To, co się nigdy nie zdarza

Anne Holt

Trudno znaleźć gatunek literacki mający równie sztywne ramy fabularne, co kryminał. Od morderstwa wszystko nieuchronnie prowadzi – po zazwyczaj bardzo wyboistej drodze – do finałowego rozwiązania, odkrycia tożsamości zbrodniarza. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z klasycznym amerykańskim czarnym kryminałem, czy raczej dziełem osadzonym w estetyce powieści detektywistycznej, zawsze potrzebny jest główny bohater, próbujący rozwiązać problem. Zazwyczaj to człowiek władzy – policjant, często detektyw. Osoba mogąca prowadzić mniej lub bardziej oficjalne i moralne śledztwo. 

W zależności od podgatunku, można uzupełnić powyższy opis ogromną ilością kolejnych detali, schematów. I właśnie zauważalna schematyczność gatunku stanowi tutaj o sile konkretnych dzieł. Dobry pisarz nie tylko potrafi nagiąć niepisane zasady do swojej wizji, ale też wykorzystać utarte wzorce tak, by czytelnika zaskoczyć i zachwycić. 

Anne Holt – z pochodzenia Norweżka, adwokat, prawnik, dziennikarz i minister sprawiedliwości, ma w swoim dorobku piętnaście książek, którym zawdzięcza sporą renomę. W Polsce ukazały się do tej pory jedynie trzy z nich: „To co moje”, „To, co się nigdy nie zdarza” oraz „Wybór pani prezydent” – pierwsza opublikowana w Polsce nakładem wydawnictwa Czarna owca, dwie kolejne przez Prószyński i S-ka. W sumie daje to trzy-czwarte cyklu o parze detektywów Vik i Stubo. który to zdecydowanie wart jest wydania w całości. 

Zimą, roku 2004 w stolicy Norwegii dochodzi do serii niezwykłych morderstw. Ofiarami są znane z ekranów persony: politycy, celebryci. Policja Oslo zostaje postawiona w stan najwyższej gotowości, następują gorączkowe próby odkrycia tożsamości domniemanego seryjnego zabójcy. Problemem jednak jest fakt, iż ten zdaje się nie posiadać motywu. Jest perfekcyjny, nieuchwytny. Gra ze stróżami prawa na własnych zasadach, pozwalając im zobaczyć tylko to, na co sam ma ochotę. Gra na tyle zręcznie, iż trudno uwierzyć, że stoi za tym jedna osoba. 

Yngvar Stubo, pięćdziesięcioletni komisarz z Centralnej Policji Kryminalnej właśnie został po raz drugi ojcem i z trudem łączy życie rodzinne z pracą zawodową. Ma ogromny bagaż smutnych i traumatycznych wspomnień z poprzedniego małżeństwa, ale stara się poświęcić nowej rodzinie,. Jest mu o tyle łatwiej, że w rozwiązaniu zagadki pomaga mu obecna partnerka życiowa Inger Johanne Vik, policyjna profilerka. 

Sprawy komplikują się, gdy śledztwo zaczyna coraz bardziej wchodzić w życie prywatne bohaterów. Wracają wspomnienia zamierzchłych lat – studiów Igner Johanne, chwil, które miały zostać zapomniane. A morderca bawi się dalej. 

Co sprawia, że „To, co się nigdy nie zdarza” jest kryminałem z wyższej półki? Można zacząć peany od wspomnienia świetnego warsztatu pisarskiego, biegłości w poruszaniu się po opisywanych środowiskach społecznych. Życie niewątpliwie oswoiło Anne Holt z światem ludzi znanych i sławnych, także z życiem policjantów. Stanowi to ogromny atut powieści, przez którą przewijają się zgrabnie nakreślone sylwetki osób publicznych, podane w sposób bezpretensjonalny i autentyczny. 

Dalej na uznanie zasługuje doskonałe prowadzenie wątku kryminalnego. Rozwiązanie jest dla czytelnika połowicznie ukazane już na wstępie, ale do samego końca trzyma w ogromnym napięciu. I co ważne, zakończenie powieści można nazwać wręcz doskonałym. Choć finały często bywają czułymi punktami nawet udanych książek, tym razem nie ma wątpliwości: warto doczekać rozwiązania już dla samego wrażenia, jakie wywołuje. 

Należy jeszcze wspomnieć o rozbudowanej warstwie obyczajowej powieści. Nie wiem, na ile jest ona wynikiem specyfiki kryminałów skandynawskich, na ile literatury kobiecej. Stawiam, iż wpłynęło na to i jedno i drugie. Najważniejsze, że autorka radzi sobie z tym wspaniale. Nie miałem okazji zaznajomić się wcześniej z pierwszym tomem cyklu, więc trudno było mi z początku zżyć się z bohaterami. W trackie czytania zapałałem doń jednak wielką sympatią. Bo trudno nie lubić wielkiego i pozornie groźnego Yngvara, w domu raczej czułego i troskliwego ojca, nieco gapowatego i cierpiącego, gdy nie może się porządnie wyspać, lub najeść. Równie dobrze wypada charyzmatyczna Vik, kobieta o trudnym charakterze, tajemniczej przeszłości. Albo pomocnik komisarza Sigmund – człowiek początkowo zniechęcający brakiem elementarnych manier, w rzeczywistości istota wielce sympatyczna. 

Oczywiście, w potrafią oni używać siły, odłożyć na bok mediatorski ton, a czasem też etykę zawodową, ale w niczym nie przypominają chandlerowskiego Marlowe’a czy naszego, polskiego Mocka,. 

Trudno nazwać „To, co nigdy się nie zdarza” czarnym kryminałem. Nie wiem, czy to chłodny klimat i dostatek skandynawski, czy sugestia jasnej okładki, ale właśnie biały kolor kojarzy mi się z tą książką o wiele bardziej, niż czerń brudnej, nocnej ulicy. Wpływa na to też sposób prezentowania przemocy – mimo sugestywności, nie jest przesadny, nie budzi nadmiernego niesmaku. 

Powieść Anne Holt spełnia podstawowe założenie chyba większości kryminałów: dostarcza czytelnikowi rozrywki. Tutaj dodatkowo otrzymujemy produkt naprawdę wysokiej jakości – może nie nadający się idealnie na lekturę plażową i wakacyjną, ale za to dostarczający czytelnikowi wzruszeń i emocji. Gdyby Alfred Hitchcock żył i tworzył filmy w XXI wieku, z pewnością pokusiłby się o ekranizację tej powieści.

  • Autor: Anne Holt
  • Tytuł oryginalny: Det som aldri skjer
  • Przekład: Iwona Zimnicka
  • Wydawca: Prószyński i S-ka
  • Data publikacji: 2010-01-12
  • Cena: 34 zł
  • Format: 368 s.
  • Opis z okładki:
    Norweska mistrzyni kryminałów.
     
    Zima 2004 roku. W okolicach Oslo dochodzi do serii brutalnych zabójstw. Odnajdywane są kolejne zbezczeszczone zwłoki norweskich celebrytów. Czy ofiary łączy coś oprócz tego, że wszystkie były powszechnie znane? I czy wszystkich zbrodni dokonał jeden zabójca?
     
    Yngvar Stubø, komisarz z Centrali Policji Kryminalnej w Oslo, i Inger Johanne Vik, psycholog zajmująca się kryminalistyką, właśnie zostali rodzicami. Inger Johanne, mimo licznych nowych obowiązków, pomaga mężowi w śledztwie. Wyraźnie symboliczne okaleczenia zwłok przypominają jej coś, o czym chciałaby zapomnieć.