STACJA 1: Parapsychologia i spirytyzm

Najbliższe kilka tygodni w środowisku literackiej grozy upłynie pod znakiem Stefana Grabińskiego. W sierpniu Agharta planuje wydać zbiór ciężko dostępnych do tej pory utworów polskiego Poe’a oraz wznowić powieść, która wśród fanów naszego fantasty urosła już w legendę – Klasztor i morze, zaś we wrześniu nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka wychodzi objęty naszym patronatem tom Demon ruchu i inne opowiadania. W związku z tym Carpe Noctem zaprasza Was na cykl artykułów zatytułowany Podróże z Grabińskim, których kolejowa trasa będzie przebiegać przez twórczość i życie naszego klasyka. Pierwsza stacja już dziś, a traktować będzie ona o motywach parapsychologii i spirytyzmu w jego utworach. Tak więc – proszę wsiadać, drzwi zamykać!

Historia lubi się powtarzać – to znane wszystkim powiedzenie można bez oporu przywołać podczas analizy poszczególnych epok kultury europejskiej, które utworzyły swoisty przekładaniec – raz naczelne miejsce w danej epoce zajmował człowiek i potęga jego umysłu, by potem nastąpił zwrot w kierunku metafizyki i rozwijania duchowości. I na odwrót.  Tak było z renesansem który – po  średniowiecznych czasach dominacji religii w życiu społecznym – postawił człowieka i jego rozum w centrum zainteresowania, czego dowodem jest humanizm oparty na sentencji: „człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce”. Zaś najbardziej wyrazistym przykładem „przetasowania” poglądów na rzecz ducha jest romantyzm, który odrzucał oświeceniowe „szkiełko i oko”, by – parafrazując naszego narodowego wieszcza – tam sięgać, gdzie wzrok nie sięga i łamać to, czego rozum nie złamie.

Jest to oczywiście schemat, a jak to bywa ze schematami, upraszczają one rzeczywistość. Cezury nie są brzytwami, które definitywnie odcinają od siebie dane epoki. Mimo zwrotu w przeciwnym kierunku, każda epoka była niejako obciążona światopoglądowym bagażem czasów poprzednich. Szczególnie dobrze widoczne jest to na przykładzie modernizmu, zwanym w naszym kraju Młodą Polską. Ludzie żyjący w tych czasach zapragnęli – zgodnie z powtarzalnością historii – transcendencji, jednak nie mogli całkowicie wyzbyć się „piętna”, którym naznaczył ich pozytywizm, czyli kultu, jakim darzyli naukę. Dlatego żyjący w tamtych czasach pragnęli za pomocą narzędzi dostępnych człowiekowi odkrywać to, co jest mu niedostępne. Pragnęli doświadczyć metafizyki empirycznie. Pragnęli ujarzmić świat ducha przy pomocy nauki. Tak właśnie powstała parapsychologia.

Grabiński nie był wyjątkiem, również dał się porwać klimatowi epoki. Co więcej, nie był on biernym uczestnikiem tych czasów, ale poszukiwaczem odpowiedzi na pytanie, czy istnieje życie po śmierci. Chciał ją znaleźć za pomocą literatury. Dlatego motywów spirytystycznych w jego twórczości nie można uważać za – przytaczając Orbitowskiego – wdzięczenie się do czytelnika, gdyż polski Poe uważał to za coś poniżającego. Tworząc literaturę, forsował swój światopogląd. Wierzył w niego tak bardzo, że złożony chorobą obiecał swojemu wieloletniemu przyjacielowi, Jerzemu Płomieńskiemu, że po śmierci odwiedzi go jako duch. Z tego właśnie powodu pierwszym przystankiem na naszej trasie będą parapsychologia i spirytyzm – mimo że motywy te nie stanowią większości jego utworów, to jednak są esencją jego pisarstwa.

Zanim zajmiemy się spirytyzmem, warto przybliżyć inne motywy w twórczości Grabińskiego, zaliczające się do parapsychologii. Mowa tutaj o psychometrii. Takim to terminem określa się zdolność martwych przedmiotów do kumulowania w sobie i przekazywania emocji, myśli i uczuć, które wchłonęły w siebie od istot żywych. Motyw ten wykorzystany został już w jednej z pierwszych nowel naszego fantasty, Szalonej zagrodzie, wydanej w debiutanckim tomie zatytułowanym Z wyjątków. W pomrokach wiary.

Tytułowa zagroda to budynek bardzo specyficzny – kształtem przypominała człowieka, „który ugina się pod ciężarem anormalnego wybujania głowy”. Również jej wnętrze intrygowało:

U spodu ściany tuż nad podłogą odciskały się kontury nóg dziecięcych; jedna zgięta w kolanie opierała się końcem stopy o drugą, sztywnie wyprężoną ku ziemi. Tułów przechylony wstecz dochodził mnie więcej po piersi – reszty brakło.

Małe, wątłe ramiona wznosiły się w górę ruchem bezsilnej samobrony.

Całość mogąca wyobrażać ciało kilkuletniego chłopca, tchnęła bezwładem zwłok.

