Zabić czas

Frank Tallis

W literaturze popularnej każdy gatunek posiada charakterystyczne dla siebie cechy oraz rdzeń, wokół którego budowana jest fabuła. W romansach motywem przewodnim jest miłość dwojga bohaterów, horrory bazują na zjawiskach paranormalnych, tajemnica jest najważniejszym elementem powieści kryminalnych, a science-fiction nie obejdzie się bez skomplikowanych maszyn. Frank Tallis podjął się karkołomnego zadania, bowiem napisał kryminał pozbawiony najmniejszych nawet zalążków intrygi.

Thomas Jones jest genialnym matematykiem, który ma problemy z organizacją swojego życia towarzyskiego. Fascynacja królową nauką oraz jedyny przyjaciel Dave w pewnym stopniu rekompensują niedogodności wynikające z nieśmiałości i kompleksów głównego bohatera, jednak on cały czas czuje się wyrzucony na margines społeczeństwa. Sytuacja zmienia się, gdy zaczyna się spotykać z Anną, studentką psychologii. Toma poznajemy w chwili, kiedy żali się Dave’owi, że jego dziewczyna po ostatniej kłótni wyszła z mieszkania i od dwóch dni nie daje znaku życia…

Wydawałoby się, że zniknięcie Anny będzie głównym wątkiem, wokół którego będzie się kręcić cała historia. Autor jednak rozgrywa to zupełnie inaczej – nie wyruszamy w przyszłość, aby prowadzić śledztwo, szukać podejrzanych, zdobywać dowody. Zagłębiamy się w przeszłość, we wspomnienia głównego bohatera, który fascynuje swoją osobowością. Poznajemy jego poglądy, jesteśmy świadkami początków jego przyjaźni z Dave’em oraz związku z Anną, a także czytamy, jak budował maszynę do fotografowania przeszłości.

Każdemu zapewne zapaliła się teraz czerwona lampka: zaraz, zaraz… maszynę fotografującą przeszłość? Przyznam, że moje zainteresowanie również gwałtownie podskoczyło, kiedy o tym przeczytałem. Jednak i z tego urządzenia Tallis nie uczynił motywu przewodniego. Ba, zepchnął je nawet do marginalnej roli trzecioplanowego wątku – prawdziwą siłą książki jest bowiem nie dzieło geniusza, ale on sam. Mimo że powieść jest oskrobana niemal do zera ze wszelkiej zagadki, ocieka ona wręcz enigmatycznością. Wszak największą zagadką jest człowiek.

Atmosfera tej książki jest szalenie duszna i przytłaczająca. Opis życia bohatera jest tutaj przyozdobiony melancholią, pasją, erotyką, nauką… Mieszanka ta miażdży swoją gęstością, która wręcz wylewa się z kartek i ma ogromny wpływ na nasz nastrój. W „Zabić czas” zwykła, szara codzienność jest ukazana w sposób dużo bardziej przygnębiający, niż atomowe pustkowia w jakiejkolwiek innej książce. Autor w mistrzowski sposób pokazał rzeczywistość w jej najbardziej ponurej formie. Jeżeli ta recenzja nie jest jednym wielkim peanem na cześć powieści, to tylko z tego powodu, że jej atmosfera jeszcze we mnie tkwi…

Tallis jako praktykujący psycholog kliniczny stworzył postać, która szybko nie zatrze się w naszej pamięci. Siłą książki są właśnie główny bohater oraz atmosfera, która wręcz osacza. Jest to literatura na najwyższym poziomie, jednak prędko do książki tej nie wrócę. Minie trochę czasu, zanim otrząsnę się z tego wrażenia otaczającej beznadziei, którą nazywamy codziennością. Z tego powodu nie jest to książka dla wszystkich – wbije w fotel każdego, ale nie każdemu zostawi siły i chęci, by się z niego podnieść.

  • Autor: Frank Tallis
  • Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
  • Data publikacji: kwiecień 2008
  • Cena: 24,90
  • Format: 256 s.
  • Opis z okładki:

    Kryminał i thriller psychologiczny. Atmosfera czarnych filmów z ich mrocznym nastrojem i niepokojącą tajemnicą. Genialny, ale nieprzystosowany matematyk odkrywa ciąg wydarzeń, które doprowadziły do zniknięcia jego dziewczyny. Dręczą go mroczne obsesje i fascynacje, dodatkowo pracuje nad nielegalnym oprogramowaniem do pełnych przemocy i pornografii gier komputerowych...