Wykonawcy Bożego Zamysłu

Zoran Krusvar

Przez ostatnie lata dało się zaobserwować bardzo niepokojące zjawisko w literaturze grozy. Ot wampir – postać z horrorów, niebezpieczna, bezwzględna i totalnie uzależniona – na kartach kolejnych powieści przeistacza się w wegetariańskiego, przesiąkniętego miłością pupila, który za cel postawił sobie obronę ludzkości. Obraz „ukochanego wampira z sąsiedztwa” powoli wpisuje się w świadomość nastolatków i pozostanie tam pewnie jeszcze bardzo długo. Jako odpór dla tego smutnego zjawiska wydawnictwo Runa zaproponowało „Wykonawców bożego zamysłu” Zorana Krusvara, gdzie prawdziwy wampir doskonale wie, czym jest smak ludzkiej krwi i przyjemność z zabijania.

Na kartach powieści mamy szansę zapoznać się z autorską i bardzo patriotyczną wizją początków wampiryzmu, który swe korzenie miał w II w. p.n.e. na chorwackim półwyspie Istria. Podążamy od epoki do epoki, śledząc losy członków potężnej kościelnej organizacji jaką są Wykonawcy Bożego Zamysłu. Krusvar przy okazji sporej rozciągłości czasowej ukazuje całe spektrum ludzkich wad, które od zarania dziejów towarzyszą „boskim stworzeniom” – od chciwości, poprzez głupotę aż po żądzę mordu kierowaną zwyczajną przyjemnością. Krytykuje bezrozumną, zaślepioną wiarę i członków kościoła, którzy z uśmiechem i modlitwą na ustach nierzadko zabijali niewinne osoby. Dobro i zło nie jest tu tak czarno-białe jakby się mogło wydawać; role nieraz się odwracają, a werdykt co do słuszności podejmowanych decyzji autor pozostawia, na szczęście, czytelnikowi.

Chociaż w powieści nie występuje jeden główny bohater, z którym można by się w jakikolwiek sposób utożsamić, całość prezentuje się dość okazale. Wizja wampirów daleko odbiega od tej znanej z zachodnich interpretacji czy to post-transylwańskich, czy też post-meyerowskich, a to już jest dużym plusem. Dodatkowo egzotyczne pochodzenie autora i przemycane przezeń regionalne smaczki oraz zupełnie odmienna geografia dodają fabule niebywałej atrakcyjności.

Eksperyment wydawnictwa Runa, jakim było zainwestowanie w nieznanego, zagranicznego autora powiódł się. Myślę, że warto częściej zwracać się ku tego typu twórczości i odpocząć na chwilę od anglo-saskiego podejścia do fantastyki.

  • Autor: Zoran Krusvar
  • Wydawca: Runa
  • Data publikacji: wrzesień 2009
  • Cena: 29,50
  • Format: 432 s.
  • Opis z okładki:
    Jeśli prawdą jest, że jedna gwiazda świeci każdemu zmarłemu, to Wykonawcy Bożego Zamysłu umieścili na niebie pomniejszą galaktykę. Wypełnili kroniki stalą i krwią, przez całe pokolenia bezlitośnie poświęcając siebie i innych w imię wiary. Od stuleci oczyszczali stado ze zbłąkanych owieczek, uparcie balansując na granicy światła i mroku, nigdy nie wątpiąc w słuszność swoich działań, dopóki czas nie przemienił ich w relikty przeszłości. Lecz kiedy iskra wzniecona ponad dwa tysiące lat temu zamieni się w pożogę, a nocy wyrosną kły i pazury, to oni zostaną ostatnią nadzieją ludzkości.
    Stronice Wykonawców Bożego Zamysłu wypełniają legiony ciemności, których nie chciało nawet piekło: potwory stworzone do zabijania i niszczenia, ciągle spragnione krwi i zawsze chętne do polowania. Ta książka zabiera nas w makabryczną podróż poprzez wieki, od zgładzenia przez potężną rzymską armię małego, lecz odmawiającego poddania się królestwa, po czasy obecne i najbliższą przyszłość, w której chłodna stal i mroczna magia naznaczą schyłkowe dni ludzkości stojącej w obliczu ostatecznego zagrożenia – legionów dzieci nocy, pomiotów Szatana, brutalnych, złaknionych krwi, nieczułych wampirów.
    A wtedy… niech niebo się nad nami zlituje.