Już po tym krótkim opisie dojść można do wniosku, że w tytułowym budynku doszło do zbrodni, której ofiarą był mały chłopczyk. Bohater noweli, człowiek nieprzesądny i zdroworozsądkowy, bez żadnych oporów zamieszkuje wraz z dziećmi w tajemniczej szopie. Szybko okazuje się, że emocje, które miały miejsce w czasie zamordowania dziecka, osiadły na ścianach budynku, a co więcej, coraz mocniej ulegać im zaczyna nowy lokator…

Psychometria jest również jednym z głównych motywów Szarego pokoju, noweli umieszczonej w zbiorze Szalony pątnik. Narrator historii wprowadza się do mieszkania, które niegdyś zamieszkiwane było przez niejakiego Łańcutę. Główny bohater ciężko znosi panujący w nim klimat, w którym króluje „cicha, beznadziejna w swym smutku melancholia”. I w tej właśnie noweli Grabiński wprost oddaje istotę psychometrii, której wytłumaczenie wkłada w usta narratora:

Z biegiem czasu nabrałem przekonania, iż dusza, że się tak wyrażę, obu pokoi nasiąkła  jaźnią  Łańcuty.

Że coś podobnego jest możliwym, wcale nie wątpię. Owszem, sądzę, że wyrażenie takie jak: „zostawić gdzieś cząstkę swojej duszy”, nie tylko przenośnie brać należy. Nasze codzienne współżycie z danym miejscem, dłuższe przebywanie w pewnym środowisku, choćby ono należało tylko do świata organicznego bez współbytności ludzi, co więcej, ograniczało się tylko do sfery tzw. przedmiotów martwych – musi po jakimś czasie wywołać wzajemny wpływ i obopólne działanie. Powoli wytwarza się rodzaj nieuchwytnej symbiozy, której ślady niejednokrotnie utrwalają się na dłuższą metę i po zerwaniu bezpośredniej styczności. Jakaś  energia psychiczna  pozostaje po nas i czepia się miejsc i rzeczy, do których przywykła.

Dalej narrator stwierdza, że z tej właśnie przyczyny żywi się lęk i szacunek wobec opuszczonych zamków czy starych domów. Widać tutaj wyraźnie „stapianie się” dwóch epok. Zjawisko niewytłumaczalne i nieuchwytne, które przez romantyków zostało by wyjaśnione obecnością duchów, tutaj zostało ubrane w szaty nauki, a raczej – paranauki.

Nie tylko budynki wchłaniają w siebie energię psychiczną, może to być każdy przedmiot. W Świadku Maternie jest nim garnitur głównego bohatera, który nasiąknął nienawiścią, jaką ten darzył Góranowskiego. Długi czas Materna wyobrażał sobie, jak dusi znienawidzonego partnera swojej byłej kobiety. Następnego dnia sprzedał garnitur ulicznemu handlarzowi. Wtedy trafił on w ręce pewnego obwiesia, który wskutek emocji pozostawionych na garderobie zadusił mężczyznę łudząco podobnego do Góranowskiego. Przy omawianiu tej noweli warto też przytoczyć list, który Grabiński napisał do swojego – wspomnianego już – przyjaciela, Jerzego.

Dziś znów stwierdziłem w »Ekspresie«, że moja teza o wirach psychicznych przenoszących myśli zbrodnicze na osobniki podatne, wyrażona niedawna w noweli: Świadek Materna (drukowanej w »Drodze«), znalazła konkretne potwierdzenie w tezie psychiatry niemieckiego Junga, który twierdzi, że zarazki zła i zbrodni przenoszą się. Innymi słowy: sprawdza się co do mnie to, co Tymon Terlecki w formie supozycji powiedział o mnie porównując mnie z Poem (wyprzedzanie hipotez naukowych).

Serdecznie Cię ściskam Twój Stefan

Widać tutaj wyraźnie, jak dużą wagę Grabiński przywiązywał do tego, by jego twórczość była nie tylko literaturą, ale też – czy może przede wszystkim – manifestem światopoglądowym, który miał pomóc polskiemu fantaście w przekonaniu ludzi do jego poglądów i z zapałem wyłapywał jego potwierdzenia w rzeczywistości. Tak było z psychometrią, tak było też z telepatią, czyli przekazywaniem myśli na odległość.

Przy omawianiu telepatii warto zauważyć, że w jego twórczości stopiła się ona z innym poglądem, mianowicie z przekonaniem o prymacie myśli przed materią, czyli mówiąc w skrócie – podejściu, wedle którego to myśl kształtuje materię, a nie odwrotnie. Przykładem tego  jest nowela W willi nad morzem, gdzie główny bohater przyjeżdża w gościnę do swego kuzyna, Ryszarda Norskiego. Norski myślał nieustannie o Stanisławie Prandocie, kochanku żony, którego zamordował. Jego myśli były tak intensywne, że telepatycznie przejął je główny bohater, a w końcu zaczął pod ich wpływem przejmować… gesty i zachowanie nieboszczyka.

