KP #84: Malowidło Grzegorza Gajka

Polska groza w Karpiowym Podcaście, czyli Aga z Pawłem rozmawiają o „Malowidle” Grzegorza Gajka. Powieść ukaże się pod koniec maja pod patronatem Carpe Noctem.

  • old weirdman

    Dzięki za omówienie. Przy okazji (Agnieszka już o tym wspomniała) jestem żywo zainteresowany Waszym omówieniem „Splątania” M. Lewandowskiego (również z Videografu)w postaci recenzji lub podcastu-wedle Waszego uznania. Choć ocena Agnieszki wydaje się już być przesądzona. Oczywiście nie chcę z nią polemizować. Nie czytałem „Splątania”.

    • Agnieszka Brodzik

      No, bez przesady, że już przesądzona. Po prostu wersja bez redakcji była dla mnie nie do przejścia, za duże nagromadzenie przymiotników, ale o fabule to nic nie mogę powiedzieć, więc kto wie, co tam Lewandowski wymyślił. Nie będę nic obiecywać, ale może wrócę do książki i przeczytam poprawioną wersję.

      • old weirdman

        Z doświadczenia wiem,że wstępne oceny przy kontynuowaniu czytania najczęściej ulegają wzmocnieniu. Choć nie zawsze. Obawiam się jednak,że w tym przypadku tak będzie choć chciałbym się mylić.

        • Chciałbym przeczytać też w bliższym lub dalszym czasie „Splątanie”, może w redakcji udało się go nieco wygładzić. Ale myślę, że jeśli po nie sięgnę, to raczej za kilka miesięcy. Ostatnio czytałem „Czarnego boga” Wrońskiego, teraz Gajek, niedługo (?) też tomik Piotra Borowca. Taka ilość polskiego horroru starczy mi na jakiś czas. Musi – bo kiedy czytałbym inne rzeczy? ;)

          • old weirdman

            Z kolei ja-zanim odejdę z tego świata w jakieś cieplejsze rejony-chciałbym przeczytać Twój zbiór opowiadań; „Chrobot,który mnie kocha” -ostatnio czytany-poruszający,piękny tekst;jesteś moim Numerem Dwa Pawle wśród polskich autorów;mam nadzieję,że zbierzesz kiedyś te Swoje przepiękne historie w jednym,zgrabnym tomiku.

          • Dzięki za dobre słowo :) Przyznam, że ostatnio jestem pomiędzy rzuceniem swojego pisania w cholerę, a zabraniem się za dłuższą formę. Pewnie jeszcze w tym rozkroku trochę pobędę, ale może uda mi się wyjść z tej stagnacji.

          • maszynistaGrot

            Paweł i Pegaz pisarzami… ciekawa sprawa. Piszecie tak bardziej dla siebie, czy planujecie coś wydać ?

          • Agnieszka Brodzik

            Hehe, toć Pegaz to Piotr Borowiec, który wydał zbiór opowiadań „Wszystkie białe damy” w Gmorku. Leć kupić e-booka, jakieś grosze kosztuje na stronie wydawnictwa.

  • Magikarp

    Zadziwiające, że osoby takie jak Wy, które na czytaniu książek zjadły zęby, wypowiadają się na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia i zaprzeczają same sobie. Oprócz tego – podcast wyraźnie nagrany bez przygotowania i nierzadko mijający się z prawdą.

    Przykład numer 1: Paweł Mateja: „Videograf wydaje głównie horrory, które dzieją się na wsi”, by zaraz potem dodać: „ale tak w sumie to nie wiem, czy tak rzeczywiście jest, bo nie czytałem wszystkiego”. Czyli: „nie znam się, ale się wypowiem, generalizuję na podstawie kilku przykładów, które wpadły mi w ręce”.

    Przykład numer 2: Agnieszka Brodzik: „Gajek ma świetny warsztat”, by niedługo potem skrytykować rzeczy, które na dobry warsztat pisarza jak najbardziej się składają. Takie jak: niewplatanie na siłę niepotrzebnych i niedokończonych wątków, satysfakcjonujące czytelnika zakończenie, spójność fabuły i tajemnicy z zakończeniem, tak aby to wynikało z wcześniejszej treści, a nie z kapelusza.
    Innymi słowy – Agnieszka używa słów, których nie rozumie.

    Przykład numer 3: Agnieszka Brodzik: „Nie lubię w polskiej grozie jak bohater spotyka laskę i uprawia z nią seks”, Paweł Mateja: „Wątek kochanki (…)”. Fajnie, tylko, że w tej książce Karol z Francescą seksu nie uprawiał. W ogóle nie ma takiej sceny, jest nawet napisane, że seksu właśnie nie uprawiali. Dlaczego więc nazywacie tę kobietę kochanką? Znowu używacie słów niezgodnie z ich znaczeniem albo nie przygotowujecie się do podcastu. Krytykowanie książki za cechę, której nie posiada jest krzywdzące dla autora i mylące Waszych słuchaczy.

    Przykład numer 4: Agnieszka Brodzik i Paweł Mateja: „Książka nam się podobała, ale generalnie mało z niej pamiętamy (Paweł rozkosznie przyznał, że taki stan osiągnął zaledwie po tygodniu od przeczytania), a zakończenia nie rozumiemy”. Nie wiem jak Wam, ale mi pod „podobanie się” podchodzi powieść, która zapada w pamięć i satysfakcjonuje puentą. Dziwne że w Waszym wypadku jest inaczej, tym bardziej, że ogólnie bardzo trudno jest Was zadowolić.

    No i bardzo sprytne było podzielenie podcastu na dwie części – niespoilerową i spoilerową. Zupełnie przypadkowo ta pierwsza to niemal same pochwały (dla tych, którzy nie czytali), a ta druga to niemal wyłącznie krytyka (której oczywiście wysłuchają już tylko ci, którzy książkę przeczytali). Patronat rzecz jasna nie ma z tym absolutnie nic wspólnego… ;)

    • Agnieszka Brodzik

      No proszę, jakie ostre stwierdzenia. Przykład numer jeden to przykład w sumie czego? Bo mi się wydaje, że co najwyżej tego, że Paweł był trochę rozproszony i powiedział coś bez zastanowienia. Nie wiem, czy to taka straszna zbrodnia, skoro zaraz to wyjaśnił.

      2. To, że ktoś ma świetny warsztat, nie znaczy, że w 100% wszystko zrobił dobrze albo zgodnie z moim gustem.

      3. Aż wróciłam do tekstu, żeby się upewnić. Bohater spędził u niej dwie noce i faktycznie pierwszą skomentował tak, że szkoda, że się nie kochali. Natomiast kwestia drugiej nocy to już kwestia domysłów, bo jest tylko mowa o tym, że dużo pili i była to noc bezsenna. Natomiast niewątpliwie zachowywali się, jakby mieli się mocno ku sobie i oboje z Pawłem widocznie zrozumieliśmy ten wątek w podobny sposób.

      4. A widzisz, ja potrafię rozmawiać o wadach książek, które mi się podobają. Nie rozumiem, dlaczego miałoby być inaczej. Tak samo często coś mi się nie podoba, a jednak wskazuję jakieś zalety. I od razu punkt 5 – nie wiesz, o czym mówisz, a te insynuacje są nie na miejscu. Jeśli mówię, że coś mi się podoba i jest dobre, to mi się podoba i uważam, że jest dobre. Jeśli odniosłeś inne wrażenie po sekcji spojlerowej to zapewniam, że to tylko wrażenie. Nie pamiętam dobrze podcastu, ale chyba jeszcze przed częścią spojlerową wspominamy, że nie wszystko było super, ale o szczegółach nie dało się mówić bez zdradzania treści. Niestety to akurat często się zdarza: jeśli książka miała jakieś rozwiązania fabularne, które nam się nie podobały, możemy o nich mówić dopiero w sekcji spojlerowej, a wcześniej co najwyżej ogólnie zasygnalizować problem. Wydaje mi się, że podobnie było np. w podcaście o „Burze i szale” Zielińskiej. I tam nie ma to nic wspólnego z patronatem :P

      Co do naszego braku przygotowania – przygotowujemy się przez przeczytanie powieści, a jeśli coś nam umknie z treści albo źle zapamiętamy to cóż, taka nasza ułomność, niestety. Natomiast zwracam uwagę, że podcast to żywa rozmowa, więc zawsze może się zdarzyć, że wyrazimy się nieprecyzyjnie, a czasem nawet w trakcie nagrywania zmienimy zdanie albo wycofamy się z jakiegoś stwierdzenia. Nie czytamy z kartki, nie mówimy według scenariusza, nie przygotowujemy szczegółowej listy tego, co zamierzamy powiedzieć i za pomocą jakich słów.

      • Agnieszka Brodzik

        A jeszcze co do Franciszki — problem z wątkiem nie polega na tym, że oni uprawiali seks, bo nie jesteśmy pruderyjni. Po prostu wydał nam się niepotrzebny, tzn. potrzebny tylko do tego, by Franciszka powiedziała coś i dała głównemu bohaterowi, zaś ich relacja była tak pośpiesznie rozegrana, utylitarnie.