Zmierzch

Johan Theorin

Skandynawskie kryminały to w większości opowieści o losach detektywów pracujących w policji i rozwiązujących (zazwyczaj w zespołach) skomplikowane zagadki kryminalne. Brawurowe pościgi nie są może zbyt częste w krajach północy, ale zdarzają się. Do tego dochodzą seryjni mordercy, gwałciciele, pedofile – cała gama społecznych szumowin… Chyba właśnie społeczne podteksty wyróżniają skandynwaskich pisarzy od współczesnych autorów z innych krajów. Pokazują jak działa system społeczny i co dzieje się, gdy ktoś próbuje wsadzić pręt w szprychy ropędzonej machiny, jaką jest w ostatnich latach społeczeństwo krajów skandynawskich. Począwszy od starych kryminałów o komisarzu Becku, aż po ostatnie bestsellery Stiga Larssona, mamy do czynienia z zaangazowaną społecznie prozą, która nie daje jednak jednoznacznych odpowiedzi na pytanie o wzorcowy model radzenia sobie z problemami. Daje za to kryminalną rozrywkę na wysokim poziomie, odpowiednią dla bardzo różnego czytelnika.

Na tle takich pisarzy jak Henning Mankell czy Lisa Marklund pisarstwo Johana Theorina wygląda zupełnie inaczej. To spokojna, bardzo elegancka proza, pozwalająca nam zatopić się w dość mroczny świat ludzkich wspomnień i doznań. Z drugiej strony jest to proza ciekawie zarysowana pod względem społeczno obyczajowym. Niewielka lokalna społeczność ma, jak się okazuje, swoje tajemnice.

Bohaterką „Zmierzchu” jest Julia Davidsson, która od kilku lat leczy swoje skołatane nerwy po stracie syna. Nieoczekiwanie okazuje się, że tajemnicze zniknięcie sprzed lat może zostać wyjaśnione. Bohaterka decyduje się odwiedzić dawno nie widzianego ojca, który mieszka w domu spokojnej starości nieopodal ich rodzinnej wioski. Z opowieści starego rybaka wyłania się świat, którego już nie ma: stare łodzie, ludzie morza i pierwsi, których odwaga i brak poszanowania dla prawa ustawiły w roli panów w miejscowej hierarchii. Daje nam to ciekawe tło, pokazujące stosunki społeczne na szwedzkiej prowincji.

Johan Theorin opisuje nietypowe śledztwo prowadzone przez starców i próbującą odzyskać równowagę psychiczną kobietę. Przeplata tą historię retrospekcjami z życia największego czarnego charakteru Ölandii – Nilsa Kanta, człowieka, który w dzieciństwie zamordował własnego brata z zazdrości… o cukierki. Kolejne kadry z jego życia są dopasowane do tego, czego udaje się dowiedzieć Julii. To swoiste uzupełnienie opowieści, które pozwala nam myśleć, że jesteśmy o krok przed bohaterami. Cała historia ciekawie się układa i czytelnikowi może się wydawać, że już przejrzał grę, jaką prowadzi z nim autor, gdy nagle…

Mimo że olandzki autor bardzo spokojnie prowadzi narrację, to w powieści nie barakuje zwrotów akcji. Co więcej: zdarzają się momenty kiedy włos jeży się na karku. Na dodatek sama historia jest bardzo wciągająca.

Johan Theorin otrzymał za tą powieść nagrodę Szwedzkiej Akademii Kryminału. Uznano ją też za jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat. W sprzedaży jest już jego druga powieść, „Nattfak”. Mam nadzieję, że wkrótce zawita do nas polskie tłumaczenie.

  • Autor: Johan Theorin
  • Tytuł oryginalny: Skumtimmen
  • Przekład: Anna Topczewska
  • Wydawca: Czarne
  • Data publikacji: 28 sierpnia 2008
  • Cena: 34,90
  • Format: 456 s.
  • Seria: Kwartet olandzki
  • Opis z okładki:
    Pewnego wrześniowego dnia pięcioletni Jens wdrapuje się na mur okalający gospodarstwo jego dziadków i znika w jesiennej mgle. Wszyscy uważają, że chłopiec zgubił drogę i utopił się w pobliskiej zatoce. Tylko jego matka, Julia Davidsson, nie może się pogodzić z taką wersją wydarzeń.
    Znakomita i trzymająca w napięciu intryga szwedzkiego mistrza kryminału to intelektualna przygoda nie tylko dla koneserów gatunku.