KP # 56: 50 twarzy horroru

Nagranie z panelu dyskusyjnego pt. „50 twarzy horroru, czyli różnorodność gatunku”, który odbył się na tegorocznym Pyrkonie. Rozmowę prowadzi Agnieszka Brodzik, a towarzyszą jej Michał Rakowicz oraz Szymon Cieśliński.

  • maszynistaGrot

    Tak na wstępie małe sprostowanie – ktoś powiedział w podcaście, że nie czytał jeszcze powieści grozy. Myślę że Frankensteina i Dracule można zaliczyć do tego gatunku.

    Generalnie zgodny głos w audycji iż trudno przejść od Kinga czy Mastertona do klasyki. Pewnie dla sporej części młodzieży tak, choć ja akurat tą drogę przeszedłem. Aktualnie czytam w sumie niemal tylko klasyke a wspomnianych dżentelmenów raczej unikam a jak się jednak przełame to zdarza się niedoczytać książki do końca. Cały czas licze że może nowe wydanie Ksiąg Krwi Barkera może mnie nie zawiedzie, choć jakiś wielkich nadziei z tym nie wiąże…

    Najważniejsze zdanie jakie zapamiętałem z nagrania to iż ,,siła i piękno tkwi w różnorodności”.

    Dziwie sie że tak dystansujące głosy pojawiały w stosunku do Frankensteina, czy ogólnie klasyki iż jest ,,zwietrzała” czy trudna dla współczesnego czytelnika. Ja rozumiem że można nad dziełami Szekspira się głowić, ale akurat horrory, nawet te starsze nie wydają się specjalnie trudne w odbiorze. Samego Frankenstein czytałem pierwszy raz dawno temu i od razu go załapałem, niemal nie mogłem się oderwać od lektury. A i opowieści grozy (np. Biblioteka grozy) też nie są jakoś zbytnio trudne w przyswojeniu – no może poza MR Jamesem

    • To nie do końca jest tak, że klasyka jest „zwietrzała”, ale trudna dla współczesnego czytelnika jest na pewno. Chwała tym, którzy zaczynali od Mastertona, a doszli do klasyków, ale dla ogromnej większości sama forma epistolarna „Draculi”, albo ilość dość archaicznych momentami (szczególnie językowo) opisów „Frankensteina” będzie nie do zaakceptowania. Z resztą bez wartościowania co jest lepsze to jednak w przypadku wielu klasyków mamy zupełnie inny niż w typowych czytadłach sposób konstrukcji fabuły, budowy bohaterów, tempo akcji. Jak nałożymy na to język (w tym kwestię tłumaczenia tekstów z XVII-XVIII wieku nawet) to dla kogoś przyzwyczajonego do mknięcia przez lekturę to może okazać się wyzwaniem.

      A „Księgi Krwi” łap koniecznie. Przynajmniej pierwsze. Koniecznie!

      • maszynistaGrot

        Z tymi Księgami Krwi jest ten problem że bardzo dawno je czytałem i nie pamiętam ani którą cześć ani o co tam chodziło. Generalnie Barker potrafi stworzyć pewien niesamowity, nieporównywalny nastrój. Pamiętam tylko że duże wrażenie na mnie ta książka wtedy zrobiła, lecz to było dawno i nie wiem jaki efekt był by teraz… Barker jak mało kto potrafi oczarować czytelnika, choć z drugiej strony to nadmierne epatowanie seksualnością trochę może zniechęcać – jestem przeciwny tego typu opisom w horrorach gdyż sądzę, że to niszczy grozę.

        • W „Księgach Krwi” (przynajmniej w rewelacyjnym pierwszym tomie) tego epatowania seksualnością bardzo dużo nie ma. Co prawda to Barker, więc należy się spodziewać horroru cielesnego, ale pomysły na poszczególne teksty i ich realizacja to najwyższa półka. A co do samego wznowienia to znów temat chyba zdechł, wiec raczej bym się na to nie nastawiał.

          • maszynistaGrot

            Tak też sądzę, że musiał to być chyba 1 tom, który czytałem. A wznowienia nie będzie jednak? czemu? Podobno Mag miał się tym zająć.

          • Mag się tym zajmuje od lat, a nawet dziś pojawiły się zapowiedzi do kwietnia przyszłego roku i Barkera nie ma. Trochę mnie to nie dziwi, bo jego ostatnie dokonania pozostawiają wiele do życzenia, choć i tak wielka szkoda, że tak dobra książka ma problem ze wznowieniem.

          • maszynistaGrot

            Trochę to dziwne że Kinga co chwila się wznawia a z Barkerem jest problem. Czy aż taka różnica jest między tymi pisarzami? Ja rozumiem że wydawcy interesuje to co się najlepiej sprzedaje, ale myślę że jakby C.B. bardziej rozreklamować to i chyba na niego byłby popyt nie tak znowu mały… I to nie pisze tylko ze swojej perspektywy bo ja i tak wole klasykę ale myślę że dla współczesnego czytelnik Barker powinien być jak najbardziej ciekawym pisarzem.

          • King jest w stanie sprzedać wszystko. A horror jako horror sprzedaje się moim zdaniem u nas po prostu słabo i stąd wydawnictwom niespecjalnie się opłacać sprowadzać nowych ciekawych autorów albo wznawiać starsze ciekawsze tytuły. Do tego u Barkera dochodzi fatalna passa w ostatnich latach, która powoduje, że nie łatwo jest zachęcić do jego prozy.

          • Agnieszka Brodzik

            Chyba nie czytałeś ostatnich dokonań Barkera ;) Przecież zaliczał jedną wpadkę po drugiej, a apogeum była „Historia pana B.”, czyli totalny gniot, który nigdy nie powinien był ujrzeć światła dziennego :P Barker sobie niestety zapracował na ten brak zainteresowania ze strony czytelników i wydawców. A między Barkerem i Kingiem jest przepaść, nie tylko zupełnie inaczej piszą, ale też Barker od zawsze był niszowy, a King to gwiazda popkultury i czytają go ludzie niezainteresowani horrorem.

          • maszynistaGrot

            Rzeczywiście tylko kilka książek Barkera czytałem – głównie tych najbardziej znanych. Skoro ma też wyraźnie słabsze utwory, to rzeczywiście nie widzę powodu ich wydawania, choć z drugiej strony nie powinno to przeszkadzać we wznawianiu jego najlepszych dzieł, a „Księgi Krwi” to takowych chyba można zaliczyć.