Wykreślone imię było dla mnie wyzwaniem – wywiad z Rhiannon Lassiter

Agnieszka Brodzik: Chociaż “Wykreślone imię” jest twoją najnowszą powieścią, a przed nią napisałaś wiele więcej, to właśnie ona jako pierwsza ukazała się w Polsce. Możesz powiedzieć coś więcej na temat pozostałej części twojej twórczości? Którą książkę poleciłabyś tym czytelnikom, którym spodobało się „Wykreślone imię”?

Rhiannon Lassiter: Piszę w wielu gatunkach. Moje pierwsze książki należały do science fiction, ale od tamtej pory pisałam też fantasy, horror i powieści z gatunku prozy współczesnej. Czytelnicy, którym podobało się „Wykreślone imię”, mogą też być zadowoleni z lektury „Waking Dream”, opowieści o trójce kuzynów, których połączyły sny, a także „Borderland” – opowieści o grupie nastolatków, którzy podróżują między światami. W 2011 do sprzedaży trafi mój kolejny horror, najpierw w Wielkiej Brytanii, ale może także w Polsce. Jego tytuł to „Ghost of a Chance” i jest to ghost story połączone z kryminałem, a jego akcja dzieje się w domu na angielskiej wsi.

AB: Dlaczego zdecydowałaś się pisać dla dzieci i młodzieży?

RL: Zaczęłam pisać zupełnie przypadkowo. Kilka lat pisałam różne opowieści, zanim zdałam sobie sprawę, że jestem pisarką. Pisałam książki, które sama chciałabym przeczytać i szczęśliwie dla mnie byli też wydawcy, którym także się podobały. Dopiero po skończeniu kilku powieści zaczęłam z rozmysłem pisać dla młodzieży. Wciąż tworzę dla takiego czytelnika, jakim sama byłam jako nastolatka i jakim jestem teraz. Lubię opowieści o zmianach i poszukiwaniu własnej tożsamości; to tematy w sam raz dla nastolatków.

AB: Jak się czułaś, gdy wysłałaś fragment swojej pierwszej książki, „Hex”, do agentki swojej matki, mając ledwie siedemnaście lat, a potem dowiedziałaś się, że została zaakceptowana? Czekając na odpowiedź byłaś pewna siebie, czy raczej zdenerwowana i bez większych nadziei?

RL: Wysłałam próbkę swojej twórczości do agentki mamy, żeby zapytać, czy próbować wysłać to do jakiegoś wydawnictwa, więc miałam nadzieję, że jej się spodoba. Nie do końca wiem, czego się spodziewałam, ale gdy zaproponowała, że będzie mnie reprezentować, była to dla mnie OGROMNA niespodzianka. Później Douglas Hill zasugerował, żebym wysłała swoją książkę do Marison Lloyd. Była to moja pierwsza próba, więc niczego sobie nie obiecywałam – większość książek trafia do kilku wydawców, zanim zostanie przyjęta. Cudownie było usłyszeć, że Macmillian przyjęło książkę i zaproponowało kontrakt na następną. Właśnie zaczęłam studiować, więc byłam jeszcze bardzo młoda, jak na kogoś, kto dostał swój pierwszy kontrakt tak szybko.

AB: Czy Twoja matka zachęcała Cię do pisania? Udzielała Ci rad?

RL: Moja matka zawsze bardzo mi pomagała i mnie wspierała. Rozmawiamy na temat naszych pomysłów i omawiamy najtrudniejsze fragmenty. Daje mi także rady na temat samego rynku wydawniczego i podpowiada, co może być nowe i ekscytujące.

AB: Dlaczego zdecydowałaś się skierować ku bardziej mrocznej prozie i napisać „Wykreślone imię”?

RL: Nie lubię pisać ciągle tego samego, wolę raczej eksperymentować z nowymi pomysłami i stylami. „Wykreślone imię” było dla mnie wyzwaniem. Chciałam sprawdzić, czy będę w stanie napisać coś strasznego i wprowadzić do swojej twórczości mroczną atmosferę.

AB: Jest coś, co zainspirowało Cię do napisania “Wykreślonego imienia”?

RL: Zatrzymałam się kiedyś w domu w Lake District w Anglii i zaimponowała mi architektura i atmosfera tego budynku, jak i całej okolicy. Spędzałam tam czas z moją rodziną, co mogło mieć wpływ na wykorzystanie rodziny jako głównych postaci książki.

AB: Bardzo podobał mi się sposób, w jaki wykorzystałaś opuszczony dom i niesamowite lalki w kreacji mrocznej atmosfery „Wykreślonego imienia”. Myślałaś kiedyś, by napisać horror dla dorosłych czytelników?

RL: Chciałabym napisać powieść dla dorosłych, w której znalazłyby się elementy horroru, ale nie mam jeszcze dobrego pomysłu. Mam mnóstwo notatek i fragmentów takiej powieści, ale za dużo mam jeszcze pomysłów na książki dla młodzieży!

AB: Których pisarzy cenisz i czy ich twórczość miała wpływ na Twoje książki?

RL: Na pewno zainspirowała mnie Diana Wynne Jones (A Tale of Time City, Fire and Hemlock i inne) oraz Margaret Mahy (The Changeover i The Tricksters). Moją ulubioną autorką jest też Ursula Le Guin. Wpływ na moją twórczość mieli też Alan Garner, Annie Dalton i John Wyndam. Czytam tak dużo i lubię tak różne książki, że mogłabym stworzyć tu bardzo długą listę nazwisk, więc lepiej już skończę. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, co jeszcze mnie inspiruje i co podziwiam, niech wejdzie na mojego bloga (www.rhiannonlassiter.com), gdzie czasami polecam książki, które mi się podobały.