaktora, makabrze, panel bizarro, panel Zombiefilii i o wiele więcej! No i finał, w którym wcale interesującą rozmowę o kondycji polskiego horroru (zdominowaną przez rzucającego bon motami Dawida Kaina) zakończono ogłoszeniem powstania nagrody dla najlepszego polskiego horroru. Nagrody, dodam, imienia Stefana Grabińskiego. Zaplanowane są następujące kategorie:

  • nagroda czytelników dla powieści
  • nagroda czytelników dla opowiadania
  • nagroda jury dla powieści
  • nagroda jury dla opowiadania

przy czym jury byłoby obszerne i składałoby się z może nawet trzydziestu osób, które mają obszerniejszy dorobek literacki czy renomę. Nagroda miałaby służyć przede wszystkim aktywizacji i integracji środowiska fanów i twórców horroru. Zapałałem do pomysłu entuzjazmem, ale im więcej o nim myślę, tym większe mam wątpliwości:

  • Sam nie będę raczej miał ochoty czytać wszystkich wydanych w danym roku dzieł polskiego horroru – wbrew pozorom jest tego dużo, a mnie nie interesuje horror per se, ale tylko jego pewne odmiany.
  • Ale z drugiej strony – co rok cztery nagrody? Czy nobilitacja nie będzie tutaj za bardzo rozproszona? Wszak środowisko nie jest znowu aż tak duże!
  • Czy uwzględnione zostaną również publikacje elektroniczne? Nie myślę tu o swoich opowiadaniach, ale choćby o ostatnio wydanej przez wydawnictwo RW2010 opowieści niesamowitej pani Neuman. A self-publishing papierowy będzie się liczył? Wydawnictwa ze współfinansowaniem? Nie znajdzie się tu jedno dobre rozwiązanie, bo sposób wydania utworu to nie kryterium jego jakości. Pomysłodawcy będą musieli ten punkt bardzo dobrze przemyśleć. Bardzo uważnie.
  • Dalej definicja horroru będzie budzić pewnie wątpliwości. Czy bizarro będzie się liczyło? A czy dark fantasy, mroczne s-f? Wreszcie upiorne groteski? Czy znakomite przecież powieści Dawida Kaina to horror? Chyba nie! A czy dramat Orbitowskiego się liczy? Ileż wątpliwości!

Oczywiście wszystkim wszystko nie będzie musiało odpowiadać. Najważniejsze, by głosowania były przeprowadzone sprawnie, unikając błędów innych nagród. Mój sceptycyzm powodowany jest troską o nagrodę – a więc i dla niej uznaniem. Trzymam kciuki za inicjatywę!

Kfason był fantastycznym wydarzeniem i liczę na to, że za rok będzie dłuższy i bardziej jeszcze obfity, a przy tym nie zatraci atmosfery, nie stanie się kolejną trywialną imprezą pełną banałów, ale ostoją dla ludzi zaangażowanych, mekką horroru. Spotkaniem pokazującym potencjał gatunku, nie jego mielizny. Tak jak właśnie w tym roku!

Poniżej zamieszczam obiecane materiały do prelekcji: