Grudniowa NF

Po ostatnim numerze napakowanym Kingiem po brzegi najnowszy może trochę rozczarować fana grozy, ale da się w nim znaleźć kilka fajnych rzeczy. Przede wszystkim z okładki woła do nas nazwisko Marcina Podlewskiego, który niedawno namieszał trochę w polskiej grozie, wydając chwaloną przez naszych redaktorów książkę pt. „Happy END”. Jeśli jeszcze nie wiecie, czy macie ochotę sięgnąć po tę powieść, może skusicie się na krótszy tekst autora – zwycięskie opowiadanie konkursu Nowej Fantastyki. Chociaż to klasyczna dystopia w orwellowskim duchu i z horrorem ma niewiele wspólnego, na pewno przekonacie się, że Podlewski ma dużo literackiego wyczucia i warto w niego zainwestować parę groszy. Jeśli chodzi o moje odczucia to są jak najbardziej pozytywne, a mogło być źle, bo opowiadanie naszpikowane jest odniesieniami do kultury i znanych utworów literackich, co mnie najczęściej odrzuca. Rzadko kto potrafi takie nawiązania wprowadzać inteligentnie i z sensem, a niestety wielu młodych twórców uważa je za wartość samą w sobie i prześcigają się w intertekstualnych wstawkach, zamiast się zastanowić nad ich sensem. Podlewski był w paru miejscach niebezpiecznie blisko przesady, ale wybrnął i summa summarum stworzył dobry tekst.

Co jeszcze? Jest recenzja „Deadline”, z którą się w większości zgadzam. Polecam też tekst Parowskiego, bo świetnie ujmuje to, co mnie często irytuje w tłumaczeniach (w „Deadline” i „Blackout” bardzo mocno to czuję). Redaktor przynajmniej może kreślić i zmieniać, a ja? Ja muszę tłumaczyć te „otworzyłem”, „wszedłem”, „zamknąłem”. Jak będę robić poprawki do najnowszej części to muszę policzyć, ile razy w całej powieści otworzyły się i zamknęły drzwi. O! Albo ile razy ktoś się do kogoś odwraca. Albo mruga. Albo chrząka. Chociaż w romansach paranormalnych było z tym gorzej, bo tam każdy gest jest z kolei przerobiony na „muskanie opuszkami palców wzdłuż krawędzi szczęki” i inne tego typu kwiatki, ale ciągle te same, na okrągło. Bohaterkę tyle razy ściska w żołądku na widok czegoś, że chyba powinna mieć zakwasy (tak, wiem, mięśnie gładkie blablabla).