Bohaterowie koszmarów: Kruk

Dotąd pisałem tu głównie o koszmarach niebezpiecznych, takie przecież dominują w naszej podświadomości. Tym razem postanowiłem wspomnieć o bohaterze, który nie zrobi Wam krzywdy, o ile oczywiście macie czyste sumienia. Macie? Jeśli nie, to być może powinniście sobie odpuścić dalszą lekturę.

Tak czy owak – czujcie się ostrzeżeni – dzisiejszy odcinek naszego cyklu czytacie na własną odpowiedzialność.

Podobno jest taka stara legenda, która mówi o kruku – ptaku przeprowadzającym dusze zmarłych na drugą stronę. Jeśli jednak dusza nie może z jakiegoś powodu zaznać spokoju, to czasem zdarza się, że kruk pozwala jej wrócić i dokończyć niektóre sprawy.

Piszę „podobno”, gdyż dziś zbyt wiele rzeczy podaje się jako oczywiste, podczas gdy w rzeczywistości są one wątpliwe. Historia Erica Dravena również jest nieprawdopodobna. Ale czy to oznacza, że nieprawdziwa?

Opinie na temat życia Erica są dość sprzeczne. Jedni twierdzą, że był on muzykiem rockowym, mówią nawet, że mają jego płytę, nagraną z grupą The Hangman’s Joke z przebojową piosenką „It Can’t Rain All The Time”. Inni z kolei idą w zaparte – według ich wersji był on zwyczajnym mechanikiem samochodowym.

Pewne jest natomiast, że jego ukochana miała na imię Shelly. Nie wiadomo, czy byli małżeństwem, czy tylko planowali wspólne życie.

Jeszcze jedna rzecz jest taka sama w każdej wersji tej historii. Chodzi mianowicie o śmierć. Eric i Sarah zginęli, a ich dusze zostały rozłączone. Co do tego, jak umarli, nie ma jednak zgodności. 

James O’Barr, znany badacz miejskich legend i poczytny autor, przedstawił odnośnie Erica pewną teorię. Zgodnie z jego wersją Shelly Webster i Eric Draven zginęli dlatego, że spotkali nieodpowiednie osoby. Zepsuł im się samochód i szukając pomocy trafili na rzezimieszków, którzy w brutalny sposób zamordowali oboje narzeczonych. W wersji O’Barra pojawiają się pseudonimy morderców; są to: T-Bird, Top Dollar, TinTin, Funboy, Skank i Tom Tom. Niestety, nawet policyjne kartoteki nie są ponoć ścisłe, jeśli chodzi o tych bandziorów. Nie udało się stwierdzić, kto rzeczywiści przewodził bandzie – prawdopodobnie był to T-Bird lub Top Dollar. Oni sami nie zdążyli odpowiedzieć na pytania policji, a światek przestępczy zamilkł jak zaklęty po serii tajemniczych zgonów ludzi zamieszanych w zabójstwo Dravena.

David J. Schow i John Shirley, którzy przenieśli opowieść o Ericu na taśmę filmową, są innego zdania niż O’Barr. Zgodnie z ich wersją, Shelly Webster została zgwałcona i zamordowana na poddaszu, które zamieszkiwała razem z Dravenem. Jej chłopak przyłapał zwyrodnialców na gorącym uczynku, jednak nie stanowił dla nich zagrożenia – wyrzucili go przez okno, co skończyło się jego śmiercią. Ta wersja również ma swoich zwolenników.

Filmowcy podają te same pseudonimy bandytów, choć insynuacje na temat ich rangi w przestępczym świecie różnią się od snutych przez O’Barra. Dziś pewnie już nie uda się tego ustalić. Różne też są interpretacje wydarzeń z wigilii Wszystkich Świętych, w rok po śmierci Dravena i Webster. W jednym jednak miejscu wszystkie te wersje zbiegają się, mimo że właśnie ta część opowieści wydaje się być najmniej prawdopodobna. Pozwólcie, że ją przytoczę:

Kruk przysiadł na nagrobku i zastukał kilka razy w solidną kamienną płytę. Jakby w odpowiedzi na jego pytanie płyta zadrżała. Czyżby było to złudzenie spowodowane deszczową nocą, czyżby to wzrok płatał nam figle? Nie. Najwyraźniej coś próbowało wydostać się z grobu.

Wreszcie płyta uniosła się o kilka centymetrów. Nadludzkim wysiłkiem Eric Draven odepchnął ją na bok.

Deszcz spłukiwał ziemię z przeraźliwie wychudłego, ludzkiego oblicza. Skołtunione od błota włosy opadały na trzęsące się jak w febrze ramiona. Przerażona istota zaczerpnęła tchu, a zaraz potem nad miejskim cmentarzem rozległ się przerażający krzyk, któremu zawtórował donośny i przeciągły grom.

Wielkie ptaszysko zakrakało, zwracając na siebie uwagę Erica. Kruk odleciał kilka metrów i wylądował na innym grobowcu. Zakrakał, ponaglając zmartwychwstałego. I ruszył dalej, gdy ten wreszcie podniósł się z ziemi.

Eric Draven ruszył za swym przewodnikiem, by dokonać tego, do czego został przywołany…

Rok po brutalnym zabójstwie – bo we wszystkich wersjach opowieści było ono brutalne – gangsterzy wciąż cieszyli się dobrym zdrowiem. Policji nie udało się ustalić, kto stał za morderstwami. Nawet jeśli podejrzenie padało na T-Birda i jego kumpli, nic nie można im było udowodnić. 

Kiedy jednak przyszła kolejna wigilia Wszystkich Świętych, bandyci w ciągu jednej nocy zginęli. Przekazów o okolicznościach ich śmierci jest tyle, co opowiadających. Mówi się np., że nożownik TinTin zginął naszpikowany własnymi ostrzami, a znany narkoman – Funboy, tej samej nocy zaćpał się w domu swej kochanki.

Skrzydlata śmierć dosięgała wszystkich bandytów po kolei. Czy walczyli o życie? Miejska legenda mówi, że tak.

Jeśli rzeczywiście noc zemsty przywróciła spokój duszom Shelly Webster i Erica Dravena, to warto tę opowieść ponieść dalej. Sugeruje ona bowiem, że poza ludzkimi prawami jest jeszcze ślepa Sprawiedliwość.

Z tego co mi wiadomo, przypadków, kiedy kruk sprowadził czyjąś duszę z powrotem do świata żywych opisano kilka. Z jakiegoś powodu historia Erica Dravena, choć pełna nieścisłości, wydaje się być najpopularniejszą opowieścią o zemście, miłości i czarnym ptaku.    

Jeżeli doczytaliście do tego momentu, wiecie już, co może spotkać tych, którzy wobec prawa wydają się bezkarni. Być może wizja wracającego zza grobu mściciela powstrzyma kogoś przed zrobieniem czegoś naprawdę złego. Jeśli nie, ryzykuje on przecież, że w miejskiej legendzie może kryć się ziarno prawdy.