Siwcologia: Dzieła młodzieńcze

Tomasz Siwiec jest dla polskiego horroru tym, czym dla mostu – filar, a dla muru z cegieł – zaprawa. Podczas gdy doskonale przyjęte „Pełzająca śmierć” i „Wataha” kładą podwaliny pod renesans wykpiwanego w latach 90-tych animal attack, ukazując skompromitowanej krytyce zawarty w owym podgatunku intelektualny potencjał, warto jednak zerknąć na chwilę wstecz i przypatrzyć się pierwszym dziełom tak zwanego „Samotnika z Suchej”. Młodzieńcze prace dają nam bowiem unikalną szansę wejrzenia w korzenie zamysłu twórczego Siwca, a prócz tego są dostępne za darmo w sieci, każdy z czytelników może więc bezstratnie zweryfikować zawarte w poniższym eseju twierdzenia:

[Facebookowa znajomość]

[Hello Kitty]

[Miś]

[Bakterie zginą nim skrzydła rozwiną]

[Maseczka]

[Miłosna terapia]

[Amulety szczęścia]

A zatem jakie są wczesne opowiadania Siwca? W odróżnieniu od dzieł z jego okresu „dojrzałego” –wielokroć poważne, skupione na narratorze, mniej obfite w dialogi, za to niestroniące od introspekcji. Przebija przez nie swoisty Weltschmerz, rozczarowanie Siwca rodzajem ludzkim; medytacja nad kondycją współczesnego człowieka zaplątanego w rytuały codzienności, technologię, rodzinę, pracę. Tomasz Siwiec jako twórca nie jest zainteresowany kompromisami. Idzie na przekór wszystkim ścieżką wymagającej, niełatwej literatury, po którą sięgali z początku wyłącznie koneserzy.

Za początek uznajmy poważną undergroundową ucztę, jaką jest „Facebookowa znajomość”: opowiadanie, dzięki któremu Siwiec wypłynął na szerokie wody polskiej literatury współczesnej. Dał tutaj popis wyjątkowej erudycji, tworząc wiarygodną postać uwikłanego ojca, starającego się uchronić rodzinę od tragedii. Jawnie autobiograficzny charakter tekstu (zbieżność imion autora i bohatera jest nieprzypadkowa) pozwala snuć przypuszczenia, że właśnie odkrycie mediów społecznościowych umożliwiło Siwcowi rozwój literacki i porozumienie się z innymi pasjonatami horroru. Niezwykłe wrażenia z tamtego okresu oddaje w opowiadaniu:

W jednej chwili zdałem sobie sprawę, jak bardzo zaniedbałem swoje życie towarzyskie. W zaledwie kilka dni miałem na koncie ponad stu znajomych i ciągle otrzymywałem nowe zaproszenia. Naprawdę fajnie było odnowić niektóre znajomości. „Stary gdzieś ty się podziewał przez te wszystkie lata?” Jak to gdzie? Żyłem dla rodziny a dziś byłem w sytuacji gdzie mogłem pogodzić pracę z przyjemnością. („Facebookowa znajomość”)

Autor nie pozostał jednak obojętny na zagrożenia wynikłe z postępu technologicznego. Z bohaterem kontaktuje się aplikacja MALKAH, która stanowi uosobienie wszystkiego, co przeraża Siwca w mediach społecznościowych: potencjału do manipulacji, a także anonimowości umożliwiającej bezkarne krzywdzenie innych[1]. Jednak finał nie rozstrzyga, czy MALKAH wmanewrował literackie alter ego Siwca w zamordowanie rodziny, czy też kierowało nim szczere – choć nieludzkie – pragnienie ulżenia udręczonemu w trudnych chwilach. I to, jak się zdaje, jest głównym przesłaniem „Facebookowej znajomości” – niepewność co do tożsamości i intencji istoty kryjącej się za zdjęciem profilowym; trudności w wytyczeniu granicy zaufania wobec obcych, których poznajemy w sieci. Swoboda interpretacji nadaje zakończeniu jeszcze mroczniejszy wymiar.