Jeszcze drastyczniejszym przykładem na tak działającą myśl jest druga powieść Grabińskiego, Cień Bafometa. Główny bohater, Tadeusz Pomian, wyzwał na pojedynek swojego ideowego przeciwnika, ministra Praderę. Kiedy przychodzi na ustalone miejsce, nie zastaje swojego przeciwnika. Okazuje się, że ten został zamordowany. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że został on zabity przez człowieka, którym kierowały myśli Pomiana – ten myślał o śmierci ministra tak intensywnie, że jego „wiry psychiczne” przeniosły się na zupełnie przypadkową osobę, która wbrew swojej woli zabiła Praderę.

Kolejnym zjawiskiem parapsychologicznym, który Grabiński wykorzystał w swoich utworach, jest telekineza, czyli zdolność do wprawiania przedmiotów w ruch samą tylko siłą woli. Nie miała ona jakiegoś większego wpływu na fabułę jego utworów, ale warto o niej wspomnieć z tego względu, że pojawiła się w Wyspie Itongo,  parapsychologicznym opus magnum autora. Jan Gniewosz, główny bohater powieści, jest osobą specyficzną. Poczęty został w nawiedzonej szopie, wskutek czego stał się swoistym „kanałem” między światem naszym a światem duchów. Dzieciństwo Janka upływało bez żadnych ewenementów, jednak kiedy skończył 15 lat, w kuźni swojego przybranego ojca rozpętał prawdziwą burzę, kiedy wprawił w ruch niemal wszystkie narzędzia kowalskie. Ponadto okazuje się on doskonałym medium, który przywołuje różne postaci w czasie seansów spirytystycznych. Przechodzi pod opiekę dwóch badaczy, wybitnych specjalistów od parapsychologii – dra Będzińskiego oraz dra Przysłuckiego.

Warto wspomnieć przy tej okazji o szkołach, jakie powstały w czasie badań nad fenomenami parapsychologicznymi. Było ich kilka, jednak zostały zdominowane one przez dwa główne stanowiska – naturalistyczne, które zjawiska te tłumaczyło stricte naukowo oraz spirytystyczne, które w fenomenach tych dopatrywało się działania sił nadprzyrodzonych. I Grabiński w kapitalny sposób skonfrontował te stanowiska za pomocą dwóch wspomnianych wyżej badaczy – Będziński był przedstawicielem stanowiska naturalistycznego, zaś Przysłucki zatwardziałym spirytystą.

I tak, spirytyści w telekinezie doszukiwali się udziału mocy nadnaturalnych, zaś animiści próbowali wytłumaczyć to naukowo – twierdzili, że tak, jak w fizyce jeden rodzaj energii przeistacza się w drugi, np. energia mechaniczna może przejść w cieplną, tak energia nerwowa tworząca się w człowieku może przejść właśnie w energię mechaniczną. Jednak nie telekineza jest przedmiotem sporu dwóch doktorów, ale zdolności mediumistyczne młodego Gniewosza, które w pełnej krasie objawiają się w czasie seansów spirytystycznych.

Janek w czasie tychże seansów produkował ze swojego ciała ogromne ilości ektoplazmy, która formowała różne kształty. I tak dr Będziński uważał, że ektoplazma jest ‘naturalnym’ składnikiem ludzkiego ciała, a w czasie seansów spirytystycznych przyjmuje ona kształty, które siłą woli narzuci jej medium. Dr Przysłucki z kolei twierdził, że wszystkie zjawiska w czasie seansu spirytystycznego są efektem działania istot z zaświatów. Skoro zostało już wspomniane, że motywy parapsychologii i spirytyzmu są dla Grabińskiego poszukiwaniami odpowiedzi na sens istnienia, wypada powiedzieć, komu sam autor przyznał rację w tym sporze. I tutaj zaskoczenia nie ma – rację okazuje się mieć spirytysta Przysłucki, czym Grabiński dobitnie podkreśla swoją wiarę w istnienie życia po śmierci.

Jest jednak powieść, która wyłamuje się z teorii spirytystycznej – Cień Bafometa. Zjawiska parapsychologiczne i spirytystyczne wytłumaczone były w sposób naturalistyczny i niemający nic wspólnego z metafizyką, zaświatami czy transcendencją. Jednak jest to temat, który nie mieści się w ramach tego artykułu. Omówiony zostanie on na następnej stacji, której motywem przewodnim będzie kolejna dziedzina, również odgrywająca w twórczości Grabińskiego niepoślednią rolę: psychika ludzka.

—————————————–

BIBLIOGRAFIA:

A.Hutnikiewicz, Stefan Grabiński i jego dziwna opowieść, [w:] Tegoż, Utwory wybrane, oprac. A. Hutnikiewicz, t.1, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980.

A.Hutnikiewicz, Twórczość literacka Stefana Grabińskiego (1887-1936), Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Toruń 1956.

J.E. Płomieński., Suweren polskiej fantastyki literackiej [w:] J. E. Płomieński Twórcy bez masek: wspomnienia literackie, PAX, Warszawa 1956.