Szturmowcy śmierci

„Gwiezdne wojny”. Te dwie kultowe trylogie filmowe oglądał lub przynajmniej słyszał o nich chyba każdy. Lecz uniwersum wykreowane przez George’a Lucasa obejmuje o wiele więcej, między innymi mnóstwo książek, których w Polsce wydano już ponad 100. Jednak zapewne wielu uważa je tylko za dodatek do tego, co widzieli na ekranie i z tym przekonaniem poprzestaje na zapoznaniu się tylko z kilkoma wybranymi tytułami lub po prostu ignoruje ich istnienie. Czytelników serwisu Carpe Noctem powinna w szczególności zaciekawić jedna z nich – „Szturmowcy śmierci” Joe Schreibera. Pierwszy horror osadzony w świecie „Gwiezdnych wojen”.

Imperialna barka więzienna „Czystka” w drodze na księżyc karny ulega nagłej awarii. Na pokład dryfującego nieopodal gwiezdnego niszczyciela zostaje wysłany oddział żołnierzy i techników w celu pozyskania potrzebnych do naprawy części. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem – z powrotem wraca tylko połowa ludzi. Niedługo po tym na „Czystce” wybucha epidemia wirusa nieznanej choroby, która w krótkim czasie zaczyna dziesiątkować zarówno więźniów, jak i strażników. Jest to jednak dopiero początek koszmaru, jaki czeka tych, którzy pozostali przy życiu…

Tak pokrótce przedstawia się początek fabuły „Szturmowców śmierci”. Jak widać zbyt odkrywcza to ona nie jest, nie trzeba się wiele natrudzić, by znaleźć podobne. Tak więc w tym przypadku od pomysłu ważniejsze jest wykonanie. A to jest całkiem niezłe. Autor długo nie pokazuje czytelnikowi, o co tak na prawdę chodzi, za to umiejętnie opisuje rozprzestrzenianie się choroby na barce – jesteśmy świadkami kolejnych śmierci, które następują po sobie coraz szybciej, a także pogłębiającego się strachu tych, którzy jeszcze żyją. Trzeba przyznać, że Schreiber swobodnie operuje słowem pisanym, przez co książkę czyta się bardzo przyjemnie. Gorzej jest, gdy akcja nabiera tempa, wtedy bowiem o wiele spada poziom tajemniczości, która jest niewątpliwym plusem pierwszej połowy powieści.

Gdyby zakończyć omawianie powieści w tym miejscu, poprzestając tylko na jej horrorowej części, trzeba by napisać, że jako przerażacz „Szturmowcy śmierci” kiepsko się spisują – o ile książka potrafi zaciekawić czytelnika początkową atmosferą i dobrymi opisami, o tyle raczej go ona nie przestraszy. Trzeba jednak pamiętać, że jest to pozycja opatrzona logiem „Gwiezdnych wojen”, przez co autor nie mógł sobie pozwolić na niektóre rzeczy powszechnie wykorzystywane w powieściach grozy. Dlatego na „Szturmowców śmierci” należy spojrzeć w kontekście reszty serii. Jako jej element spisuje się wręcz bardzo dobrze – jest czymś nowym w tym uniwersum, a pisarz udowadnia, że potrafi się w nim odnaleźć, jednocześnie wnosząc do niego sporo od siebie. Dla wielu plusem będzie też to, że nie skupia się on wyłącznie na postaciach znanych z kinowych ekranów.

Tak więc ostateczna ocena powieści Joe Schreibera w dużym stopniu zależy od tego, na co czytelnik nastawi się przed lekturą. Jeśli będzie liczył na mocny, rasowy horror – raczej na pewno się zawiedzie. Jeśli jednak oczekiwać będzie ciekawej mieszanki „Gwiezdnych wojen” z opowieścią grozy – dostanie właśnie to, czego chciał.

Szturmowcy śmierci

Tytuł: Szturmowcy śmierci

Autor: Joe Schreiber

Wydawca: Amber

Data wydania: 28 stycznia 2010

Format: 256

Cena okładkowa: 29,80

Opis z okładki:

Imperialna barka przewożąca więźniów na księżyc karny w odległym zakątku galaktyki ulega awarii. Ratunkiem wydaje się dryfujący, najwyraźniej opuszczony gwiezdny niszczyciel. Dowódca wysyła na jego pokład ludzi na rekonesans. Ale wraca tylko połowa z nich – a wraz z nimi pojawia się zabójczy wirus,który w ciągu kilku godzin zabija prawie wszystkich. A garstka tych, którzy jeszcze żyją, przekonuje się, że śmierć to dopiero początek koszmaru…

Przewiń na górę