Popularność „Facebookowej znajomości” narodziła się z czasem. Pomogły jej, oprócz ponadczasowej wymowy dzieła, także zabiegi marketingowe zastosowane przez samego autora: Siwiec założył na Facebooku fanpage MALKAH, przerwał jednak odpowiadanie na wiadomości, gdy zorientował się, że ludzie traktują jego grę z odbiorcą śmiertelnie poważnie (link). Opowiadanie otoczone zostało takim kultem, że doczekało się adaptacji audio w serwisie Youtube, zatytułowanej po prostu „Facebook” (link). Wielu miłośników do dziś uważa tę właśnie interpretację za najlepszą; alternatywna wersja, która pojawiła się po czasie, pozostawiała wiele do życzenia pod względem artystycznym.[2]

Siwiec zaś nie przestawał tworzyć. Inne jego dzieła to opublikowane w podobnym okresie „Hell-o Kitty” i „Miś”. Są to dwa ujęcia tego samego tematu: pierwsze z perspektywy dziecka, drugie – z pozycji odrzuconej zabawki. „Hell-o Kitty”, w której tytułowe monstrum nakłania dziewczynkę do odgryzienia sobie języka, skupia się na wpływie kultury konsumpcji na dziecięcy umysł. Pozbawienie języka ma tutaj wymiar symboliczny: dziecko nie może poskarżyć się na krzywdę, jaka jest mu wyrządzana. Przez swą nieświadomość drapieżnych mechanizmów kapitalizmu może sprawiać wrażenie, jakby samo siebie krzywdziło. Siwiec pod postacią demonicznej zabawki personifikuje komercyjne, nakierowane na zysk zło przyczajone wśród ideałów wolnego rynku. Z kolei „Miś”, opowiedziany z perspektywy wzgardzonego pluszowego protagonisty (prototypu Misia Sortusia?), dotyka problemu porzucania przez dzieci bezpiecznych, tradycyjnych zabaw. Tu maskotka reprezentuje dzieciństwo takie, jakim pamięta je Siwiec – nieskomplikowane, niewinne, pełne ciepła i miłości. Miś zostaje jednak porzucony na korzyść innych rozrywek. Naturalną rzeczą w społeczeństwie konsumentów jest, że dzieci za podszeptem telewizyjnego reklamodawcy wymieniają stare zabawki na nowe w zastraszającym tempie, nieświadome, czemu to robią. Siwiec celowo demonizuje małoletnich, ofiarą czyniąc misia, któremu w finale udaje się dostąpić katarktycznej zemsty. Czytana w próżni, historia ta może wydać się szokowaniem dla samego szokowania, lecz w zestawieniu z „Hell-o Kitty” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Tematyką bardzo zbliżoną zajmuje się też opowiadanie „Bakterie zginą nim skrzydła rozwiną”, gdzie Siwiec demaskuje destruktywny wpływ reklam na więzi rodzinne. Ofiarą potwornych bakterii – wyjętych żywcem z obrazoburczej kampanii Domestosa – pada tu bowiem nie tylko latorośl, ale także rodzice. Bezbronność dorosłych obnażona zostaje również w „Maseczce”, w której śmiertelnym zagrożeniem okazuje się być maltańska maseczka odmładzająca.[3] Co ciekawe, w obu tych opowiadaniach zauważamy nowość: niemalże figlarną narrację, podszytą typową dla późniejszego Siwca ironią[4]. To początki klasycznego przemieszania stylów, z którego autor jest teraz powszechnie znany. Objawia się ono nie tylko w kontrastowaniu humorystycznych puent z opisami wynaturzonych mordów, ale także w warstwie językowej. Siwiec to mistrz niekonwencjonalnych związków wyrazowych; wczesne opowiadania pełne są sformułowań takich jak „fekalna lura” („Facebookowa znajomość”) czy „korpus cipkowy” („Miłosna terapia”). Zaskakują niepasujące do mrocznego tonu zdrobnienia (np. występujące w wielu tekstach słowa „buzia” czy „majteczki”), nie wspominając o zaburzonej odmianie („palcy” zamiast „palców”), semantyce (akt obcięcia palców nazwany zostaje „dekapitacją”[5]), interpunkcji (tzw. cudzysłów mordumowski to klasa sama w sobie[6]), czy awangardowej składni: „Będą mokre i zapewne ich zapach będzie nosił woń której nie pomylisz z niczym innym niż spermą Wojtka” („Facebookowa znajomość”).

