Książka miesiąca: czerwiec

Traktowanie baśni jako tworzywa twórczych transformacji nie jest zjawiskiem nowym, lecz z pewnością od kilkunastu lat szczególnie zauważalnym. Baśnie trafiają do różnych mediów i rejestrów odbiorczych, są przetwarzane i wykorzystywane na rozmaite sposoby. Pomiędzy premierą Shreka a swoistą modą na baśniowe blockbustery (m.in. Królewnę Śnieżkę i Łowcę, Królewnę Śnieżkę, Czarownicę, Tajemnice lasu itd.) na rynku wydawniczym pojawia się powieść John’ego Connolly’ego Księga rzeczy utraconych (2006, wyd pol. 2007).

Connolly znany jest jako autor w głównej mierze horrorów i thrillerów, by wspomnieć serię o detektywie Charliem Parkerze (m.in. Wszystko martwe, Kraina cieni, Biała droga), powieść Źli ludzie czy Nokturny, zbiór opowiadań utrzymanych w konwencji grozy.

Księga rzeczy utraconych, reklamowana jako „fantastyczna, pełna literackich odniesień baśń dla dorosłych”, jest powieścią dynamiczną i wymagającą. Głównym bohaterem książki jest kilkunastoletni David, który w baśniowym świecie odkrywa swoiste remedium na gwałtowne wydarzenia towarzyszące jego życiu. Jest świadkiem procesu umierania własnej matki, stoi przed trudem zaakceptowania macochy i przyrodniego brata, dodatkowo zaś akcja rozgrywa się w Londynie w latach 40. XX wieku. Baśniowe królestwo, do którego trafia chłopiec, to odzwierciedlenie jego fobii i lęków.

Connolly bazuje na doskonale zakorzenionych w masowej wyobraźni baśniach i wprowadza szczególnego rodzaju zabiegi renarracyjne w ich obrębie: wilkony, zrodzone z miłości Czerwonego Kapturka i wilka, chcą obalić władzę królewską, krasnoludki planują otrucie Królewny Śnieżki, ponieważ jest tyranką, a Śpiąca Królewna jest potworem, opętanym przez złą wiedźmę. Pisarz doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że baśnie we współczesnej kulturze pozbawione zostały elementów drastycznych, kolejne ich edycje i adaptacje były puryfikowane i w głównej mierze dostosowywane do młodszego odbiorcy. Baśnie w świecie stworzonym przez Connolly’ego są okrutne, a ich grozotwórczy efekt zostaje spotęgowany przede wszystkim w warstwie opisowej i estetycznej. Kiedy Grimmowska czarownica płonie w piecu, jej męczarnie nie zostają szczegółowo przedstawione. Irlandzki autor konkretyzuje tę historię, wzmacniając efekt grozy:

„Kiedy kobieta stała odwrócona tyłem, dziewczynka szybko podbiegła, wepchnęła ją do pieca i zatrzasnęła drzwi. Kobieta kopała, próbując je otworzyć, ale dziewczynka była szybka – zasunęła zasuwę (bo Starucha nie chciała, żeby dziecko się wymknęło po rozpoczęciu pieczenia) i zostawiła ją uwięzioną w środku. Potem dorzuciła polan i ognia i Starucha zaczęła się powoli piec, wrzeszcząc i jęcząc przez cały czas. Groziła dziewczynce najgorszymi torturami. W piecu było tak gorąco, że zaczął się topić tłuszcz Staruchy. Wydawał smród tak okropny, że dziewczynce zrobiło się niedobrze. Kobieta nadal jednak walczyła, mimo że skóra zaczęła odchodzić od jej ciała, a ciało od kości. W końcu umarła”.

Dynamiczność akcji związana jest z kolejnymi zadaniami, których podjąć musi się David. Wśród pościgów czy ucieczek przed wilkonami chłopiec walczy z antagonistami. Jedną z negatywnych postaci okazuje się demoniczna kobieta, na którą rzucono klątwę, stworzona na wzór Śpiącej Królewny. To jeden z wielu przykładów, kiedy Connolly posługuje się turpistycznymi i antyestetycznymi opisami:

„Rozchyliła usta, pokazując kły, i nagle jej usta wydały się większe, a rzędy ostrych zębów przypominały paszczę rekina. […] wisiała w powietrzu, z wyciągniętymi na boki rękami, z oczami i twarzą w strzępach. […] Wyprostowała się i otworzyła usta tak szeroko, że jej czaszka pękła niemal na dwoje, odsłaniając zęby, by rozedrzeć gardło Davida. […] David spojrzał na jej twarz. Nie wyglądała już jak Rose. Jej włosy posiwiały, a skóra była stara i pomarszczona. Z ran na ciele wydobywał się wilgotny zapach pleśni. Dolna szczęka zwisała luźno na jej pomarszczonej piersi”.

Brzydota, sadyzm, brutalność, wynaturzenie, mord, okaleczenia, okrucieństwo to elementy łączące tradycyjne baśnie (w głównej mierze te spisane przez Jakuba i Wilhelma Grimmów) z powieścią Connolly’ego. Składniki grozotwórcze czytelnicy odnajdą na różnych poziomach tekstu: od charakterystyki bohaterów przez makabryczne wydarzenia aż po wymiar pozatekstowy – psychologiczny (poniekąd terapeutyczny). Powieść pozbawiona jest jednak taniego psychologizmu i namolnej pedagogizacji, stanowi fantastyczne dzieło okraszone licznymi nawiązaniami intertekstualnymi i elementami grozotwórczymi. Autor wykorzystuje ramy fantazmatyczno-oniryczne, a przede wszystkim przedstawia bogaty świat dziecięcej wyobraźni – w której happy end jest niezwykle trudny do osiągnięcia.