Związek żydowskich policjantów

Michael Chabon

Z prozą Michaela Chabona polski czytelnik miał okazję zapoznać się do tej pory tylko raz. Wydawnictwo Rebis w 2003 roku opublikowało „Cudownych chłopców”, zwariowaną historię wykładowcy i pisarza Grady Trippa – pełną ironii oraz absurdalnych pomysłów powieść o… dorastaniu. Po tak obiecującym starcie spodziewałem się rychłego wydania kolejnych książek autora. Nie mogłem się bardziej mylić, polski rynek wydawniczy ominęła debiutancka powieść „The Mysteries of Pittsburgh” z 1988 roku oraz nagrodzona w 2001 roku Pulitzerem powieści „The Amazing Adventures of Kavalier & Clay” – nazwana przez krytyków opus magnum pisarza. Okazało się, że Michael Chabon nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – w 2007 opublikował „Związek żydowskich policjantów”, powieść nad którą pracował 5 lat. Teraz, dzięki wydawnictwu W.A.B., książka ukazała się na naszym rynku. Warto było czekać?

Historia potoczyła się inaczej. Prześladowani europejscy Żydzi, głównie z terenów nazistowskich Niemiec oraz Austrii, znajdują tymczasowe schronienie na Alasce. Państwo Żydowskie – Izrael powstaje faktycznie w 1948 roku, ale w ciągu trzech miesięcy upada w wyniku wojny izraelsko-arabskiej. Europejscy wygnańcy oraz uchodźcy wyrzuceni z Palestyny osiedlają się w Koloni Sitka – okręgu na Alasce. Amerykański Kongres przyznaje Żydom wyjątkowe prawo do użytkowania tego terytorium tylko na 60 lat, okres ten właśnie upływa i już wkrótce poprzedni status quo zostanie przywrócony, a Żydzi ponownie zostaną narodem bezdomnym. W przededniu „przekazania” w hotelu Zamenhof dochodzi do morderstwa Emmanuela Laskera – heroinisty i genialnego mistrza szachowego. Pozornie proste śledztwo w sprawie śmierci narkomana, prowadzone przez starszego detektywa Mejera Landsmana oraz jego partnera, zatacza coraz szersze kręgi społeczne – zmarły okazuje się mieć powiązania z chasydzkimi gangsterami, duchownymi przywódcami oraz służbami wywiadowczymi. Czy śmierć Laskera, cadyka ha-Dor, pogrzebała szanse na odrodzenia się państwa Żydowskiego na terenach Palestyny? 

Urodzony w żydowskiej inteligenckiej rodzinie Michael Chabon uniósł ciężar tematu. Jego powieść przedstawia alternatywną historię świata oraz narodu żydowskiego i nikt nie mógł tego lepiej zrobić, jak tylko pisarz, który „czuje” temat. Wizja ta, a właściwie jej fundamenty, zostały pieczołowicie nakreślone w pierwszych rozdziałach książki. Miejscem, w którym następuje rozszczepienie świata na dwie ścieżki – tego dobrze nam znanego oraz fikcyjnego, opisanego w powieści, jest śmierć amerykańskiego kongresmana Anthony’ego Dimonda, który był głównym przeciwnikiem osiedlania uchodźców żydowskich na terytorium Alaski. Tymczasowe schronienie jakie udzielił rząd Stanów Zjednoczonych pozwoliło uniknąć Żydom ogromnej tragedii związanej z Holokaustem. Kolejne wydarzenia połączone z upadkiem państwa Izraelskiego oraz ogromne lobby żydowskie otworzyły drogę do powstania Koloni Sitka na zachodnim wybrzeżu Alaski. Historia świata również potoczyła się inaczej, Związek Radziecki nie zdobył Berlina, a kres wojnie położyło dopiero zrzucenie bomby atomowej na stolicę Niemiec. Inne, nie mniej ciekawe, alternatywne rozwiązania prezentowane są w powieści mimochodem, w końcu są tylko tłem dla wydarzeń. Za przedstawienie odważnej wizji i nietypowej tematyki należy się pisarzowi ogromny plus. 

