Trupia otucha

Dan Simmons

Pozostawia niesmak

„Trupią otuchę” zaczęłam czytać długo przed jej polską premierą, a w moje ręce wpadła jubileuszowa edycja tej powieści, która ukazała się w dwudziestą rocznicę pierwszego wydania. Wspominam o tym, ponieważ opatrzona została długim wstępem autorstwa samego Simmonsa, gdzie autor rozpisuje się na temat powrotu do korzeni horroru, który jego zdaniem w ostatnich dekadach zyskał łatkę literatury niskich lotów. Zachęcona takimi deklaracjami przystąpiłam do lektury opasłego tomiszcza i… mój entuzjazm szybko opadł. Co prawda długo się jeszcze łudziłam, że książka odbije się od dna i bałam się mówić na głos o swoich negatywnych odczuciach, by później nie musieć odszczekiwać tych słów. W końcu Dan Simmons to autor absolutnie genialnego „Terroru”, więc kusiło, by mu jednak zaufać. Potężnie się zawiodłam.

Głównym wątkiem książki jest walka z garstką ludzi obdarzonych niezwykłym darem, pozwalającym im przejmować świadomość innych i kontrolować ich ciała. Pomysł upiorny i obdarzony ogromnym potencjałem fabularnym, który jednak został przez Simmonsa tak rozcieńczony, że stracił niemal całą swoją moc. Owszem, w książce znajdą się rozdziały przerażające i trzymające w napięciu, ale między nimi czają się długie epizody zwykłej nudy.

Opowieść zahacza o II wojnę światową i obóz koncentracyjny, w którym główny bohater – Żyd Saul Laski – po raz pierwszy ma styczność z tajemniczym Herr Oberstem, obdarzonym Zdolnością. Laskiemu nadludzkim wysiłkiem udaje się wyrwać spod wpływu Obersta i poprzysięga zemstę. Przez lata zbiera informacje na temat tajemniczych istot i snuje teorie na temat ich pochodzenia, by ostatecznie znaleźć sposób na ich powstrzymanie. Jego opowieść to jeden z jaśniejszych punktów powieści, ale nawet jego wątek rozciągnięty jest do granic wytrzymałości, nie wspominając o całym szeregu innych „wypełniaczy”. Przy tym Laski to też najciekawsza postać – głównie ze względu na przeszłość – która w zasadzie przyćmiewa wszystkie inne, bowiem te są zwyczajnie sztampowe.

Jakkolwiek by nie streścić „Trupiej otuchy”, będzie się zapewne wydawała o wiele ciekawsza niż jest w rzeczywistości, bo to rozwlekanie fabuły czyni ją nieinteresującą. Simmons potrafi co prawda stworzyć emocjonujące sceny i wpadł na kilka upiornych pomysłów, ale jego drobiazgowość i gadatliwość sprawiają, że każdy ciekawy epizod jest okupiony setką stron beznamiętnie prowadzonej akcji, podczas których czytelnik ma ochotę odłożyć książkę i nigdy do niej już nie wracać. To jak jedzenie niesmacznego ciasta w nadziei na rodzynki albo czekoladowe nadzienie.

Chciałabym móc napisać, że finał wszystko wynagradza, ale niestety – chociaż wypadł raczej pozytywnie, nie wynagrodził godzin spędzonych na lekturze skądinąd nudnej powieści. Ostateczna konfrontacja była niepokojąca i widowiskowa, a Simmonsowi udało się zgrabnie ująć dramatyczność sytuacji i diabelskość ludzi obdarzonych Zdolnością. Mimo to w pamięci pozostaje zbyt wiele nużących i przeciąganych wątków, by taki finał zaspokajał. Simmons już raz potrafił z niezbyt oryginalnego pomysłu wyciągnąć fantastyczną fabułę – vide potwór z „Terroru” – ale tym razem ludzie obdarzeni darem kontroli umysłów zostają tylko tym, czym się wydają na początku, a ich w gruncie rzeczy nieskomplikowana historia mogła równie dobrze zostać opisana na trzystu czy czterystu stronach, a nie tysiącu.

„Trupia otucha” to jedna z tych książek, na którą ostrzymy sobie zęby kilka miesięcy, a kiedy wpada w nasze ręce, spodziewamy się lektury życia. Po „Terrorze” Simmonsa postanowiłam, że muszę jeszcze wrócić do tego pisarza, a kiedy trafiłam na tajemniczy i złowieszczo brzmiący tytuł Carrion Comfort, poczułam istny czytelniczy zew. Promujące go opisy tylko zaostrzały apetyt. Niestety cierpliwości starczyło mi na pierwsze pięćdziesiąt do stu stron. Potem już tylko jęczałam i narzekałam, a lektura rozciągnęła się mocno w czasie. Nawet zbliżająca się premiera polskiego wydania nie skusiła mnie do wykończenia książki, a kiedy wreszcie to zrobiłam, „Trupia otucha” zostawiła po sobie tylko niesmak.

 

  • Autor: Dan Simmons
  • Tytuł oryginalny: Carrion Comfort
  • Przekład: Wojciech Szypuła
  • Wydawca: MAG
  • Data publikacji: 2014
  • Cena: 69 zł
  • Format: oprawa twarda, 976 stron
  • Opis z okładki: Przeszłość Schwytany w sieć zaplanowanego przez Hitlera „Ostatecznego Rozwiązania” Saul Laski jest jednym z tysięcy skazanych na śmierć w niesławnym obozie zagłady w Chełmnie. Wkrótce jednak wpada w szpony zła o wiele gorszego i starszego niż nazistowskie Niemcy. Teraźniejszość Nieliczni wybrańcy posiadają Talent – psychologiczną umiejętność oddziaływania na umysły innych ludzi. Na dorocznych spotkaniach planują nieustającą kampanię rzezi i rozpasania. W tym roku jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem… Obejmująca parę dziesięcioleci i rozgrywająca się na kilku kontynentach historia zapuszcza się najmroczniejsze zakamarki historii XX wieku. „Trupia otucha”, stanowiąca jedną z najdoskonalszych prób ożywienia wampirzej legendy, zgłębia naturę ludzkiej skłonności do przemocy i analizuje jej wpływ na naszą przyszłość.