Choć dotknąłem zaledwie wierzchołka góry lodowej, zmuszony jestem przerwać w tym miejscu wywód, by nie przeistoczył się on z eseju w kilkutomową publikację książkową. Czytelnik nieobeznany z biografią Siwca zadaje sobie być może teraz pytanie: co dalej? Odpowiadam: po „Facebookowej znajomości” i wymienionych wyżej opowiadaniach, Siwiec wchodzi w okres „dojrzały”. Literaturoznawcy, w tym tak zwani „siwcolodzy”, za punkt przełomowy uznają opowiadanie „Jajko niespodzianka”, napisane do antologii Tomasza Czarnego „Gorefikacje”. Jego wpływu na rozwój polskiej literatury grozy – nie tylko horroru ekstremalnego! – nie można przecenić. Reszta zaś jest historią.

1 Przewidywania te okazały się prorocze. Światem horroru wstrząsnęły później bezlitosne ataki anonimowych krytyków, prześmiewczych fanpage’y oraz wyrafinowanych trolli internetowych.

2 Głośno było też o problemie naruszenia praw autorskich, gdyż autor nie wyraził bezpośredniej zgody na tę drugą adaptację. Siwiec wystosował publiczne oświadczenie w tej sprawie, skierowane do autora feralnej creepypasty, znanego jako Hellscythe: Warto podać autora opowiadania, które „przerabiasz”… (adaptacja oraz oświadczenie dostępne tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=bcWzvQtPdMw)

3 Na marginesie tylko wspomnę dwa opowiadania, dla których analizy nie znalazłem miejsca w niniejszym eseju: „Miłosna terapia” oraz „Amulety szczęścia” stanowią zapowiedź zupełnie innego nurtu w twórczości Siwca. Są to historie osobiste, ludzkie, dotyczące granic naszej wytrzymałości, chociaż powraca tutaj też pytanie o rodzicielską odpowiedzialność (w „Amuletach szczęścia”). To ostatnie opowiadanie – dramatyczna historia o tym, ile matka jest gotowa poświęcić w obronie swojego dziecka – stanowi swoistą zapowiedź filozoficznego wywodu, który Siwiec pociągnie w wydanym znacznie później tekście „Skóra”.

4 Siwiec zasłynął między innymi jako autor ironicznych komentarzy społecznych i zagorzały przeciwnik Kościoła – w tzw. cyklu antyklerykalnym, na który składają się: „Odlew”, „Tajemnica Domu Bożego”, „Potępienie (Klątwa)”, „Misja”, „Liturgia plugastwa”, „Przeklęci ci, którzy Boga w sercu nie mają”, „Skrobanka”, „Ciernie Diabelskich Grobów”.

5 „Kiedy jednak mężczyzna dekapitował dziecku palce, to wykrzywiło twarz w bolesnym grymasie cierpienia.” („Amulety szczęścia”)

6 Przykład pierwszy z brzegu: „Policjanci postanowili przeszukać samochód, w którym odkryto makabryczne „przedmioty”. W skórzanej torbie znajdowało się kilka części ludzkiego ciała.” („Amulety szczęścia”)