Osobną kwestią jest akcja powieści. Zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi – morderstwa w zapomnianym przez Boga hotelu. Napięcie spowodowane zbrodnią, która okazuje się być perfekcyjną egzekucją, bardzo szybko opada. Na pierwszy plan wysuwa się postać detektywa Mejera Landsmana, która zbudowana jest z elementów dobrze znanych z mrocznych kryminałów noir – w powieści przewija się alkohol, tragedia rodzinna oraz złamane serce i niechęć do życia. Posługiwanie się schematami w kreowaniu postaci głównego bohatera mogłoby być zarzutem, ale nie będzie. Michael Chabon doskonale operuje słowem, język jakim się posługuje jest bogaty, żywy oraz niezwykle cięty. Dzięki temu postać Landsmana z czasem budzi sympatię czytelnika, kibicujemy i przeżywamy jego rozterki. Nie mniej barwne postacie znajdują się na drugim planie – począwszy od byłej żony, a obecnie przełożonej detektywa, przez partnera Landsmana – pół krwi Żyda, pół krwi Indianina, a kończąc na trupie z pierwszych stron powieści, który powraca w dialogach i wspomnieniach. To prowadzi do zaskakującej konkluzji: w powieści nie ma typowych elementów kryminału, a dochodzenie, odkrycie prawdy i szokujący finał wcale nie są najważniejsze. Miłośnicy Cobena, Deavera i innych nie mają tu czego szukać. Jest trup, ale staje się on przyczynkiem do rozważań na temat kultury żydowskiej jako całości i jej miejsca w świecie. Fakt, podane jest to wszystko w mocno rozrywkowym, postmodernistycznym sosie, niejeden czytelnik uśmiechnie się czytając tą powieść, ale kiedy porówna pewne obrazki z książki, ze zdjęciami jakie może zobaczyć chociażby w telewizji, będzie to śmiech przez łzy. 

Czy książka jest kontrowersyjna? W pewien sposób tak. Szarpie delikatnie struny tolerancji czytelnika poprzez bardzo swobodnie prowadzone miejscami dialogi. Cytat: „Ale czuję się zmuszony nadmienić, że Mesjasz już raz przyszedł, a wy dranie, kurwa, zabiliście pojebańca.” świetnie oddaje charakter powieści, jest metareligijną jazdą po bandzie i nie każdy będzie potrafił to docenić. Poza tym, kto nie uśmiechnął się pod nosem czytając o chasydzkich gangsterach? W końcu to zależy również od czytelnika i jego podejścia do kultury żydowskiej, czy książkę będzie mu się czytało przyjemnie, czy też odpuści sobie jej lekturę. 

Książkę zdecydowanie polecam. Jest solidnym kawałkiem inteligentnej lektury, pewnego rodzaju wyzwaniem czytelniczym, a także rozrywką na wysokim poziomie. Ale nie każdego może przekonać mocny i charakterystyczny styl Michaela Chabona, jak również kryminalno – obyczajowa formuła powieści. Niech lista nagród będzie odpowiednią, bo w miarę obiektywną rekomendacją – Nebula, Locus oraz Hugo, tego żaden szanujący się czytelnik nie może zignorować. 

  • Autor: Michael Chabon
  • Tytuł oryginalny: The Yiddish Policemen’s Union
  • Przekład: Barbara Kopeć-Umiastowska
  • Wydawca: W.A.B.
  • Data publikacji: 2009-05-20
  • Cena: 39,90 zł
  • Format: 492 s.
  • Opis z okładki:
    Imię i nazwisko: Mejer Landsman.
    Zawód: policjant w randze detektywa.
    Miejsce pracy: alaskański okręg Sitka.
    Aktualne miejsce zamieszkania: hotel Zamenhof, pokój 505.
    Aktualnie prowadzona sprawa: zabójstwo Emanuela Laskera, heroinisty, zastrzelonego w hotelu Zamenhof, pokój 208.
    Aktualny stan ducha: depresja.
     
    Żydowscy wygnańcy z Europy ogarniętej II wojną światową osiedlili się na Alasce. W 1948 r. dołączyli do nich Żydzi, którzy przegrali walkę o Erec Israel i zostali wyrzuceni z Palestyny. Amerykański Kongres przyznał jednak Żydom prawa do Kolonii Sitka jedynie na 60 lat, który to termin właśnie upływa i niebawem alaskańscy Żydzi znów staną się bezdomni. Niektórzy policjanci być może zachowają swoje miejsca pracy, pod warunkiem, że nie będą się zbytnio przejmować swoją pracą. Na przykład tragicznie zmarłym Emanuelem Laskerem, który był wprawdzie genialnym szachistą, ale nie tym, który urodził się w 1868 r. Uparty Lansman podąża tropem fałszywego Laskera, a przy okazji także śladami starszego kolegi po fachu, Philipa Marlowe’a. Pije, pali, obrywa i filozofuje jak on; szachów wprawdzie nienawidzi, ale nienawiścią bardzo zbliżoną do miłości. Pozornie zwykłe śledztwo zatacza coraz szersze kręgi. Ze zmarłym związani są chasydzcy gangsterzy, byli i aktualni agenci rozmaitych służb wywiadowczych, a także mnóstwo zwykłych ludzi, którym nie odmówił swojego błogosławieństwa. Sprawdzając kolejne domysły, Landsman pakuje się w kabałę, z której naprawdę trudno ujść z życiem.