Bez zastanowienia przyjechałbym znowu – wywiad z Jackiem Ketchumem

Z okazji ósmych urodzin Carpe Noctem prezentujemy krótki wywiad z twórcą, który co prawda na swój debiut w Polsce musiał czekać prawie 30 lat, ale gdy już przyszedł ten moment – swoją twórczością zdołał przerazić rzesze miłośników grozy nad Wisłą. Drodzy Państwo – Jack Ketchum.

Carpe Noctem: Tylko cztery Twoje powieści zostały wydane w Polsce i dwie z nich są oparte na faktach. Czy to charakterystyczna cecha Twojego pisarstwa, czy czysty przypadek? Sięganie po rzeczywiste wydarzenia to świadomy literacki zabieg, czy po prostu pewne rzeczy w pewnym momencie inspirują cię do pisania?

Jack Ketchum: Elementy nadnaturalne ma tylko jedna moja książka – She Wakes, oraz kilka opowiadań. Moim zdaniem twórca horrorów powinien pisać o tym, co go przeraża. To ludzie – zło, do którego są zdolni – budzą we mnie o wiele większy strach niż wampiry czy duchy, dlatego właśnie o tym piszę.

CN: Kiedy i dlaczego zdecydowałeś napisać kontynuację “Poza sezonem”?

JK: Napisałem Offspring dziesięć lat później. Chciałem pokazać kontrast między rodziną kanibali – dla których to, co robią, jest naturalne – a kimś, kogo uważam za jeszcze gorszego: złym, bogatym człowiekiem w typie prawnika, który porzuca swojego syna oraz bije żonę i grozi jej. Pierwowzorem tej postaci był prawdziwy facet, którego znałem osobiście. Byłem pewien, że nie przeczyta tego nawet za milion lat, to był rodzaj zemsty. Jedna z zalet bycia pisarzem.

CN: Podobają Ci się ekranizacje Twojej twórczości?

JK: Jestem prawdziwym szczęściarzem, bo podobają mi się wszystkie. Jedne bardziej niż inne, oczywiście. Jednak w każdym przypadku twórcy starali się trzymać tak blisko pierwowzoru, jak tylko mogli. Nie wszyscy pisarze mają to szczęście.

CN: Widziałeś “Amerykańską zbrodnię” – film oparty na tych samych wydarzeniach, co Twoja powieść, „Dziewczyna z sąsiedztwa”? Jak Twoim zdaniem różni się w przedstawieniu tej historii? Zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że powstała dla innej widowni?

JK: “Amerykańska zbrodnia” została oparta o historię, którą wykorzystałem w swojej powieści, głównie o zeznania świadków. Podoba mi się. To dobry i rozsądny film i cieszę się, że powstał. Mimo to jednak wolę ten nasz. Myślę, że potrzeba bycia wiernym w stosunku do prawdziwych wydarzeń trochę osłabiła wydźwięk tego filmu. Nas nic nie ograniczało, więc mogliśmy stworzyć coś naprawdę mocnego.

CN: Pisałeś kiedyś pod pseudonimem Jerzy Livingston i jak można wyczytać w Internecie, pożyczyłeś imię od Jerzego Kosińskiego. Co możesz powiedzieć o jego twórczości? Słyszałeś i jakichś innych polskich pisarzach?

JK: Czy Joseph Conrad też się liczy? Do głowy przychodzi mi jeszcze tylko Stanisław Lem. Niestety niewiele książek polskich twórców ukazuje się na rynku amerykańskim. Kosiński był świetnym pisarzem. „Malowany ptak” był dla mnie miażdżący, gdy byłem dzieciakiem, a „Wystarczy być” to fantastyczna satyra. Umarł zbyt młodo; zdążył napisać tylko trzy powieści.

CN: I ostatnie pytanie – standard po wizycie w Polsce – podobały Ci się Dni Fantastyki we Wrocławiu?

Było wspaniale. Wszyscy byli bardzo uprzejmi i pomocni, a sama impreza była świetnie zorganizowana. Bez zastanowienia przyjechałbym znowu – zwłaszcza, jeśli nadal będziecie częstować wódką!